now@ on-line marzec 2003

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


w tym wydaniu: 

Karol Badziak:

F. Bednarz:

StefanDetko:

Zbyszek Koreywo:

Paweł A.Sztandera:

rywingate

Ks. J.Wiśniewski 

 

Paweł A. Sztandera

Oglądajcie polskie seriale – „Rywingate”

Nowy serial jaki możemy ostatnio oglądać w naszych telewizorach za sprawą wiodącej na rynku medialnym „Gazety Wyborczej” i znanego producenta filmowego Lwa R. bije rekordy popularności. Sprzyja ku temu rozgłos i reklama jaką codziennie publikują wszystkie niemalże środki masowego przekazu, wszystkie serwisy informacyjne. Możemy śledzić dokładnie losy naszych bohaterów, ich rozterki, zwątpienia, rozgoryczenia, obawy, i ich tragedie. Pora emisji dostosowana z najwyższym znawstwem do potrzeb złaknionych wrażeń i emocji odbiorców.

Codziennie od godzin porannych w pełnej wersji , do skrótów i reameków w godzinach popołudniowych i wieczornych. Zagrożona jest pozycja lidera wśród seriali krajowych jakże przezabawnego „Świata według Kiepskich”, a najnowsze sondaże jasno pokazują, że „M jak miłość”, „Plebania”, „Na dobre i na złe” niestety muszą uznać przewagę nowego, sensacyjnego, osadzonego w realiach polskiego życia polityczno-gospodarczego, serialu, w którym miliony dolarów, władza i sława to rzeczy normalne jak chleb i woda, jak deska i sęk. Role główne odgrywają znakomitości „polskiej sceny” - dziesięciu sprawiedliwych (znanych z wcześniejszych produkcji tj. epopeja „Na Wiejskiej” czy dramatu pt. „Fotele i salony” oraz inne kluczowe postacie Adam M. i Lew R. od lat zaangażowani w produkcje medialne. Postacie drugoplanowe to majstersztyk, klasyka, perfekcja. Tu śmiało można mówić o nominacji do pierwszorzędnych nagród w branży z Oskarem włącznie dla Wandy R., Roberta K., Leszka M. i Włodzimierza C. Przebój sezonu 2002/2003 to serial „Rywingate”.

A teraz poważnie. To co stało się w gabinecie Adama Michnika, to, że odbyła się taka rozmowa, to, że jest znana i jawna cała sprawa lub nawet jej część, to dobrze. Może nie wiemy kto za tym wszystkim stoi, może wiemy - to nie ma znaczenia. Z samego faktu, iż to miało miejsce nasuwa się pytanie: Ile spraw załatwiono w ten sposób?

Rodzi się obawa, że w Polsce każdy ma swoją cenę i każdego można kupić. Skoro dwóch Panów rozmawia sobie swobodnie o tego typu transakcjach, oznacza, że jest to zjawisko praktykowane. Pomińmy wątek sensacyjny sprawy, a zwróćmy na moralny - jak to możliwe, że wśród bądź co bądź elit intelektualnych kraju nastąpiła deprecjacja wartości? Ciepłe posady, dobre układy, szerokie i znaczące kontakty, dochodowe biznesy, elitarne rauty, pierwsze strony gazet – sitwy, matactwa, łapówki, zobowiązania to wszystko ma swoja cenę. Elity medialne, biznesowe i polityczne to „szlachta” III RP . Krąg ludzi nobilitowanych do „szlachectwa” jest ściśle ze sobą związany. Zależność tę można tak oto przedstawić: politycy występują dla mediów, które pomagają im kreować wizerunek „gwiazdy”, dziennikarze i producenci mają ogromny wpływ na prezentacje polityka (a jedni i drudzy chcą robić biznesy), biznesmeni z kolei uwielbiają gdy piszą o nich gazety i mówi telewizja (oczywiście pozytywnie), a znajomość z vipami ułatwia skomplikowane interesy. Ta oto grupa „szlachetnie urodzonych” w swym pijanym tańcu chocholim obnaża się przed społeczeństwem i udaje dezorientacje. „To nie my”- wołają z jednej strony, „to nie my” - wołają inni . To-nie-my! Parada aferzystów III RP trwa dalej. FOZZ, PZU, ART-BI, Spółki węglowe, Totalizator, Inter-Ams, Polska Miedź to czubek góry lodowej, co potwierdza przypadek Rywingate . Ile afer nie ujrzało światła dziennego, ile dokonało się w świetle „prawa”? Tego nie dowiemy się nigdy?

