now@ on-line maj 2003

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


w tym wydaniu: 

StefanDetko:

Andrzej Kumor:

Marcin Małek:

Paweł A.Sztandera:

co dwie głowy

Ks. J.Wiśniewski:

 
  

 

StefanDetko

Koniec ery postkomunizmu?

Od wielu tygodni sondaże opinii publicznej pokazują coraz słabsze poparcie społeczne dla rządu koalicji SLD-UP, prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, a już w szczególności katastrofalne stały się notowania popularności premiera Leszka Millera. Na tle tych danych oraz pogłosek o mającym nastąpić przedterminowym rozwiązaniem Sejmu, uzasadnionym staje się pytanie: czy przeżywamy zmierzch ery postkomunistycznej?

System polityczny, jaki powstał w Polsce po przełomie 1989 roku, wbrew szumnie głoszonym zasadom demokratycznym i oficjalnym zerwaniu z socjalizmem w wydaniu moskiewskim, nie odsunął od realnej władzy politycznej dawnych elit. Po hańbiącym układzie okrągłego stołu, na krótki czas, ekipa komunistyczna usunęła się do oddanej jej w Magdalence gospodarki i finansów, koncentrując się na wytwarzaniu zasobów finansowych i związanych z nimi wpływów na politykę państwa. Dodatkowo, kontrolowała także przebieg „transformacji ustrojowej” przy pomocy nie ujawnionych do dzisiaj teczek tajnych współpracowników służb bezpieczeństwa, stanowiących dla byłego establishmentu swoistą polisę ubezpieczeniową przeciwko procesom lustracyjnym i kontroli legalności zawłaszczenia gospodarki.

Wynikiem tych działań jest już drugi w ostatniej dekadzie rząd, w którego składzie widzimy byłych, wysokich funkcjonariuszy Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej nb. do dziś nie uznanej za organizację przestępczą, a na czele państwa stoi były towarzysz Aleksander Kwaśniewski. Dodatkowo, obserwujemy istnienie bardzo silnej ekonomicznie klasy wielkich posiadaczy bogatych firm, wywodzących się bez wyjątku z byłego aparatu politycznego i represyjnego PRL, na których orbicie lawiruje mocno z nimi związana polska, lewicowa klasa średnia.

W liczbach, które można określić przy pomocy badań opinii publicznej, osoby mocno powiązane z komunistycznym aparatem władzy to owe 10% zadowolonych z polityki i prac rządu, a około 20% obywateli popierających koalicję SLD-UP to orbitujący wokół nich satelici (pieczeniarze).

Powyżej zacytowane liczby to nic innego jak tylko lustrzane odbicie stosunków społecznych w PRL-u z jego dwumilionową partią komunistyczną i awangardą ruchu robotniczego na czele.

Zjawisko bicia rekordów niepopularności przez rząd koalicji SLD-UP ma moim zdaniem swoją przyczynę w niedotrzymaniu przez Leszka Millera szeroko składanych obietnic wyborczych, które rozczarowały dotychczasowy elektorat, zwłaszcza spragnioną postępu młodzież, a także w obserwacji prac sejmowej komisji śledczej, której publiczne przesłuchania lewicowych prominentów częściowo obnażyły niestrawne dla szerszej publiczności, zakulisowe mechanizmy działania władzy. Na spadek notowań rządu Leszka Millera mają także ogromny wpływ wypływające co i rusz na światło dzienne wielkie afery korupcyjne i informacje o ogromnych przekrętach i wyłudzeniach, w które zamieszana jest cała wierchówka dzisiejszej władzy.

Czy w związku z tym należy oczekiwać schyłku ery postkomunizmu i upadek struktur totalnie skompromitowanego pezetpeerowskiego establishmentu?

Gdyby rozpatrywać to pytanie tylko i wyłącznie na płaszczyźnie politycznej to odpowiedź na nie jest twierdząca, gdyż w tych kryteriach obóz rządzący i jego zaplecze skompromitował się na wszystkich płaszczyznach: są nieskuteczni, gołosłowni, a na dodatek kłamią i kradną (przepraszam za przejęzyczenie – pożyczają pieniądze w bankach na budowy np. stacji krwiodawstwa i tylko później zapominają wybudować – bo pożyczyli zapewne „w innym kontekście”).

Mając jednak na uwadze potencjał gospodarczy i koncentrację kapitału, jakie gruba kreska oddała do dyspozycji byłemu establishmentowi pezetpeerowskiemu, nadzieje na upadek tej formacji i co się z tym nierozerwalnie wiąże, uzdrowieniu stosunków politycznych i gospodarczych w państwie, są znikome.

Przyparty do muru Sojusz Lewicy Demokratycznej, w obronie swoich interesów będzie stosował całą gamę nacisków politycznych (teczki na wielu działaczy „opozycji”) i finansowych (powiązania gospodarcze), aby dominację swą utrzymać.

A trwać to będzie dotąd, aż znajdzie się w tym kraju siła i determinacja społeczna, aby przeciąć ten wrzód i po pierwsze: uznać Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą za organizację przestępczą i objąć zakazem wykonywania funkcji publicznych jej byłych członków, a po drugie: anulować postanowienia okrągłego stołu i przeprowadzić lustrację gospodarczą zasadności przejęcia tytułów własności firm i majątku narodowego, zawłaszczonego w latach osiemdziesiątych. Tertium non datur.

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów        http://nowamedia.w.interia.pl