now@ on-line kwiecień 2003

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


w tym wydaniu: 

AI:

Andrzej Kumor:

Marcin Małek:

Marian Miszalski:

 

Andrzej Kumor

"english.aljazeera.net"

Mówią, że jedną z pierwszych ofiar wojny jest prawda. Obecny konflikt nie stanowi wyjątku. Prawdę wyławiać trzeba z potoku celowej i przypadkowej dezinformacji, zderzając perspektywę amerykańską z europejską czy arabską.

Podobnie jak w czasie pierwszej wojny CNN, dziś rolę "okna na świat wojny" spełnia katarska al-Dżazira - arabska telewizja satelitarna, której niedawno uruchomiony anglojęzyczny portal internetowy english.aljazeera.com jest notorycznie oblężony lub zhakowany. W Bagdadzie nie ma dziś dziennikarzy CNN (choć nadaje stamtąd medialny bohater poprzedniego konfliktu Peter Arnett, tym razem jednak jako korespondent... "National Geographic Explorer"), a terkocą satelitarne łącza al-Dżaziry. Zasadą stacji jest podawanie niewygładzonych i nieugrzecznionych opinii obu stron. Arabowie jeszcze do niedawna niezbyt ufnie podchodzili do katarskiego programu - po muzułmańskim świecie krążyły pogłoski, że jest to sprytny wkręt Żydów i USA.

Dziś jednak al-Dżazira przyjęła na siebie rolę oczu i uszu wolnego świata.
Widać już, że obecna wojna nie będzie sterylnym marszem na Bagdad, usłanym różami "wyzwalanych" Arabów. Obiegowa opinia w świecie arabskim, niezależnie od tego czy szyickim, czy sunnickim, głosi, że Zachód nie może nikogo do niczego wyzwolić, bo sam jest zniewolony przez "bezbożny konsumpcjonizm" i zmanipulowany przez syjonistów. Dla przeciętnego Araba atak na Irak pozostaje wojną kolonialną i "cywilizacyjną". Amerykańskie dzieci walczące na piaskach pustyni powoli zaczynają tracić złudzenia, gdy konfrontują na miejscu opinie wciskane im w koszarach. Miało być tak, że Saddam zostanie obalony rękami własnych pretorianów, a inwazja zadziała jako "detonator" irackiego niezadowolenia.

A jest tak, że Irakijczycy jednoczą się dziś wokół krwiopijcy i satrapy, podobnie jak wygłodzony i zaszczuty naród rosyjski jednoczył się wokół generlissimusa w czasach tzw. Wojny Ojczyźnianej.

Wojna będzie długa, zapowiada sekretarz Rumsfeld, co oznacza, że nie ma już dziś złudzeń co do postawy Irakijczyków i załamania reżimu. Długa wojna oznacza zaś recesję, możliwość przewrotów w krajach arabskich i zaangażowanie w konflikt tradycyjnych strategicznych przeciwników Ameryki. Słowem, zrobił się bigos i zapłonąć może niebawem cały region.

Tymczasem jest rzeczą smutną i uwłaczającą, że wiarygodnych źródeł informacji szukać trzeba u Arabów, poza amerykańskimi mediami - do niedawna bastionem wolności słowa.

Jak to się w życiu dziwnie plecie...

http://www.kumor.net

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów        http://nowamedia.w.interia.pl