| ||||
|
w tym wydaniu:
StefanDetko: emi_grise: Andrzej Kumor: Marcin Małek: Paweł A.Sztandera: |
emi_grise Wiosna troglodytów... Z zasłyszanej ostatnio wypowiedzi: „(...) rąbane, cięte, (...)” Czyżby mięso sprzedawane gdzieś „na czarno”??? Nie! To nie te czasy już przecież.... Więc co takiego??? R a n y.... Rąbane i cięte r a n y!... Przy czym, zasługuje na podkreślenie fakt, iż były to rany zadane nie mięsu zwierzęcemu, co co wrażliwszych i tak napawać mogłoby odrazą i kazałoby wołać o pomstę do Nieba, ale temu stojącemu wyżej nieco w hierarchii, dwunożnemu, czyli Człowiekowi!...Przez kogo zadane? Przez innego, dwunożnego, obdarzonego, podobno, sprawnie funkcjonującymi półkulami mózgowymi i posiadającego pewne szczególne „hobby”. Owo hobby to może piłka nożna?- zapytamy. Nie! To, najzwyklejsze w świecie, m o r d o b i c i e. A hobbista to kto? Troglodyta? Ależ skąd! To k i b i c – cywilizowany, jak najbardziej, kibic piłkarski... W moim niewielkim, nadwiślańskim mieście, mecze piłkarskie należą do rzadkości. Mamy tu co prawda jakiegoś IV – ligowego Junaka czy Kujawiaka, jednak do sparingów dochodzi rzadko i chyba przyjdzie mi w podzięce za ten stan rzeczy jakie modły szczególne odprawić...Dzięki temu w mieście przynajmniej względny spokój jest... Odbywają się za to, w słynnej już Hali Mistrzów (vel ex-Mistrzów, vel vice-Mistrzów – w zależności od aktualnego miejsca w tabeli – za czy przed Ideą Śląsk Wrocław) mecze koszykówki I – ligowego Anwilu. Szczęściem, nie zdarzyło się jeszcze, co najstarsi kibice potwierdzą, by z takiego meczu wyszedł ktoś z uszczerbkiem dla własnego zdrowia (dla portfela nieco gorzej - wszak z czegoś halę utrzymać trzeba....). Nie biorę tu oczywiście pod uwagę opuchlizny dłoni, tudzież nadwerężonych strun głosowych. Czasem też i ramiona niektórych pobolewają, gdy marynarą zbyt gwałtownie....Ech. Jednak NIKT po Hali Mistrzów vel vice... vel ex...nie biega z tasakiem, siekierą czy kijem baseballowym!!! Na mecze chadza się często całymi rodzinami (nawet już nikomu nie przeszkadza, że w przerwach między zakupami w supermarketach – ot, takie czasy...).Dzięki temu nazwanie kibica koszykówki troglodytą, byłoby tyleż bezpodstawne, co krzywdzące. Póki co, jakichkolwiek dowodów zezwierzęcenia wyżej wzmiankowanego nie stwierdzono. I jak tu za Michael`em Jordan`em nie zakrzyknąć: `I love this game!`... Natomiast w piłce nożnej rokrocznie – constans. Próby zrobienia względnego porządku z watahami kibiców-troglodytów j a k i e j k o l w i e k drużyny piłkarskiej w Polsce kończą się powrotem do, dosłownie i w przenośni, p i e r w o t n e g o stanu rzeczy. Nie pomagają kary dla i tak ledwo wiążących koniec z końcem klubów, rozgrywanie meczy przy pustych trybunach, odgradzanie „zaprzyjaźnionych inaczej” sektorów kordonami policji i służb porządkowych, monitoring, tabory pod specjalnym nadzorem, etc... Mamy wiosnę. Początek piłkarskiego sezonu tuż, tuż. Władze PZPN-u przebudziły się już zapewne z zimowego letargu (przepraszam – przerwy w sezonie), zwłaszcza po ostatnich „ekscesach” we Wrocławiu i „popisach” naszych „chłopców” (jaka szkoda, że nie słynnych „Orłów”) w meczu z Węgrami... Władze te przedsięwezmą, mam nadzieję, jakieś środki, by nam się drugi taki „sparing” kibiców Śląska Wrocław z Arką Gdynia nie powtórzył... W przeciwnym razie, Naród nam się do cna „wyniszczy” i z takim deficytem „zasobów naturalnych” do Unii nas z pewnością nie.... Ech...Wiosna... emi_grise | |||