now@ on-line  grudzień  2003

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


w tym wydaniu: 

Andreas:

pod choinkę

Wojciech Apel:

Karol Badziak:

Mariusz D. Dastych:

 

Maciej Filipowicz:

Andrzej Kumor:

komentarze

Ojciec KiA

PiS:

Rada IV RP

Prof. Jerzy Przystawa:

 
kozły ofiarne

Scc:

Małgorzata Świątecka:

Klaudiusz Wesołek: kryminał za walkę

STATeria

SILVE RERUM

Ojciec KiA

GROCH Z KAPUSTĄ, BEDZIE KICHA

Herofilos z Chalcedonu jako pierwszy doszedł podobno do wniosku, że siedzibą ludzkiej inteligencji jest głowa. Chyba to i prawda, bo u wielu ludzi tak jest, ale nie koniecznie u każdego. Mędrzec spod samiuśkich Tater, stary Maciej Byrcyn powiadał: "ludziskom to się nieroz głowy pomieniają z d... ".

"To tyz prawda" - jak mawiał Pyzdra w "Janosiku" - w filmie, a nie w knajpie po zdjęciach.

O ileż łatwiej człowiek wierzyłby w rozum drugiego człowieka, gdyby nie te telewizory, radia czy gazety. Po każdym serwisie informacyjnym traci się jakąś cząstkę wiary w ludzki rozum, uczciwość na świecie, prawdę. Gdybym był terapeutą i miał leczyć ze stresów czy załamań psychicznych, w pierwszym rzędzie nakazałbym pacjentowi usunięcie z domu wszystkich środków przekazu. Domyślam się, że po tym ostatnim zdaniu nie jednemu z Sz. Czytelników nasunęło się pytanie: A co ty byś chłopie w takim razie robił? Natychmiast odpowiadam: a bo to mało innych interesujących zajęć na świecie? Można być na przykład rentierem, albo emerytem. Taki ma dobrze, bierze wędkę i przynętkę i wio nad wodę, jak pan prezydent Wałęsa. Ten to jeszcze jeździ z wykładami do takiej Ameryki czy Malezji. Po ostatniej wizycie byłego prezydenta w USA, natychmiast ruszyła z kopyta gospodarka - to nie moje zdanie, tak twierdzi Drozda, a skoro takie ma zdanie kabareciarz to coś w tym musi być, bowiem ludzie z poczuciem humoru wykazują jeszcze resztki zdrowego rozsądku. Nie dajcie się ludziska zwariować mediom i...

... MIEJCIE POCZUCIE HUMORU

To prawda, że można je łatwo stracić. Humor oczywiście. Ze zrozumiałych powodów osobiście najszybciej go tracę dowiadując się o cenzurowaniu mediów. Jakie one są, takie są, ale jako jedyne piszą czasami prawd i za nią dostają po gnatach. Bywa tak szczególnie w Polsce. Cokolwiek byśmy o mediach polskich nie powiedzieli, to jako jedyne ujawniają większość przekrętów polityków i biznesmenów.

Powołując się kilka tygodni temu na artykuł w "Rzeczpospolitej", napisałem o negatywnej roli jaką odegrał w wyprowadzeniu ogromnych pieniędzy z PZU niejaki Andrzej Perczyński. Ten syn znanej działaczki polonijnej w Kanadzie, płodnej wierszokletki pani Tamary Hetmańskiej, zamieszany jest - wg. autora artykułu - w gigantyczną aferę korupcyjną w Polsce. Z wczorajszej notatki w serwisie informacyjnym PAP wynika, że "warszawski sąd zakazał publikowania jakichkolwiek informacji o Andrzeju Perczyńskim". W Polsce jest to pierwszy przypadek nałożenia przez sąd zakazu publikacji na ogólnopolską gazetę (dot. "Rzeczpospolitej" - od red.).

To, że w Polsce sądy bawią się bardzo znaczonymi kartami wiadomo od dawna. Taki Perczyński dysponuje zbyt dużymi pieniędzmi, aby pozwolić sobie na "przychylne mu wyroki sądów". Krajowe media są podobno zszokowane tą decyzją sądu. My chyba w Kanadzie - nie.

W naszym kraju zamieszkania podobne decyzje sądów są na porządku dziennym. Nie było miesiąca, aby nie zdejmowano mi jakiegoś tematu w radiu. Przy odrobinie poczucia humoru zawsze można było z takiej sytuacji wybrnąć. Kiedy pan X., posądzany przeze publicznie o niecne czyny, blokował informacje na swój temat, zawsze można było zakomunikować słuchaczom: nie mogę twierdzić, że pan X jest draniem, bowiem zakazuje mi tego prawo, którego solennie przestrzegam. Słuchacze doskonale wiedzieli co mam na myśli, tak samo jak wiedzą, że człowiek naprawdę uczciwy i niewinny nie lata zaraz do prawników i sądów, tylko prosi najpierw o sprostowanie i przeproszenie go. To prawda, że ludzie uczciwi i niewinni to życiowi "nieudacznicy", których nie stać na prawników i przepychanki w sądach.

