| ||||
|
w tym wydaniu:
Andreas: Karol Badziak: Mariusz D. Dastych: Maciej Filipowicz: Andrzej Kumor: |
Andreas Nam pod choinkę Na koniec 2003 roku marnie się wiedzie prawie połowie Polaków, około 10 milionom Niemców, 60 milionom Rosjan, niezmierzonej liczbie Palestyńczyków, Arabom, wszystkim bez wyjątku Czeczenom i około jednemu miliardowi innych biedaków tej Ziemi. Lista jest niesamowicie długa i – w gruncie rzeczy – taka sama jak 10, 20, 100, 200 i 2000 lat temu. Zawsze wiedzie się niesamowitej liczbie ludzi źle i jeszcze gorzej. Trzeba sobie najpierw powiedzieć co, gdzie i jak klasyfikuje się BIEDA. W Europie bieda jest na wysokiej półce. Jak nie ma kasy jest bieda – choćby był dach nad głową i ogrzane mieszkanie w bloku, choćby była jakaś licha praca, a nawet stare auto przed domem. Kiedy forsy za mało – bieda. Kiedyś mówiło się: byle zdrowie było – jest dobrze. Dzisiaj zdrowie trzeba kupować i to drogo – zachłanność kapitału jest nieskończona. Zdrowie się ma, jak zapłacisz. Chcesz mieć lepszą pracę – musisz być mobilny, a to znaczy – auto. Nie masz auta – bieda. Jedynym Bogiem Europejczyków jest forsa, to ona wyznacza status. Jakiś populista, na przykład Lepper, często mówi, że ludzie muszą żyć godnie. Co to znaczy zatem niegodnie? Czy porządnym człowiekiem jest menadżer, który do momentu wzięcia łapówki był OK., a potem – ostatnim zbójem? Czy porządnym jest złodziej, który twierdzi, że ukradł, bo nie miał na życie? Kogo dotyka bieda i jaki jest nasz własny w niej udział? Znam ludzi, którzy nie płacą czynszu, światła i żyją na koszt innych. Bieda. I takich, co pracują, ale mało zarabiają i za szybko wydają, mają samochód i ciepłe mieszkanie. Winą za swoją biedę obarczają innych, ale – po bliższym przyjrzeniu się – robią wszystko, albo i nic, żeby swój status zmienić – bo tak jest wygodnie. Nędza generuje nędzę. Tak było i tak będzie. Załóżmy, że żaden dwudziestolatek nie pójdzie do pracy w górnictwie, stoczniach i innych zanikających branżach przemysłowych. Problem rozwiąże się sam – potrwa to naturalnie długo, ale rozwiązanie nastąpi na pewno. W przeciwnym razie zawsze będzie źle i marnie. Wybraliśmy koncept Mamony. Jakiś czas było to niezłe, ale wystarczy jeden Bush – i już jest źle, drogo się zrobiło, miliony idą w błoto. Wybraliśmy miernotę i populistów na władców państwa – jakiś czas niezłe to było, a teraz dno. Normalka. Nie wolno biedaków i głupich na stołki sadzać, bo nic tylko żrą i żrą, a głupimi jak byli tak są. Życzyłbym nam wszystkim, aby mniej w naszym życiu było polityków, Sejmu i tych wszystkich prezydentów, a więcej – wsi, miasta, regionu. I nawet gdyby Ślązacy, Kaszubi i wszyscy inni utworzyli niezależne formy zarządzania, byłoby – być może – lepiej niż teraz. Ta Polska Chałupa za mała jest dla złodziei. Podczas moich wojaży po Bliskim Wschodzie nie słyszałem tylu narzekań jak podczas pobytu w kraju. A tam naprawdę jest licho, ciemno i strzelają. Ale oni nie są opętani Mamoną. Ich ideologie nie są przez to dla nas zrozumiałe i dlatego walczymy z nimi ile można – okupujemy suwerenne państwa i wyciągamy z nich, co nie nasze. W imię demokratycznej FORSY. Brawo! Brawo! Przyglądając się tamtym i nam – ten wyścig o życie przegramy. Nasze tak zwane chrześcijańskie wartości (cholera wie, co to za jedne – golonka na Święta, sakramenty za forsę?) nie są opoką, na której można budować przyszłość. Nasza zasada – „Forsa ponad wszystko” – będzie zawsze skłócać ludzi i prowadzić do konfliktów. A w konsekwencji do BIEDY I NĘDZY. Tak długo, jak długo nie zaczniemy uczyć się mądrych kompromisów i nie będziemy w ciemno lecieć za nie odpowiedzialnymi ludźmi w stylu Busha, Leppera, LePena, Heidera, Rydzyka i innych – tak długo nie wygramy walki o godne życie, o przyszłość i zgodę pomiędzy nami, a tymi, którym niesiemy – tak zwaną – Demokrację. | |||