| ||||
|
w tym wydaniu:
|
Zbyszek Koreywo Zezowata sprawiedliwość Felieton ten wypadałoby zacząć od tego, że kiedy gdzieś w połowie miesiąca kwietnia czytałem sobie naszą lokalną gazetę „The West Australian”, natknąłem się tam na informację, od której serce mi zabiło mocniej a i ręce lekko zadrżały. Otóż stało w gazecie, że w mieście Hongkong jakiś miejscowy opryszek został zwolniony przez sędzinę od odpowiedzialności za swe niegodne czyny, prawdopodobnie ze względu na politycznie poprawne powody. Na przykład: w młodości kochał się nieszczęśliwie w pani od geografii, co niechybnie zostawiło mu na duszy niezabliźnione rany, w związku z czym teraz nie może być pociągany do odpowiedzialności za zachowania kryminalne. Żeby zaś było jeszcze zabawniej, bezkarny młodociany rzezimieszek, w drodze do wolności przez sądowa salę, świsnął jakiejś damie torebkę z gotówką, po czym, zarykując się ze śmiechu nad głupotą dorosłych, bawiących się w sąd, usiłował dać tzw. nogę. I wszystko byłoby jak w tej nowoczesnej bajce, gdzie bandyci chadzają na rozbój w biały dzień a potem żyją długo i szczęśliwie, gdyby nie starej daty dozorca sądowy, który nie wytrzymał i za kołnierz przywlókł łotrzyka przed oblicze wielkodusznej sprawiedliwości. Jak się to skończyło tego nie wiem, niemniej serce mi zadrżało, bowiem pomyślałem sobie: niech ja skonam, jako żywo, nasza prezes sądu dla nieletnich, Kate O”Brien wyjechała na saksy do Hongkonku. Nikt bowiem tak nie rozumie młodocianych bandytów, nożowników, gwałcicieli, złodziei itd. jak nasza Kate. Nikt inny też nie ma w sercu tyle bezbrzeżnej miłości dla tej hołoty oraz równie rozległej pogardy dla ofiar ich zbrodni. Dlatego też z radości serce drgnęło mi mocniej, choć z drugiej strony zrobiło się jakby trochę żal tych biednych Chińczyków. Najpierw mieli Mao Tse – Tunga a teraz naszą Kate O”Brien.... No, jedyna nadzieja w ilości, tak sobie kombinowałem, poza tym przypomniało mi się coś o koszuli, która bliższa ciału, kiedy smutna prawda o naszej prezes sądu dla nieletnich w końcu mnie dopadła. Otóż nie wyjechała ona do roboty na kontynent azjatycki i tylko jej abstrakcyjne idee sprawiedliwości w jakiś sposób tam dotarły. Tak czy inaczej, w dalszym ciągu trochę jednak tych Chińczyków żal. Kto to jest madam O”Brien nie ma obowiązku wiedzieć, zatem przytaczam kilka słów wyjaśnienia. Otóż jest to, jak już wspomniałem, sędzina niesłychanie łaskawa dla małolatów, stale nachylająca się nad ich kryminalnymi problemami, jednym słowem wyrozumiała nie tyle do granic przyzwoitości, co znacznie, ale to znacznie je przekraczając. Opisać wszystkie jej fantastyczne wyroki, wzięte prosto z sądowego sufitu nie sposób, jest ich zbyt dużo a poza tym rozumiem, że granice wytrzymałości psychicznej PT czytelników są ograniczone i nie moja to rola wystawiać je na próbę. Kate O”Brien robi to codziennie znacznie lepiej. Niech mi tylko będzie wolno przytoczyć tu sprawę, którą sądziła a ocenę zostawiam już państwu samym. Nie tak dawno, w mieście Busselton w Zachodniej Australii, młodociany bandyta przez cztery godziny torturował 43 – letnią kobietę. Były bezlitosne uderzenia pięściami w głowę kobiety, kopanie w brzuch i resztę ciała, wydarte garściami włosy, wyjątkowo okrutny gwałt, sodomia, poniżanie i lżenie, wreszcie groźby, że w wypadku złożenia zażalenia na policję, skończy ona zakopana gdzieś w buszu. Jeszcze raz przypominam, sadyzm bandziora trwał przez 240 minut, z których każda prawdopodobnie trwała całe wieki. Policja nie miała wiele trudności ze zidentyfikowaniem młodocianego przestępcy bowiem nie był to jego pierwszy akt kryminalny i tak naprawdę była to tylko kwestia czasu, kiedy znowu skrzywdzi on kogoś z naszego