now@ on-line  grudzień  2003

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


w tym wydaniu: 

Andreas:

pod choinkę

Wojciech Apel:

Karol Badziak:

Mariusz D. Dastych:

 

Maciej Filipowicz:

Andrzej Kumor:

komentarze

Ojciec KiA

PiS:

Rada IV RP

Prof. Jerzy Przystawa:

 
kozły ofiarne

Scc:

Małgorzata Świątecka:

Klaudiusz Wesołek: kryminał za walkę

STATeria

 

Asaf Romirowsky

Człowiek – bank

(Przekręty Jasera Arafata)

Od momentu utworzenia Organizacji Wyzwolenia Palestyny (OWP) w 1964 roku, Jaser Arafat zajął pozycję jedynego akceptowanego przywódcy Palestyńczyków. Chociaż Arafat przedstawia siebie w roli generała i prawowitego przywódcy, którego charyzma skłania ludzi do pójścia za nim, jego absolutna kontrola nad finansami OWP, a dziś Autonomii Palestyńskiej jest pierwszorzędnym sposobem na utrzymanie swej pozycji i władzy przypominającej dyktaturę.

Nie tak dawno program telewizyjny 60 minut przedstawił reportaż śledczy na temat Arafata, wykazując w jaki sposób palestyński przywódca przeznaczył prawie miliard dolarów z pieniędzy publicznych na zapewnienie sobie politycznego ocalenia. Jak podaje Lesley Stahl: „Choć pieniądze na ten fundusz pochodziły ze środków publicznych, takich jak podatki, faktycznie nie zostały wykorzystane na potrzeby palestyńskiej ludności – całością rozporządzał Arafat”.

W swej ostatniej książce pt. Jaser Arafat – biografia polityczna, para autorska Barry Rubin i Judith Colp Rubin przedstawia drogę Arafata do władzy i jego rolę jako jedynego kontrolera Autonomii Palestyńskiej – pod względem finansowym, politycznym i psychologicznym. „Wraz z ustanowieniem Autonomii Palestyńskiej, Arafat stał się – bardziej niż kiedykolwiek przedtem – niekwestionowanym i niczym nie skrępowanym przywódcą. Palestyńskie czasopismo wyjaśnia: ‘To on trzyma wszystkie cugle, kontroluje całe finanse, podejmuje wszystkie decyzje...i on – ogólnie biorąc – jest jedynym prawem, którego autorytet jest respektowany, ustanowiony i wprowadzany w życie’ ”.

W rzeczywistości „odkrycie”, którego dokonał program 60 minut, choć bardzo istotne dla słuchaczy na Zachodzie, nie było niczym nowym dla Palestyńczyków – oni bowiem od lat obserwowali przejawy podwójnego życia Arafata. Widzieli ekstrawaganckie domy, które posiadają ich „wybrani przedstawiciele”, a także drogie samochody, którymi jeżdżą. Podczas „euforii po Oslo”, kiedy żona Arafata – Suha zaszczycała Palestyńczyków swą obecnością, często widywano ją za kierownicą nowego BMW, którym jeździła ulicami Gazy, podczas gdy stali mieszkańcy tej strefy z trudnością mogli zaledwie utrzymać swe rodziny. Po klęsce procesu z Oslo, Suha przeniosła się do Paryża, gdzie regularnie robi zakupy w firmowych sklepach dyktatorów mody, utrzymując się z hojnego „stypendium” w wysokości 100 tysięcy dolarów miesięcznie. Pieniądze te pochodzą bezpośrednio z funduszy Autonomii Palestyńskiej.

Gdy spojrzeć na to głębiej, Suha reprezentuje dokładne przeciwieństwo „proletariackiego” wizerunku, który kreuje o sobie Arafat. Jak ujmują to Rubinowie: „Suha przynosiła [Arafatowi] wstyd z dwu powodów. Po pierwsze, niewątpliwie należała do ogarniętej wpływami Zachodu arabskiej elity, przeciwko której – jak się wydaje – Arafat występował przez całe swoje życie. Jej kosztowne zachodnie stroje, rozjaśnione na blond włosy i zakupy w drogich, paryskich sklepach podcinają „spartański” wizerunek Arafata jako człowieka nie skorumpowanego i pobożnego muzułmanina.

