now@ on-line październik 2003

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


w tym wydaniu: 

Małgorzata Świątecka:

ks. Jarek Wiśniewski:

 
 

 

Małgorzata Świątecka

Odpowiedź przyszła sama...

W tekście zatytułowanym „W naszych rękach”, który ukazał się w now@ on-line we wrześniu br., próbowałam postawić pytania dotyczące przyszłości nas Polaków i naszego kraju. Odpowiedź przyszła sama, choć wolałabym, by dali ją inni – ludzie ode mnie światlejsi i bardziej doświadczeni.

Polski Czerwony Krzyż, Polska Akcja Humanitarna, Caritas Polska, Pomost – Fundacja Pomocy Polakom na Wschodzie, honorowe krwiodawstwo, fundacje, stowarzyszenia, organizacje charytatywne, wolontariat – długo by wymieniać. Okazuje się, że jesteśmy jako społeczeństwo bardzo wrażliwi na krzywdę i potrzeby innych. Potrafimy solidaryzować się z innymi w nieszczęściu. Nie zważając na koszty i komplikacje, śpieszymy z pomocą ofiarom powodzi, trzęsień ziemi, głodnym, chorym i potrzebującym.

Dzieje się tak bez względu na to, jaka ekipa rządząca sprawuje aktualnie władzę, kto jest u steru, a kto tworzy gabinet cieni. Naturalne skłonności człowieka do bycia dobrym, do zachowania człowieczeństwa i ochrony godności osoby ludzkiej wzmagają się tym intensywniej, im otaczająca rzeczywistość stara się owej godności nas pozbawiać i jej uwłacza.

Prawdą jest, że wielu z nas nie wytrzymuje presji deprymującego otoczenia - upada, poddaje się, zatraca, ale tuż obok, z tym większą siłą, rodzą się działania często nienagłośnione, ale ważne, które innym, także tym upadającym, dają nadzieję.

Prawdą jest również, że każdy z nas sprawdza się w sytuacjach ekstremalnych - w obliczu zagrożenia życia, w obliczu grożącego nam niebezpieczeństwa. Kiedy sięgam pamięcią do poznawanych z książek wydarzeń II wojny światowej, do tragedii obozów koncentracyjnych, zazwyczaj stają mi przed oczyma dwie osoby: Franciszek Gajowniczek i Ojciec Maksymilian Maria Kolbe. Pamięć o tym największym poświęceniu nadaje tragediom Oświęcimia, Majdanka czy Treblinki inny zupełnie wymiar. I daje także nadzieję i wiarę – w Człowieka.

I dzisiaj mamy wśród nas wielu Ludzi Niezwykłych – Wielkiego Serca. Każda minuta poświęcona w hospicjum dla umierającego dziecka, każda złotówka przekazana na posiłek dla potrzebujących – to tylko tyle, albo tyle, a to wszystko z pracy naszych rąk, z nas samych.

I tak długo, jak długo będziemy otwierać się na drugiego człowieka, śpiesząc mu z pomocą, z dobrym słowem czy gestem, tak długo będziemy mogli żyć ze świadomością, że droga, którą idziemy jest właściwa.

Ważne tylko, by nie przypominać sobie o tym jedynie w okolicach Świąt Bożego Narodzenia, czy Wielkiej Nocy.

Copyright © 2003 by Małgorzata Świątecka

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów       http://nowamedia.w.interia.pl