now@ on-line wrzesień 2003

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


w tym wydaniu: 

Wiktor Sowa:

tak było

Małgorzata Świątecka:

 

ks. Jarek Wiśniewski:

 
 

 

Małgorzata Świątecka

W naszych rękach

Każdy z nas, słysząc o kłopotach, problemach, które stały się udziałem kogoś bliskiego, znajomego, zatrzyma się, zafrasuje, zechce wesprzeć choćby dobrym słowem, zaradzić, pomóc. To zwykły, ludzki odruch – chęć niesienia pomocy, ratowania. Nie żyjemy przecież w próżni - dla samych siebie. Spełniamy się, mogąc robić coś dobrego dla innych.

Kiedy sami chorujemy...

instynkt samozachowawczy nakazuje nam walkę z chorobą. Udajemy się po pomoc do specjalistów, poddajemy się leczeniu tak, by jak najdłużej móc cieszyć się pełnią życia. Czasem, to prawda, oszukujemy samych siebie, że to nic takiego, że jakoś wszystko samo „rozejdzie się po kościach”. Zazwyczaj jednak sami, czy też z czyjąś życzliwą pomocą „przytomniejemy” i jednak poddajemy się leczeniu. By wyzdrowieć. By żyć, bo ono – życie, choć niełatwe, i często nie rozpieszcza, jednak warte jest tego, by je podźwignąć...Per aspera ad astra...

I podobnie, jak nad chorym, czy potrzebującym, pochylamy się z uwagą i skupieniem. Jak nad czyimiś losami potrafimy się zadumać. Jak odszukujemy nasze: „po co jestem?”, „dokąd zmierzam?” Tak samo wielu z nas pochyla się nad tym, co bliskie naszemu sercu – nad naszym wspólnym, „własnym Domem” , o którym mówiła kiedyś aktorka Joanna Szczepkowska...

I w tym pochyleniu...

troskliwym skupieniu uderza nas w końcu jedno – że oto żyjemy teraz tak, jak byśmy zapomnieli, po co w ogóle jesteśmy, kim jesteśmy, co jako Naród wspólnie przeżyliśmy, ile wycierpieliśmy, ile chlubnych kart historii udało nam się zapisać, a ile błędów popełnić...Gubimy naszą tożsamość, świadomość narodową. Zatracamy więzi. Brakuje nam wspólnego mianownika, do którego można by sprowadzić nasze narodowe: „tu i teraz”, „być albo nie być”, ale i naszą, jako państwa i Narodu, przyszłość...Żyjemy teraz w większości jak ów chory, który nie chce z chorobą walczyć, bo tak mu wygodnie, bo już się do życia na „pół gwizdka” przyzwyczaił...Bo już nawet choroba jawi się nam jako normalność... Nieliczni przebąkują coś o wartościach, zasadach, etc. Ale kto by tam chciał tego teraz słuchać?...A jeśli nawet, to kto pozwoli im się przebić przez płynący zewsząd bełkot i pustosłowie?...Poza tym w powietrzu zaraz zawisłoby posądzenie o nadużywanie słów górnolotnych, o demagogię, frazesy, banały...

Coraz mniej rzeczy złych już nas obecnie dziwi. Staczamy się jako społeczeństwo, jako Naród na dno, ale nam z tym najwyraźniej dobrze. Staczamy się, ale najwyraźniej jeszcze dna nie sięgnęliśmy. Bo od dna można się już przecież jedynie odbić...Niżej już upaść nie można – my zaś ciągle jeszcze spadamy...

Zazwyczaj w rozwiązaniu...

jakiegokolwiek problemu pomocne bywa spojrzenie na wszystko z dystansu, z innej perspektywy. Czasem wystarczy umieszczenie danej kwestii w szerszym kontekście, znalezienie punktu odniesienia, miernika, probierza, czegokolwiek, co pozwala na obranie właściwego kursu...Czasami wystarczy natomiast przypomnienie sobie kim tak naprawdę jestem, po co jestem, dokąd zmierzam...Przypomnienie tego, co było pierwotnym zamiarem, powrót do korzeni...

Dlatego może warto by...

zapytać samych siebie, kim my Polacy teraz jesteśmy? Dokąd, jako Naród, zmierzamy? Jaką mamy do odegrania rolę? Jakie jest nasze przeznaczenie? Jaką widzimy dla siebie przyszłość? Pamiętajmy, że, cokolwiek by próbowano nam wmawiać, ona – przyszłość jest przecież w NASZYCH rękach!

Copyright © 2003 by Małgorzata Świątecka

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów        http://nowamedia.w.interia.pl