now@ on-line lipiec 2003

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


w tym wydaniu: 

Samo życie

Mariusz D. Dastych

Więzienna demokracja

Statystyki alarmują: 400,000 osób zajmuje się w Polsce działalnością przestępczą, a miejsc w więzieniach jest tylko 70,000. W „kolejce” na osadzenie czeka więc 330,000 bandziorów, złodziei i wszelkich innych „łamaczy prawa”. Stara rzymska maksyma: Im więcej praw, tym więcej bezprawia niekoniecznie odnosi się do sytuacji Rzeczypospolitej - 14 lat po słynnej powszechnej amnestii z 1989 roku. Wówczas wydawało się, że „opustoszeją kicie, dzięki posłowi Rokicie” i sprawiedliwość dziejowa sprawi, że w wolnej Polsce będzie mniej przestępców, a ci, którzy muszą siedzieć, odbędą kary w humanitarnych warunkach. Komuna nas nie rozpieszczała, kary były surowe a wyroki czasem naciągane, ale pod koniec dekady lat 80-tych w polskich więzieniach nie było więcej jak ok. 60,000 osadzonych. Co się więc stało?

Ano (jak mówią Czesi!), prawo Parkinsona odnoszące się do biurokracji można rozszerzyć na „więźniokrację” i brzmi ono mniej więcej tak: Im więcej demokracji, tym więcej wolności, im więcej wolności – tym więcej przestępczości. Prawda – nieprawda, ale coś tam się zgadza w ogólnym rachunku. Prawo może jest teraz nieco łagodniejsze (choć nadal są zwolennicy surowych kar z „gardłową” włącznie!), ale obyczaje znacznie się pogorszyły, a bieda i bezrobocie zamiast towarów produkują - amatorów cudzego. Nie tylko. Zwyrodnienie przestępców, ich malejący wiek, ich pogarda dla prawa są przerażające. Dorobiliśmy się rodzimych i importowanych mafii, 13-latków, którzy gwałcą w szkole 8-latka (i nie można ich ukarać, ani też rodziców!), nastolatków, którzy z zimną krwią, w okrutny sposób zabijają koleżankę szkolną, wabiąc ją do lasu obietnicą...telefonu komórkowego (z kradzieży). Zgroza! Nie wspominam już o narkomanach, wszelkiego typu oszustach i o niebotycznej korupcji w administracji państwowej, samorządowej, w obumierającej służbie zdrowia i jeszcze gdzie tam.

Mnie ma dymu bez ognia, skutku bez przyczyny, dziecka bez poczęcia. I podobnie jest z polską plagą przestępczości. Ponieważ sam u schyłku komuny siedziałem ładnych parę lat, jako „wróg PRL i jej sojuszy”, wiem dobrze jak to było. Entuzjazm był wielki dla liberalizacji prawa i więziennictwa, radość wśród „złodziei”, że komuna się wali i będzie wkrótce można wyjść na wolność, albo chociaż na przepustkę. Robiło się strajki w więzieniach według modelu strajku w Stoczni Gdańskiej. Naczelnika ZK Barczewo o mało szlag nie trafił jak mnie, „wroga ludu”, złodzieje wybrali na doradcę prawnego „Komitetu strajkowego”. Nie pozwolił. I słusznie. Porządek musi być. W więzieniu szczególnie. Amnestia 1989 roku była radosna i szeroka. Tysiące wyszły na wolność, a wielu zmniejszono kary. Nawet mordercy, zagrożeni przedtem karą śmierci, zamienioną na najwyższy wyrok odsiadki, tzw. ćwiarę (25 lat), zaczęli wychodzić na przepustki do domu, do żonki czy mamusi, ale też do kogo popadnie. Sam wychowywałem dwóch takich gagatków, inteligentni byli, zdolni i – wydawało się – z ciągot do zbrodni wyleczeni (po 15 lub więcej latach). Fajne chłopaki. Organizowałem im pobyt na (krótkiej) wolności, odstawiałem potem do bramy na Rakowieckiej, na czas. Później, za granicą, dowiedziałem się, że z kolejnej przepustki pryśli i więcej ich w więzieniu nie ujrzano.

