| ||||
|
w tym wydaniu:
|
Andrzej Kumor "english.aljazeera.net" Mówią, że jedną z pierwszych ofiar wojny jest prawda. Obecny konflikt nie stanowi wyjątku. Prawdę wyławiać trzeba z potoku celowej i przypadkowej dezinformacji, zderzając perspektywę amerykańską z europejską czy arabską. Podobnie jak w czasie pierwszej wojny CNN, dziś rolę "okna na świat wojny" spełnia katarska al-Dżazira - arabska telewizja satelitarna, której niedawno uruchomiony anglojęzyczny portal internetowy english.aljazeera.com jest notorycznie oblężony lub zhakowany. W Bagdadzie nie ma dziś dziennikarzy CNN (choć nadaje stamtąd medialny bohater poprzedniego konfliktu Peter Arnett, tym razem jednak jako korespondent... "National Geographic Explorer"), a terkocą satelitarne łącza al-Dżaziry. Zasadą stacji jest podawanie niewygładzonych i nieugrzecznionych opinii obu stron. Arabowie jeszcze do niedawna niezbyt ufnie podchodzili do katarskiego programu - po muzułmańskim świecie krążyły pogłoski, że jest to sprytny wkręt Żydów i USA. Dziś jednak al-Dżazira przyjęła na siebie rolę
oczu i uszu wolnego świata. A jest tak, że Irakijczycy jednoczą się dziś wokół krwiopijcy i satrapy, podobnie jak wygłodzony i zaszczuty naród rosyjski jednoczył się wokół generlissimusa w czasach tzw. Wojny Ojczyźnianej. Wojna będzie długa, zapowiada sekretarz Rumsfeld, co oznacza, że nie ma już dziś złudzeń co do postawy Irakijczyków i załamania reżimu. Długa wojna oznacza zaś recesję, możliwość przewrotów w krajach arabskich i zaangażowanie w konflikt tradycyjnych strategicznych przeciwników Ameryki. Słowem, zrobił się bigos i zapłonąć może niebawem cały region. Tymczasem jest rzeczą smutną i uwłaczającą, że
wiarygodnych źródeł informacji szukać trzeba u Arabów, poza amerykańskimi
mediami - do niedawna bastionem wolności słowa. http://www.kumor.net | |||