Sprawowanie kontroli nad finansami Autonomii Palestyńskiej ma największe znacznie zarówno dla możliwości rządzenia jak i dla utrzymania pozycji Arafata jako tytularnego przywódcy Autonomii. Jak pisze wybitny znawca Arafata – Danny Rubinstein: „Arafat postępuje w nowej Autonomii [Palestyńskiej] tak jak za dawnych czasów w OWP – odnosząc się do pieniędzy jako do źródła władzy, podpisując czeki bez niczyjego współudziału i trzymając tajemnice budżetu tylko dla siebie”. Jedna z najbardziej znanych historii dotyczy wysiłków Arafata, by skupić pełną finansową kontrolę nad sprawami palestyńskimi wokół swej „czarnej książeczki z numerami kont bankowych”. „Podczas lotu do Trypolisu [w Libii], samolot Arafata napotkał pustynną burzę i ledwie uniknął katastrofy. Wszyscy współpracownicy Arafata skupili się wokół niego, by go chronić. Podczas awaryjnego lądowania, Arafat zgubił swój notes z kontami bankowymi, który odnaleziono dopiero po wielu godzinach. Strach przed utratą bezcennych informacji finansowych, a nie poczucie osobistej lojalności wobec, był powodem tak silnej ochrony Arafata. To tylko jeden z wielu przykładów na to, jak dawno istniała tam korupcja, jak była głęboka i jak los wszystkich Palestyńczyków spoczywał wyłącznie w rękach jednego człowieka, z niekorzyścią dla potrzeb szerszych grup społecznych.

Fiasko procesu [pokojowego] z Oslo podnosi teraz ze wszystkich stron kwestię losów wszelkich funduszy, przekazanych Arafatowi jako pomoc w tworzeniu Państwa Palestyńskiego. Nie tylko, że Arafat nie wykorzystuje tych pieniędzy na podniesienie poziomu życia ludności palestyńskiej, lecz przeznacza znaczne sumy na finansowanie działalności terrorystycznej. Rachel Ehrenfeld – autorka książki pt. Finansowanie zła – jak finansuje się terroryzm i jak to przerwać – pisze, że „z całkowitej sumy 250 milionów dolarów, przekazywanych rocznie OWP, 10 milionów było przeznaczane dla „rodzin męczenników”.

Arafat chce by jego naród uwierzył, że tworzenie Państwa Palestyńskiego jest bardziej kosztowne niż im się wydaje i dlatego nie powinien publicznie tłumaczyć, jak wielu wydatków wymaga budowanie nowego państwa. Według Mohammeda Rachida – byłego doradcy ekonomicznego Arafata – ocenia się, że Arafat miał do dyspozycji ponad 300 milionów dolarów, przeznaczonych na tworzenie miejsc pracy, ulepszanie placówek medycznych i na pomoc żywnościową dla [palestyńskich] rodzin. Wystarczy spojrzeć na nędzę i brak wszelkich usług na Zachodnim Brzegu i – szczególnie – w Strefie Gazy, by przekonać się o tym, że nie przeznaczono na te sprawy odpowiednich funduszy. Sprawa ta rodzi ważne pytanie: dlaczego Arafat nie wykorzystał wpływów Autonomii Palestyńskiej w taki sposób, by skorzystali na tym wszyscy Palestyńczycy?

