| ||||
|
w tym wydaniu:
StefanDetko: Zbyszek Koreywo: |
yogi Reprymenda z Paryża Wiadomością dnia w polskich mediach, oprócz przesłuchania przez Sejmową Komisję Śledczą prezesa Agory, pani Wandy Rapaczyńskiej i podpisania przez Aleksandra Kwaśniewskiego ustawy o Narodowym Funduszu Zdrowia, stała się reprymenda, jakiej prezydent Francji Jacques Chirac udzielił Polsce, Czechom i Węgrom w związku z poparciem, jakie kraje te udzieliły twardej polityce USA wobec Iraku. W czasie poniedziałkowego wystąpienia, szef rządu Republiki Francuskiej nazwał politykę prowadzoną przez kraje kandydujące do UE „infantylną” i „lekkomyślną”, użył w swojej wypowiedzi groźby zablokowania procesów integracyjnych oraz wyraził opinię, iż między innymi Polska w tej sprawie „zmarnowała okazję, aby siedzieć cicho”. Konsekwencje takich stwierdzeń powinny być poważne. W komentarzu tego zdarzenia pominę jego aspekt dyplomatyczny, gdyż w kompetencji rządu RP a nie moim leży reakcja na podobne uwagi i mam nadzieję, że do stosownej deklaracji w tej sprawie dojdzie jak najszybciej. Kontrowersyjna wypowiedź Chirac’a jest wynikiem głębokiego kryzysu, jaki dotknął Unię Europejską i doprowadził do znaczących podziałów w łonie NATO, wynikającym z różnorodności zdań w sprawie metod rozwiązania kryzysu irackiego. Wbrew zgodnym wypowiedziom wszystkich szefów państw UE wyrażającym solidarność i poparcie dla polityki Stanów Zjednoczonych po atakach terrorystycznych z dnia 11 września 2001 roku i zgodnej dotychczas ocenie agresywnej, i wspierającej terroryzm polityki Bagdadu, w ostatnich tygodniach ocena sytuacji międzynarodowej rządów Francji i Niemiec uległa diametralnej zmianie w kierunku zaniechania, przygotowywanej przez USA interwencji zbrojnej w Iraku. Ta nagła zmiana stanowisk bezspornie najważniejszych krajów unijnych, wywołana sytuacją wewnętrzną oraz wzrostem nastrojów pacyfistycznych, jest decyzją suwerenną i pomimo ich negatywnego wpływu na spójność wspólnej polityki europejskiej, nie powinna być kwestionowana. Natomiast rzucanie inwektyw na kraje kandydujące i grożenie im zablokowaniem procesów integracyjnych, z powodu różnicy zdań w kwestiach międzynarodowych, rzuca bardzo niekorzystne światło na przyszłą rolę polityczną Polski w strukturach europejskich, a przede wszystkim na możliwe, drastyczne ograniczenie naszej suwerenności. Przemówienie Jacques Chiraca dostarcza swym prostactwem i brakiem poszanowania dla suwerennych decyzji niepodległych państw, nowych argumentów licznym w Polsce eurosceptykom, a także wzbudza kontrowersje wśród osób przychylnych integracji europejskiej i licznych niezdecydowanych co do stanowiska w nadchodzącym referendum akcesyjnym. Wypowiedź prezydenta Francji stwarza także okazję do sformułowania przez administrację waszyngtońską alternatywy do wejścia Polski w struktury europejskie. Niedawne wypowiedzi polityków amerykańskich dotyczące kwestii przeniesienia baz wojskowych i całej z tym związanej infrastruktury z Niemiec do Polski, otwierają pole do spekulacji o mocniejszym zaangażowaniu się politycznym i gospodarczym USA w strefie Europy Środkowej. Użycie przez Chirac’a groźby nie ratyfikowania traktatu akcesyjnego przez społeczeństwa unijne otwiera, moim zdaniem interesującą i po raz pierwszy konkretną, perspektywę znalezienia innej możliwości sojuszu gospodarczo-politycznego niż dotychczas mało dla Polski korzystne wejście w struktury Unii Europejskiej. Dalszy opór, jaki wiodące rządy piętnastki stawiają polityce USA może wywołać u amerykanów wizję ścisłego przymierza z krajami grupy wyszehradzkiej. Czy taka inicjatywa amerykańska jest realna i możliwa? Nie wiem, ale wtedy mielibyśmy przynajmniej jakiś wybór. | |||