now@ on-line  grudzień  2003

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


w tym wydaniu: 

Andreas:

pod choinkę

Wojciech Apel:

Karol Badziak:

Mariusz D. Dastych:

 

Maciej Filipowicz:

Andrzej Kumor:

komentarze

Ojciec KiA

PiS:

Rada IV RP

Prof. Jerzy Przystawa:

 
kozły ofiarne

Scc:

Małgorzata Świątecka:

Klaudiusz Wesołek: kryminał za walkę

STATeria

 

Andrzej Kumor

Komentarze

Potrzeba sanacji

2003-11-17

Znakomity polski felietonista Stanisław Michalkiewicz, odlicza dziś tygodnie jakie zostały do utraty przez Polskę niepodległości w rezultacie aneksji przez UE. Po referendum temperatura debaty siadła, bo i nie ma o czym już dyskutować, skoro wszystko jest przesądzone

Pozostaje zatem zastanowić się, w jaki sposób w obecnej sytuacji odratować Polskę, i jak realnie działać, aby szansa na obronę polskiego interesu narodowego nie zginęła. Kluczem jest oczywiście gospodarka - stworzenie Polakom możliwości bogacenia się. Drugi aspekt to budowa polskich instytucji zdolnych chronić polską tożsamość. Co robić, skoro państwo polskie jest w rozsypce?

Pozostają metody wypracowane przez narody, które od setek lat żyły w rozproszeniu; pozostaje idea narodowego solidaryzmu - uznania wzajemnego wspierania się, za pierwszorzędny obowiązek.

A kto jest Polakiem? Otóż, to widać. Nie patrzmy na metryki, patrzmy na czyny. Paradoksalnie czasem polski Ukrainiec, czy polski Żyd bardziej dba o dobre imię Polski i prędzej pomoże od "etnicznego" rodaka.

Do narodowej sanacji konieczne jest odnowienie narodowej dumy, postawienie polskiej tradycji i historii na piedestale, wychowanie w tym duchu przyszłego pokolenia.

Na czym polega dziś polski patriotyzm? Zacznijmy od siebie, bo to najłatwiej. Bądźmy porządnymi ludźmi, walczmy z własnym lenistwem, oportunizmem, ze zwykłymi przywarami.

Po drugie, jak to już było powiedziane; samopomoc - nauczmy się dostrzegać wspólny interes dalej niż konto bankowe czy kieszeń, nie szabrujmy wspólnego majątku.

Po trzecie, wyznaczmy sobie stały procent dochodu przekazywanego na cele charytatywne służące rodakom.

Po czwarte, obnażajmy publicznie prywatny interes kryjący się za rzekomo altruistycznym działaniem.

Po piąte... Litanię tę można jeszcze długo ciągnąć.

Do odrodzenia naszego narodu najbardziej potrzebne jest zaś to, by ludzie wykształceni - polska elita - nie odwracała się, zrażona, od reszty, lecz by jej służyła. Po II wojnie światowej okupant dokonał drastycznej operacji "przeszczepienia" polskiej głowy. W tytularnej roli narodowych przywódców znalazł się cały garnitur polskich i niepolskich gnid. Ci ludzie, podszyci pogardą i strachem przed naszym narodem, nadal rozdają w Polsce karty, ich dzieci tej pogardy nie zatraciły.

I po tej pogardzie łatwo je zidentyfikować...

Manekina

2003-11-19

Polityczna gwiazda postkomunistów etapami zamienia się w czerwonego karła, jedną, z faz nowego życia działaczy ma być prezydentura Kwaśniewskiej.

