now@ on-line maj 2003

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


w tym wydaniu: 

StefanDetko:

Andrzej Kumor:

Marcin Małek:

Paweł A.Sztandera:

co dwie głowy

Ks. J.Wiśniewski:

  

 

Paweł A. Sztandera

Mamy plany

-czyli co dwie głowy to nie jedna

Wydawało się, że już nic nie pomoże polskiej gospodarce, i że stagnacja zabiła wszelkie odruchy działania u większości rodaków. Wysokie koszty, wysokie podatki, wysokie odsetki, destrukcja władzy, niesamowita korupcja i na dodatek długa zima sprawiły, iż na przednówku tego roku bezrobocie rzeczywiste sięga czterech milionów Polaków czynnych zawodowo, co stanowi około 25%, a wokół toczy się coraz więcej paranoicznych dywagacji politycznych. Co jakiś czas ogłasza się kolejny plan strategiczny dla Polski. I co z tego?

Oderwanie polityki od realiów życia w Polsce jest szokujące, a straty finansowe ogromne.

Co nas czeka w najbliższym czasie? Oto zrodziły sie w łonie rządu dwa odrębne programy gospodarcze dla Polski: ministra Kołodki i ministra Hausnera. Czy to przejaw roztropności,czy bezradności?

Program Naprawy Finansów Rzeczpospolitej profesora Grzegorza Kołodki w marcu zaakceptował rząd i obecnie trwają jego konsultacje. Pakiet ustaw opracowanych na jego podstawie mógłby trafić do parlamentu w sierpniu. Program ten przewiduje wzrost PKB w tym roku na poziomie 3,5% (?), w przyszłym na poziomie 4,9%(?), a w 2006 roku na poziomie 6,0% (?). Przewidziane są w nim zmiany w systemie podatkowym oraz reformy, które umożliwią wygospodarowanie 31 miliardów złotych w latach 2004-2006 niezbędnych do uruchomienia środków z kasy Unii Europejskiej należnych Polsce po przystąpieniu.

Z szacunków ministra Kołodki wynika że wpływy te osiągną kwotę 62 miliardów złotych.

Plan ministra Hausnera zakłada wydłużenie okresu wchodzenia Polski do strefy euro nawet do 2009 roku na rzecz przyspieszenia gospodarczego kraju (?).Wzrost gospodarczy PKB szacowany jest w nim na ten rok 3,0%, na przyszły 5,0%.Przewiduje zmiany w polityce fiskalnej państwa oraz powiększenie długu publicznego z 47% w ubiegłym roku do dozwolonego limitu czyli do 55%. To sprzyjać ma rozwojowi gospodarki oraz wygenerowaniu środków na udział w programach finansowych Unii. Doprowadzi to do spadku bezrobocia poniżej 18,1% - jak deklaruje autor programu – czyli poniżej poziomu z grudnia 2002 roku.

Jak w skrócie można określić założenia i główne trendy, w których kierunku zmierzają obaj ministrowie? Polityka obliczona na mozolne, długotrwałe, ślamazarne i niepewne końcowego efektu działania - czyli dwa kroki w przód, trzy kroki w tył. Łączy je też brak uwzględnienia polityki socjalnej państwa wobec obywateli. Szuka się metod rozwiązania problemów centralnym sterowaniem w makro-skali. Brak rozwiązań prostych i skutecznych zawsze prowadzi do teoretyzowania problemu. A w tym przypadku niezbędna jest terapia szokowa. Polska gospodarka nie ma 9%(?), czasu, potrzebuje silnego kopa by ruszyć z miejsca. A plany; czy to pięcioletni, czy sześcioletni, czy Kołodki, czy Hausnera - to tyko plany, które najwyraźniej poprawiają samopoczucie ich dostojnym twórcą.

Opowieści o tym, że działa się w imię przyszłych pokoleń, że teraz musi być trudniej by kiedyś - naszym dzieciom za trzydzieści lat było lepiej, są nie do zaakceptowania w sytuacji gdy trwoni się narodowy grosz na eksperymenty propagandowe. Wystarczy wspomnieć program Pierwsza Praca – hit ( kit) ubiegłego roku - i rozliczyć koszty i zyski z wdrożenia. Ilu absolwentów skorzystało z programu? Ile powstało miejsc pracy? Kolejny plan strategiczny to Przede wszystkim Przedsiębiorczość lansowany przez Pana premiera Millera. Przedsiębiorcy, inwestorzy, handlowcy nie pamiętają takich lat „prosperity” jak rok 2002 i początek 2003 roku. Ile firm zlikwidowano w tym okresie, ile tragedii ludzkich wydarzyło się wskutek polityki państwa? Ilu ludzi „wyleciało na bruk”? Porażki nie da się tego wytłumaczyć okresem transformacji czy spuścizną po poprzednim rządzie.

Brak perspektyw.

Tak naprawdę to te oba plany łączy jedno i jedno dyskwalifikuje. Żaden z nich nie daje

choćby nadziei na powodzenie, nadziei na prace. Polska jawi się jako kraj bez perspektyw, kraj biedy, skansen Europy, prowincja konsumentów, zachwaszczony gospodarczo, podzielony pomiędzy elitarne lobbingi partyjnych kolesi. Rządzony doraźnie przez irracjonalnych polityków gdzie recesja to ożywienie gospodarcze, gdzie w ubóstwie można przeżyć siedem lat tłustych, gdzie przy masowych bankructwach tworzone są nowe miejsca pracy.

Tymczasem to brak perspektyw skłoni co ambitniejszych i wykwalifikowanych ludzi do masowego eksodusu za chlebem, do emigracji. Nadziei na lepsze życie szukać będą magistrowie jako pomywacze w knajpach Londynu, sprzątaczki w niemieckich domach, jako kaczory w Euro Dysneylendzie. Mieszkając byle jak, jedząc skromnie, będą pomagać rodzinie w Kraju. Czasem pomyślą o wielkiej zmarnowanej szansie na sukces swój, kolegi, firmy, Polski. Może niektórym się powiedzie i znajdą swoje Eldorado lecz nie nad Wisłą.

Co czeka tych, którzy zostaną? Najbliższe cztery lata bardzo chude, a kolejne to ciężka praca nad tym jak sprostać nowym, trudnym warunkom na otwartym rynku europejskim.

O ile oczywiście referendum akcesyjne wypadnie pomyślnie, a rząd Leszka Millera wcześniej się nie rozsypie. A takie mogą być plany!!!!!!!

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów        http://nowamedia.w.interia.pl