| ||||
|
w tym wydaniu:
Mariusz D. Dastych: Józef Darski: Andrzej Kumor: Wiktor Sowa: |
Marcin Małek Za Rusią Śpiewne wołanie Pieśń I O Matko Rusi! Która z za przeszłych czasów potokiem sumień płyniesz Któż dziś jeszcze z zobojętnianej dziatwy w sercu cię trzymie Kto z dumą lubo w nienawiści na ustach nosi twoje imię Iluż to ojców w krwie hartowało twoje oblicze Tyleż przesławnych co ciemnych dni dźwigasz w bagażu Gdzie obok siebie legły pospołu śmierć cicha a gnuśne życie Kogo dziś wołasz do siebie Komu dziś pora lec na twoim ołtarzu Czyż nie dość ci Nowogrodzian, Smoleńska, Kijowa Spalenizny okrzepłej w wolności brewiarzu Moskiewskich ogorzałych dachów, dymów z nad Borodino i Pskowa Tłumu łazarzy rozsianych po syberyjskich drogach Nawozu żyznych pól mogił, fundamentu czerwieńszych od krwi czasów Dantejskiej epopei milczącego miasta Harkowa Węży okopów rytych w kazańskim piachu I dusz uwięzionych w przestronnych wodach Jeziora Ładoga Jesteś jak ściana wzniesiona u podnóża kurhanów strachu Bezbronny czerwonoarmista pod nienawistną lufą wroga Jak roztrzaskana ikona – wyłupione oczy mistrza Rublowa O tobie grozą krzyczy historia, ciebie wyobraźnią i piórem Puszkin malował Czczono cię w pieśni i druku echem legendy „Połku Jegorowa” Za twoim wdziękiem na koń skakał i Tatar i Kozak A ty Matko niosłaś ich razem z Iwanem i Piotrem - od Astrachania po mury Azowa Do środka Europy, gdzie ludek struchlały w bojaźni myśli o tobie chowa Gdzie kończy się twoja legenda, dusza umiera i milkną słowa Gdzie nie sięgają twoje pęta... Pieśń II O Rodzicielko! Był czas, kiedy myśli goniły w ślad za tobą Do tchnącego niebytem grobu A ty w imię nowej nadziei Już wyrzekałaś się starego chowu Nie grały ci nawet twoje dzwony – córy wieży cerkiewnej Podzwonnym ci było dudnienie opadającej z żelaza zasłony Nieprzenikliwej a zwiewnej - Wiem to Bułchakow prosił czarta w twoje progi Lermontow i Dostojewski z Raskolnikowem i Pieczirinem Jak Magdalena Chrystusowi obmywali mu nogi A Messer żył w tobie ich fantazji atramentem Zatruwał korpus i głowę W każdym szpitalu rodząc się tysiąc razy za jednym momentem I wciąż zasiewał plagi nowe Denikin z Wranglem wlewali się ciebie białym pochodem Piłsudski z Petlurą, jak demon z trójzębem w surmy grali bojowe Zachód wygrażał pięścią, a Mudżahidin w Afganistanie Strzelał kiedy pytałaś o drogę Lew Szestow tragedią istnienia nazywał twoją chorobę A Piotr Czadajew, choćby z za grobu, wciąż sumieniem szantażował Po „Ojcu Narodów” w żalu pogrążoną wdowę Miałaś ty z nami Matko Wszech Rusi drogę przez mękę Cóż, takie twoje nauki – daj palec, a my pożremy rękę... Pieśń III A jaką dziś jesteś Mateńko? Przygarbiona sylwetka i nic niewidzące oczy... Na Dubrowce: Grozny wdziękiem zabitej dziewczyny pamięć przywraca cichuteńko... Nawet maleńka Gruzja w te dnie urąga się twojej mocy Morze Barensa odlicza długi, Kursk wzięło... Pustką zionący kociołek, odpowietrzone denko... Kogo w rachunkach zgubisz następnej nocy, Jak rankiem wypełnisz napoczęte dzieło? Kto będąc świadkiem twojej niemocy, Rozum w wirażach zaplata, Przeciera zdumione oczy i prosi by serce nie pękło U kogo kipi jeszcze nadzieja, Że przemkniesz po gęstych historii kniejach Lekko - jak za muśnięciem wiatru, Skrzydłem nowej wiary niesiona - w gnieździe usiędziesz miękko I wejrzysz w dusze głęboko, Jak młódka urodą i sercem bogata nadzieja Piastunko zapitego geniuszu wyrodnych dzieci, za tobą wołam! Przystanek Moskwa Pietuszki, mglistym wspomnieniem wczorajszych dni świeci Wysocki ochrypłym głosem na przestrojonej gitarze skrzeczy Żal palcem po strunach toczy koła Przyjdź mamo! Skończyła się życia szkoła, Utul miłością spragnione uczucia dzieci! Buty Bułata przez życie sąsiadów niosą twoje tobołki, Z których nienawiść dymi goła Bezdomnością żegnamy głodnego żołdaka, A ten na pożegnanie siwizną z podgolonego karku świeci Zarzuca na plecy wysłużony automat i o czeczeńskim Wiedieno w głowie marzenia nieci Masz wreszcie swoją krucjatę – staruszko upita krwią własnych dzieci Masz wiekopomne dzieło! Epopeję narodu, która lawiną udręczonych dusz przez rzeczywistość leci... Marcin Małek 30.08. 2003 Warszawa | |||