Była zetemesowa "groupie" wykreowana dziś jest na symbol nowej Polski. Co by nie mówić, prezydentowa do dzisiejszej (nie mówiąc o przyszłej) Polski pasuje jak ulał. Skołowany Polak, na widok Kwaśniewskiej rozdziawia szczękę i przyczesuje zatłuszczone kędziory, by na koniec głęboko politycznie westchnąć; zadbana, modnie ubrana, europejska, opalona, bogata, biznesłumen, wciąż niczego sobie, otrzaskana w zagranicznej mowie, nowocześnie religijna, płacząca przed Papieżem, zatroskana o sieroty i ludzi ulicy, filantropka, mecenas sztuki... Po prostu, gwiazda "soap-opery", której na imię Polska.

To nic, że czczo gada; że jej program polityczno-gospodarczy dopasowany zostanie do kroju sukienki, że kiedyś stwierdziła w telewizorze, iż jej mąż to "pomazaniec Boży", ważne, że ma imażżż światowej pani i to się ludziom podoba. "Ona panie, jest jak modelka" - mówił pewien "politycznie" pobudzony pięćdziesięciolatek. "Tak, dokładnie tak - przytaknąłem - to po czesku będzie manekinka..."

Prezydentowa zadziera dziś głowę ponad polską polityką, unika bieżących tematów, chce być poza hałastrą, zgiełkiem i chłamem polskiego bagienka, jednocześnie nie prezentuje żadnej wizji państwowej czy politycznej; Kwaśniewska zamiast poglądów, woli prezentować na sobie sukienki. Bo bardziej się jej to opłaca!

Taka ma być przyszła Polska - trochę folkloru, szczypta łzawego sentymentalizmu w ramach UE, górnolotne puste słowa... i niech zanadto na eurorubieżach nie podnoszą głowy. Granice cesarstwa zawsze miały złą sławę, już pułkownik Redl narzekał na delegację na austriacko-węgierskie pogranicze, gdzie tylko "prostytutki, przemytnicy i Polacy"...

Prezydentowa uosabia nową elitę; "jednoczy wszystkich Polaków" w jednym, miłym dla oka marketingowym wizerunku, politycznej "manekinki" na wybiegu. A nam pozostaje się jedynie domyślać, kto jest w tym pokazie projektantem mody...

Perpetuum mobile

2003-11-25

Premier Izraela Ariel Szaron oskarżył Europę o "zbiorowy antysemityzm" i ostrzegł przed rosnącą "arabizacją" Kontynentu. Była to ponoć reakcja szefa izraelskiego państwa na sondaż, z którego wynikało, iż większość Europejczyków uważa Izrael za największe zagrożenie dla światowego pokoju. Być może też było to odreagowanie decyzji niemieckiego rządu o wstrzymaniu eksportu do Izraela kolejnych okrętów podwodnych klasy "Delfin". RFN prawie darmo przekazała już Izraelowi trzy takie U-Booty, teraz jednak Berlin stał się oporny, gdy okazało się, że Izraelczycy prawdopodobnie wyposażają otrzymane łodzie w pociski balistyczne typu Harpoon z głowicami nuklearnymi.

Trudno dyskutować ze stwierdzeniem, że Europejczycy to antysemici, jest to bowiem taka sama stereotypowa generalizacja, jak powiedzenie, że Francuzki to ladacznice, a Żydzi - oszuści. Gdy sprowadzimy dyskusję polityczną do parteru, pozostaje wzajemne obszczekiwanie się.

Tymczasem dzisiejszy europejski "antysemityzm", to w dużej mierze nie tyle uprzedzenie wobec Żydów, lecz krytyka agresywnej polityki Tel Awiwu. Jeśli więc Izrael ma swoje racje, to dobrze byłoby, aby je przedstawił, a nie odparowywał na zarzuty rakietką z napisem "antysemityzm". Dobrze byłoby, aby Izrael wytłumaczył, dlaczego domagając się - na przykład - od takiego Iranu pełnej "przejrzystości" w dziedzinie programów atomowych, sam nie podpisuje układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej i nie zezwala na międzynarodowe inspekcje swych obiektów nuklearnych?

