| ||||
|
w tym wydaniu:
Mariusz D. Dastych: StefanDetko: emi_grise: Andrzej Kumor: NOK:
zaproszenie
na koncert
Andrzej Wolf: Paweł A.Sztandera: |
Andrzej Kumor Kto wygrał, kto przegrał? Wygrała formacja postkomunistyczna. Dzieci i wnuczęta panów, którzy rozstrzeliwali patriotów i ujarzmiali Polskę - twardogłowy trzon post-PZPR, połączony w sojusz z miękkim centrolewem Kwaśniewskiego, Cimoszewicza i Michnika. Wygrali potomkowie zdrajców, którzy przez dziesięciolecia spychali Naród w kulturowy i gospodarczy zaułek. Wygrali ci wszyscy, którzy, jak diabeł na plusk święconej wody, wzdragali się na dźwięk polskiej idei państwowej. To oni nie dopuścili do odbudowy polskiego kapitału, rozwoju drobnej przedsiębiorczości (wedle centrolewu, ostoi "kołtuństwa i ciemnogrodu"). Swoją działalnością doprowadzili do ruiny pokomunistycznego przemysłu, zagrożenia strategicznych instytucji państwa - choćby poprzez masową i rabunkową prywatyzację systemu bankowego. A poprzez bezpardonowe i doktrynerskie dostosowywanie polskiej gospodarki do scalenia z Unią, wybili zęby polskiej konkurencji. Ludzie ci przekupili kompradorskie elity, objęli ścisłą kontrolą media i dzięki masowej kampanii dezinformacji wmówili Polakom, że czynią to wszystko dla ich dobra. Wynik referendum stanowi ukoronowanie tej manipulacji i dlatego łatwo zrozumieć tę olbrzymią radość w eurobolszewickim obozie. Przystąpienie do UE otwiera przed nim nowe stanowiska administracyjne, tworzy nowe wpływy i cementuje jego znaczenie. *** Kto przegrał? Przede wszystkim Polacy - pozbawiając się realnej możliwości odbudowy gospodarki i państwa, cofnięcia zgubnej polityki twardego złotego, przestawienia całych sektorów na eksport, czyli wypracowania wzrostu gospodarczego, który umożliwiłby dogonienie lepszej połowy Europy. Rezygnując z atrybutów suwerenności, Polacy postanowili zgodzić się na przypisywaną im rolę państwa "ogonowego". Pozbawili się też możliwości kształtowania niezależnej polityki regionalnej - budowy europejskiego "środka". Dlaczego? Żaden rozsądny polityk nie powinien obrażać się na naród. Żaden sportowiec po przegranym biegu nie powinien tłumaczyć się ciasną gumką w majtkach... Przyczyn należy szukać przed lustrem. Narodowa prawica zawiodła, bo nie potrafiła wypracować i zjednoczyć się wokół alternatywnego programu rozwoju kraju, bo zbyt późno zrozumiała zgubne skutki reform Balcerowicza, bo nie zdołała - mimo znacznego poparcia społecznego - utworzyć medialnej i finansowej bazy swej polityki. Oczywiście, nie były to rzeczy łatwe, gdyż centrolew, finansowany z zagranicy oraz z kasy rodzimych złodziei, robił wszystko, by do tego nie doszło. Mimo to politycy prawicy powinni dziś dokonać rachunku sumienia z własnych grzechów - politycznego nieuctwa i lenistwa, pieniactwa, zaniechania prac nad alternatywnym programem gospodarki, zaniechania prób tworzenia silnego ośrodka medialnego - co najmniej jednej ogólnokrajowej gazety codziennej i stacji telewizyjnej. Wiele prawicę tłumaczy. M.in. obecność agentów umoczonych jeszcze za dawnych czasów. Są to jednak utrudnienia, z którymi liczyć się musi każdy ruch. Tymczasem zabrakło mądrości, cierpliwości, stanowczości i skuteczności. Zabrakło wiary w Polskę; w siłę i możliwości 40-milionowego narodu. | |||