| ||||
|
w tym wydaniu:
|
Małgorzata Świątecka Odpowiedź przyszła sama... W tekście zatytułowanym „W naszych rękach”, który ukazał się w now@ on-line we wrześniu br., próbowałam postawić pytania dotyczące przyszłości nas Polaków i naszego kraju. Odpowiedź przyszła sama, choć wolałabym, by dali ją inni – ludzie ode mnie światlejsi i bardziej doświadczeni .Polski Czerwony Krzyż, Polska Akcja Humanitarna, Caritas Polska, Pomost – Fundacja Pomocy Polakom na Wschodzie, honorowe krwiodawstwo, fundacje, stowarzyszenia, organizacje charytatywne, wolontariat – długo by wymieniać. Okazuje się, że jesteśmy jako społeczeństwo bardzo wrażliwi na krzywdę i potrzeby innych. Potrafimy solidaryzować się z innymi w nieszczęściu. Nie zważając na koszty i komplikacje, śpieszymy z pomocą ofiarom powodzi, trzęsień ziemi, głodnym, chorym i potrzebującym. Dzieje się tak bez względu na to, jaka ekipa rządząca sprawuje aktualnie władzę, kto jest u steru, a kto tworzy gabinet cieni. Naturalne skłonności człowieka do bycia dobrym, do zachowania człowieczeństwa i ochrony godności osoby ludzkiej wzmagają się tym intensywniej, im otaczająca rzeczywistość stara się owej godności nas pozbawiać i jej uwłacza. Prawdą jest, że wielu z nas nie wytrzymuje presji deprymującego otoczenia - upada, poddaje się, zatraca, ale tuż obok, z tym większą siłą, rodzą się działania często nienagłośnione, ale ważne, które innym, także tym upadającym, dają nadzieję. Prawdą jest również, że każdy z nas sprawdza się w sytuacjach ekstremalnych - w obliczu zagrożenia życia, w obliczu grożącego nam niebezpieczeństwa. Kiedy sięgam pamięcią do poznawanych z książek wydarzeń II wojny światowej, do tragedii obozów koncentracyjnych, zazwyczaj stają mi przed oczyma dwie osoby: Franciszek Gajowniczek i Ojciec Maksymilian Maria Kolbe. Pamięć o tym największym poświęceniu nadaje tragediom Oświęcimia, Majdanka czy Treblinki inny zupełnie wymiar. I daje także nadzieję i wiarę – w Człowieka. I dzisiaj mamy wśród nas wielu Ludzi Niezwykłych – Wielkiego Serca. Każda minuta poświęcona w hospicjum dla umierającego dziecka, każda złotówka przekazana na posiłek dla potrzebujących – to tylko tyle, albo aż tyle, a to wszystko z pracy naszych rąk, z nas samych. I tak długo, jak długo będziemy otwierać się na drugiego człowieka, śpiesząc mu z pomocą, z dobrym słowem czy gestem, tak długo będziemy mogli żyć ze świadomością, że droga, którą idziemy jest właściwa. Ważne tylko, by nie przypominać sobie o tym jedynie w okolicach Świąt Bożego Narodzenia, czy Wielkiej Nocy. Copyright © 2003 by Małgorzata Świątecka | |||