Można całkowicie zrozumieć potrzebę zapewnienia izraelskim Żydom bezpieczeństwa i konieczność obrony przed terroryzmem, trudno jednak skojarzyć z praworządnym i demokratycznym państwem mordowanie bez wyroku osób podejrzanych o związki z nielegalnymi organizacjami przy pomocy wystrzeliwanych z helikoptera pocisków antyczołgowych, czy też budowanie muru sankcjonującego swoisty apartheid państwa żydowskiego.

W wypowiedziach izraelskich polityków coraz częściej słychać antyeuropejską nutę, coraz częściej wydaje się, że osłabienie tradycyjnych transatlantyckich więzi Ameryki z Europą jest im na rękę; że pozwala na lansowanie większej obecności amerykańskiej na Bliskim Wschodzie.

Antysemici, są w Europie, bo są wszędzie na świecie - podobnie też na wielu kontynentach znaleźć można żydowskich szowinistów. Nie oznacza to jednak, że powinniśmy dyskutować na slogany. Szowinizm nie może być odpowiedzią na antysemityzm, bo jeśli będzie, to całe "urządzenie" stanie się jednym wielkim samonapędzającym się mechanizmem.

Ubeckie podchody

2003-11-28

Sprawę Romana Kluski polskie media traktują na dystans. Tymczasem afera ta warta jest sensacyjnego filmu. Nikt go jednak nie nakręci, bo musiałby puknąć w interesy najbardziej rozpanoszonej kasty postpeerelowskich włodarzy, czyli tzw. wojskówki - byłego peerelowskiego wywiadu wojskowego. Ludzi ci od czasu rozpadu PRL-u zamieszani się w większość afer - od FOZZ-u poczynając - z usługowych psów KGB przeistoczyli się w szarociemnych oligarchów polskiego podwórka.

Roman Kluska, legendarny milioner, założyciel Optimusa - Onet.pl i jeden bogatszych Polaków, nie chciał panom w ciemnych okularach jeść z ręki i odmawiał odpalenia procentu zarobionej mamony.

Wieść gminna niesie, że p. Roman K. został zmuszony do wyzbycia się akcji firmy. Zrobił to w dobrym momencie i zgromadził kopę gotówki. Roman Kluska jednocześnie dostrzegł egzystencjalny wymiar losu człowieka i zaczął rozdawać zarobione pieniądze. Nie na byle co! Na kościoły, pomoc ubogim, dystrybucję dobrej darmowej książki. Nie dawał na politykę stąd też i złość oligarchii.

Aresztowano go, wsadzono do więzienia i zwolniono dopiero po wpłaceniu 8 mln zł. kaucji i 30 mln zł. poręczenia majątkowego. Kwoty te nie zostały oprocentowane! Tuż po aresztowaniu wojsko skonfiskowało mu dwa samochody terenowe "na potrzeby obronności kraju" - to nawet jest dowcipne.

W górach, z których pochodzi Kluska, mówi się, że milioner nie chciał "rozliczać się" z nowymi panami III RP, że ubzdurał sobie, iż jest obywatelem wolnego i demokratycznego kraju.

Kilka dni temu Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że to, co robił Roman Kluska nie było żadnym przestępstwem. Mimo to, sprawa trwa nadal. Gdy chodzi o wojskówkę, można walić głową w mur. Ta mafia ma dwa atuty sprawowania realnej władzy - zagarnięte miliardy i trefne informacje, którymi można wykończyć niejedną osobę ze świecznika.

Sprawa Romana K. pokazuje, że dopóki w Polsce nie dokona się obywatelska rewolucja, nikt nie odbierze władzy sitwie. Miller, Kwaśniewski, Kwaśniewska - to wszystko pionki - realnie rządzą panowie z informacji. Oni nadal mogą z każdym pobawić się w ubeckie podchody, nawet z milionerami. Niech sobie jeden z drugim nie myśli...

(c) Andrzej Kumor, Kanada

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów       http://nowamedia.w.interia.pl