PEŁNA KICHA...

... - mówiąc młodzieżowym językiem - jest już w polskim sądownictwie. Prawda, że panuje tam absolutny groch z kapustą, ale to jeszcze można jakoś usprawiedliwić. Jak jednak usprawiedliwić korupcję, protekcjonizm i totalny kołtunizm polskich prawników. Pierwsze dwie cechy szczególnie charakteryzują prokuratorów, trzecia - sędziów. Nie lepsze zdanie mają Polacy o mecenasach, ale pośród nich jest wielu, którzy co prawda też szczątkowe, ale maja jakieś zasady - dotyczy to wyłącznie tych, którzy studiowali pod okiem jeszcze przedwojennych jurystów. Skandaliczny wręcz poziom i całkowity brak etyki zawodowej reprezentują ci prawnicy, którzy studia kończyli w latach panowania komuny pod wodzą gen. Jaruzelskiego, czyli w latach 80. Czterdziestoletni prawnicy są obecnie w zdecydowanej przewadze. Dzięki nim Polska jest krajem bezprawia. Sędziowie wypuszczają na wielomiesięczne przepustki, a w zasadzie bezpowrotnie z więzienia gangstera, wielokrotnego mordercę, wyłącznie na podstawie jego oświadczenia o konieczności dokonania badań celem zapłodnienia in vitro. Paranoja? Nie, fakt! Natomiast drobny "złodziej pierza" otrzymuje wysoki wyrok i odsiaduje go do samiuteńkiego końca.

O aferach w Polsce dowiadujemy się codziennie, a czasami o kilku. Chociażby wczoraj. Pierwsza jakoby dotyczy samego Leszka Balcerowicza, którego oskarża się o kilkumiliardowe straty, spowodowane zniesieniem przez byłego ministra finansów ceł na importowane do kraju leki. Druga, ma powiązanie z pierwszą, dotyczy karteli międzynarodowych (farmaceutycznych), które ustalają pomiędzy sobą ceny leków oraz stosują nieuczciwy lobbing w parlamencie. Pod określeniem "nacisk" proszę rozumieć "kupowanie", czyli sprzedajność polityków. Kto za to wszystko płaci?

OBYWATEL III RP

Dodajmy: niedożywiony obywatel Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej płaci za machloje tych, którzy nim rządzą. Z ostatnio przeprowadzonych badań wynika, że prawie połowa pacjentów trafia do szpitali niedożywiona. "Z tego powodu pobyt tam wydłuża się o połowę, powikłania pooperacyjne są częstsze o 1/3, a śmiertelność wzrasta aż pięciokrotnie" - podało we wczorajszych wiadomościach radio RFM i we własnym komentarzu dodano: "Niestety chorzy nie mogą liczyć na zdrowe i prawidłowe odżywianie w szpitalach z prostego powodu - brak pieniędzy". Nie będę się o pie... i powiem otwarcie: banda politycznych malwersantów dokonuje zbrodni na Narodzie Polskim.

Nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać kiedy facet o wyrazie twarzy wiecznie cierpiącego sadysty (nie koniecznie mam na myśli premiera, bo wyraz taki ma większość z polskich polityków), twierdzi, że niepodpisanie przez lekarzy rodzinnych umów z Narodowym Funduszem Zdrowia nie ma znaczenia, bowiem pacjentów mogą przyjmować przyszpitalne lecznice. Zapytać należy, które przyszpitalne, bo najpierw musi być szpital, a czy w miasteczkach dziesięciotysięcznych, albo po wsiach są szpitale? Nie ma, bo jak były to się zmyły, czyli zbankrutowały. Nie mówiąc o tym, że w niedoinwestowanych szpitalach polskich na najdrobniejszą usługę czeka się w nieskończoność, szybciej człowiek wyciągnie nogi niż się na nią doczeka. Nie ma się czemu dziwić, że te nogi w naszym kraju - statystycznie rzecz biorąc - wyciąga największa ilość obywateli spośród krajów europejskich.

CZY BEDZIE LEPIEJ PO WEJŚCIU DO UE?

Czarno widzę, a nawet jeszcze gorzej. Tak jak o polskich aferach, coraz więcej słyszymy o aferach na szczytach unijnej władzy. Co wysoki komisarz to lepszy kanciarz. Rozpoczynają się właśnie przesłuchania unijnych komisarzy Vivien Reding, Pedro Solbesa i Chris Pattena, którzy wyprowadzili potężne pieniądze z unijnego biura statystycznego Eurostat. W UE korupcja goni kolejną, kto ma tam czas zajmować się przekrętami w Polsce. Wiedzą o tym polscy politycy i czują się całkowicie bezkarni - mając w dodatku pod kontrolą sądownictwo.

Na szczęście nie do końca opanowali media, chociaż - jak widać - robią co mogą. Zdajmy się na Pana Boga, że jeszcze w środkach przekazu pozostanie kilku uczciwych ludzi, którzy nagłośnią każdą aferę.

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów       http://nowamedia.w.interia.pl