społeczeństwa. Tak więc aresztowano go w nieomal natychmiast i po jakimś czasie został doprowadzony przed oblicze tzw. „sprawiedliwości”. Ja zwykle w wypadku niepełnoletnich kryminalistów, „sprawiedliwość” miała oblicze Kate O’Brien. I jak zwykle, okazało się, że oprych jest „inteligentny oraz utalentowany i życie jego zostało zwichnięte we wczesnej młodości” - są to wiernie przetłumaczone słowa sędziny O’Brien. W tej sytuacji uznała ona, że winien on spędzić za kratami 3 lata. Jednocześnie, jakby porażona własną surowością, natychmiast dodała, iż tak naprawdę wystarczy 1 rok o ile nie zamorduje on nikogo w zakładzie penitencjarnym. Warto tu dodać, że tak niskie wyroki więźniowie odbywają zazwyczaj na farmach, z wielką swobodą poruszania się po ogromnych przestrzeniach oraz możliwością korzystania z urządzeń sportowych. Nie od rzeczy będzie też tu przypomnienie, że Kodeks Karny przewiduje za tak straszliwe znęcanie się nad bliźnim około 398 lat kary – taka bowiem była potworność czynów bandyty. Pamiętam, mniej więcej w tym samym czasie odbywał się proces człowieka oskarżonego o znęcanie się nad psem. Łobuz dostał 5 lat więzienia i, moim zdaniem, w pełni sobie na ten wyrok zasłużył. Niemniej wychodzi na to, że w Zachodniej Australii cierpienia zwierząt są, w oczach sądu, w znacznie wyższej cenie niż te człowiecze. Poza tym były jeszcze inne różnice pomiędzy tymi dwoma, równie ohydnymi sprawami. W sprawie nieszczęsnego psa orzekał sędzia normalny a nie Kate O’Brien zaś przestępca okazał się być białym a nie Aborygenem, jak w wypadku młodocianego zbira z Busselton. Dodatkowo, pokrzywdzonym zwierzęciem zaopiekowała się natychmiast odpowiednia instytucja zaś okrutnie potraktowana kobieta musi radzić sobie sama. Reasumując, nie ulega dla mnie najmniejszej wątpliwości, że ludzie tacy jak Kate O’Brien są umieszczani na swych stanowiskach przez jakieś zakulisowe siły i po prostu wykonują swą brudną robotę. Nie sposób bowiem uwierzyć w uzasadnienie wyroku, jest to tak rażąca niesprawiedliwość, że wymyka się logicznemu rozumowaniu. Tym bardziej, że w momencie popełniania koszmarnego gwałtu, młodociany bandzior był na warunkowym zwolnieniu za cały szereg przestępstw, między innymi rozboje, pobicia, kradzieże itd. Może też zaistnieć proste pytanie: dlaczego K. O’Brien dokonuje gwałtu na naszym systemie sprawiedliwości, dlaczego wielkoduszność wobec kryminalisty przedkłada nad godność i cierpienie kobiety? Ano, być może odpowiedź leży w wynagrodzeniu, jakie otrzymuje z kiesy podatników, między innymi tej sponiewieranej niewiasty, bowiem aborygeński opryszek, z tego co mi wiadomo, nie przepracował dotąd ani jednego dnia. A uposażenie Kate jest nie byle jakie, ponad 220 tysięcy dolarów rocznie, czyli co najmniej cztery razy tyle co średnia australijska. I pomyśleć, tyle pieniędzy za świadomą dewastację praworządności. Ano, nie można powiedzieć, Kate prostytuuje się za godziwe wynagrodzenie, choć w dalszym ciągu nie zmienia to profesji. Chyba, żeby boskie miłosierdzie mieszało się jej w głowie z niewiarygodną głupotą – no, ale wtedy powinna raczej zajmować się praniem brudnej bielizny w miejscach odosobnienia a nie zajmować tak odpowiedzialne stanowisko. Jest jeszcze jeden aspekt tej całej ponurej sprawy; swego czasu Pauline Hanson (obecnie przebywająca w więzieniu – Australia bowiem dołączyła do haniebnej grupy krajów, w których są więźniowie polityczni) jako lider One Nation, nawoływała do rozliczenia „miękkich” sędziów, słusznie upatrując w nich korzeni eksplozji zachowań kryminalnych. I dlatego, między innymi, dziś sama jest pozbawiona wolności, bowiem stała na drodze do powolnego demontażu naszej starej, europejskiej cywilizacji. | |||