Odpowiedź na to jest prosta. Jeśli w Gazie i na Zachodnim Brzegu polepszyłyby się warunki społeczno-ekonomiczne, Arafatowi trudno byłoby utrzymywać pogląd, że Izrael „ciemięży” naród palestyński. Polepszenie się warunków gospodarczych na spornych terytoriach spowodowałoby prawdopodobnie zmniejszenie możliwości kontrolowania spraw palestyńskich przez Arafata. A jak pokazuje jego skłonność do utrzymywania się u władzy każdym kosztem, Jaser Arafat jest bardziej zainteresowany utrzymaniem kontroli niż polepszeniem sytuacji Palestyńczyków. Ponadto, wzrost nadziei wywołanej lepszymi warunkami życia na terytoriach palestyńskich musiałby oznaczać natychmiastowy spadek chęci prowadzenia ataków terrorystycznych przeciwko izraelskim cywilom. Dopóki Palestyńczycy postrzegają pokój jako coś, czemu sprzeciwia się Izrael, Arafat będzie kontynuował podsycanie nienawiści, koniecznej dla przedłużania konfliktu palestyńsko-izraelskiego.

Już dawno temu Jaser Arafat zdecydował, że walka Palestyńczyków powinna zakończyć się wyłącznie zwycięstwem militarnym. Pokój z żywym, oddychającym państwem Izraela nie był uważany za prawdziwe zwycięstwo. Z drugiego spotkania w Camp David Arafat wrócił do domu z publicznym wizerunkiem potrząsającego bronią dowódcy wojskowego. Z pomocą funduszy Autonomii, nie tylko zakładał, ale i finansował organizacje terrorystyczne. Arafat jest jedynym palestyńskim przywódcą, który mógł zatwierdzić te wydatki. Ani jeden dolar nie może być wydany bez jego zgody.

We wczesnych miesiącach obecnej intifady – zanim zostali spacyfikowani przez zastraszanie ze strony Arafata i grup islamistów – izraelscy Arabowie na północy kraju protestowali przeciwko Arafatowi i Autonomii Palestyńskiej i otwarcie deklarowali, że nie są zainteresowani tym, by zostać obywatelami palestyńskimi. Nawet przy rosnących napięciach między Arabami a Izraelczykami, życie w demokratycznym państwie, jakim jest Izrael, wydaje się im o wiele lepsze niż życie pod rządami dyktatorskiego reżimu Arafata na terytoriach uzyskanych po Oslo.

Jeśli dokładnie przeanalizować sytuację, centralna instytucja bankowa w Autonomii Palestyńskiej nie jest rzeczą złą. Takie instytucje zazwyczaj istnieją w małych państwach, a szczególnie w państwach nowo powstałych, które każdego dnia muszą z trudem rozwiązywać skomplikowane problemy. Problem w tym, że [palestyński] „dyrektor banku” – Arafat – nie jest wcale zainteresowany dobrobytem swych klientów. Jego starania by osobiście skorzystać z istnienia Izraela, a [równocześnie] uwolnić Bliski Wschód od tego państwa były [dla Arafata] zawsze zasadniczymi celami. Niezależna, lecz rządzona w dyktatorski sposób Palestyna, miała być owocem takiego zwycięstwa.

Wszystko to, co mogłoby przekształcić społeczeństwo palestyńskie i rzeczywiście pomóc w usunięciu cierpień Palestyńczyków – czyli szkoły, infrastruktura, drogi, miejsca pracy, inwestycje, pożyczki dla małych firm – Arafat poświęcił dla mitologicznej walki o zniszczenie Izraela.

Władza centralna, która pozwala Arafatowi na utrzymanie pozycji przywódcy Palestyńczyków, przedłuża cykliczną zależność, która nie zostanie przełamana, dopóki nie wyłoni się [nowy] palestyński przywódca, który będzie bardziej zainteresowany budową prosperującego Państwa Palestyńskiego u boku Izraela niż zniszczeniem Państwa Żydowskiego.

Asaf Romirowski jest analitykiem, związanym z Middle East Forum w Filadelfii, USA. Tekst pochodzi z portalu http://www.frontpagemag.com

Tłumaczył: David M. Dastych

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów       http://nowamedia.w.interia.pl