Takich jak oni jak gąbka wchłaniały stare i nowo powstające organizacje przestępcze. Potrzebowały „żołnierzy” zaprawionych w procederze i odważnych, gotowych na wszystko...za odpowiednie pieniądze. Bo teraz kasa jest najważniejsza. Duzi przestępcy nie biorą byle czego, a w kapitalizmie jest co brać. Nie brakuje towaru i pieniędzy. Ciekaw jestem, do kogo trafili moi podopieczni? Mniejsza o nich. Ryba jak wiemy psuje się od głowy, a państwo od polityków. To politycy są winni temu, że namnożyło się w Polsce przestępców i „ byznesmenów”, a niektórzy przestępcy – to też politycy: posłowie, radni, urzędnicy mianowani przez partie, nawet członkowie rządów. Dla niektórych z nich złodziejstwo na państwowym stało się sposobem na życie i bogacenie się. I to nie tylko Postkomuna, także Solidarność ich wyniosła. Braterskie związki między polityką a przestępczością to osobny temat i jeszcze sobie w nim pohasam w „Samym życiu”. Tymczasem jednak gniecie mnie pytanie: co zrobić z przestępcami (330 tysięcy!), dla których brakuje miejsca w aresztach i więzieniach?

Odpowiedź jest prosta: budować nowe areszty i więzienia. Ale za co, kiedy państwo polskie nie ma KASY? Nie ma na co liczyć, że w najbliższych 10 latach uda nam się pobudować tyle więzień, aby normatywne 3 m.kw. na osadzonego zapewnić. Co robić?

Oto kilka prostych rozwiązań:

Niektórych skazanych, a nie osadzonych, można odstawić za wschodnią granicę – na Białoruś i Ukrainę. Tam więzień nie brakuje, personel przeszkolony i „lubi” Polaków, tanio i praktycznie. A dla szczególnie niebezpiecznych – Syberia.

Można wykorzystać nasze rychłe członkostwo w Unii Europejskiej. Są kraje, gdzie przestępców mało, więzienia przestronne. „Eksport” polskich skazanych do tych krajów i zarazem pomoc finansowa dla ich więzień mogły by być finansowane z budżetu unijnego.

U nas też są możliwości: prywatyzacja. Podobno już jedno z więzień na południu Polski wynajmuje cele (pokoje) turystom. Gdyby akcję rozszerzyć na byłe koszary po polskich i sowieckich, na niektóre rozbudowane parafie – część problemu mielibyśmy z głowy.

Nikt nie jest prorokiem we własnym kraju (a szczególnie w Polsce, gdzie tylu fałszywych proroków!). A jednak: sięgam do swoich brulionów więziennych z lat 80-tych i pod datą 19 grudnia 1989 roku znajduję wiersz-piosenkę z refrenem – „Barczewo Hilton”, oto odnośny fragment:

VII

Każdy, kto trafi za kraty,

Snuje przedziwne marzenia.

Ja marzę sobie „na raty”

Jak hotel zrobić z więzienia.

Refren:

W więzieniu czas płynie wolno,

Choć życie nasze jest chwilką.

Ten obok wyszedł na wolność

Mój adres: Barczewo – Hilton,

Barczewo – Hilton...

VIII

Cele zamienię w pokoje

A w oknach zostawię kraty.

Klawisz będzie w recepcji

W dolcach pobierał opłaty.

Refren: (jak wyżej)

IX (finał)

Niemiec, Szwed, Amerykan

Co dzień żyje w luksusie,

Żądny jest przygód i ...szykan,

Chętnie ulegnie pokusie.

Refren: (dla finału)

Dla nich te cele przyciasne,

Gdy mercem zjadą z pupilką,

Niech drżą więc o życie własne

Za forsę w Barczewie – Hilton,

W Barczewie – Hilton,

W Barczewie – Hilton...

Prorocze słowa, no nie?

Mowa!

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów        http://nowamedia.w.interia.pl