W ostatnich latach podejmowano różne spektakularne działania aby przekonać społeczeństwo o tym, że walka ze zjawiskiem korupcji trwa. Przypomnijmy akcję inicjowaną przez rząd Włodzimierza Cimoszewicza w roku 1994 „Czyste ręce”, czy ostatnio wydane rozporządzenie Prezydenta RP dla swoich urzędników zakazujące im bywania na imprezach „biznesowych”. Czy to uzdrowi owrzodziałą tkankę polskiej „demokracji”? Czy zmusi „szlachtę polską” do opamiętania? Czy też powstawanie „nowobogackiej” klasy kapitalistycznej trwać będzie dopóki choćby grosz można wyszarpać do swojej kasy?

Problem polega na tym, że po pierwsze często ci, których wyniesiono do władzy, mają już pewne doświadczenie w mataczeniu i kombinowaniu. Po drugie, politykę traktują jako zawód, a nie służbę społeczeństwu, co skutkuje tym, że mamy polityków a nie mężów stanu.

O co więc tyle zamieszania? Rywingate to nieskonsumowana afera, to tylko propozycja układu, może żart, wszak Panowie są na Ty - znają się doskonale. Może to prowokacja dziennikarska służąca sprawdzeniu polskiego systemu sprawiedliwości. W tej chwili scenariusz tak zagmatwano (jak w dobrym serialu), że dobry okazać może się złym, a czarny charakter podstawionym agentem służb specjalnych CBS. Kto to może wiedzieć?.

Kolejne dni będą trzymały w napięciu opinie publiczną absorbując uwagę na komisji śledczej i przesłuchaniach w prokuraturze. Im więcej czasu upłynie, tym mniej będzie można zrozumieć. Czy więc nie o to przypadkiem chodzi, aby naszą uwagę skupić na tym co nieistotne - w tym samym momencie, w którym okazało się, że wyniki negocjacji ekipy rządowej w Kopenhadze odbiegają od deklarowanych bezpośrednio po przyjeździe przez premiera - nazwanych ogromnym sukcesem. Okazało się bowiem, iż negocjatorzy nasi nie rozmawiali o szczegółach traktatu, tylko o ogólnym zarysie - i to co początkowo nazwano sukcesem negocjacyjnym (system uproszczony dopłat dla rolnictwa) okazało się złym rozwiązaniem. Dlatego należy zgodzić się na system mieszany dopłat dla rolnictwa zaproponowany przez Brukselę bo to jest bardzo dobre. Koniec i kropka. Zastanawiać się można nad tym tylko po co tracono czas i pieniądze na długie negocjacje skoro specjaliści z Unii lepiej wiedzą od naszych specjalistów, ile polskiemu chłopu trzeba dać by nie umarł z głodu. Czym jeszcze nas zaskoczy traktat – zobaczymy. Dotychczas nie ujawniono dokumentów sygnowanych w stolicy Danii 13.12.2002 roku. Już dziś wiadomo, że podobne niedomówienia dotyczyć mogą polskiego przemysłu farmaceutycznego.

Rywingate - czyli łowienie ryb w mętnej wodzie okazać się może niczym innym jak tylko świecą dymną służącą ukryciu kolejnej porażki w zabieganiu o względnie równe traktowanie Polski przez partnerów z piętnastki. Ukrywanie czy zwlekanie z podaniem do powszechnej wiadomości rzeczywistego stanu rzeczy pociąga za sobą nieobliczalne skutki. Wzmaga się brak zaufania do organów państwowych rośnie poczucie bezradności społecznej. Klimat, który tworzy się wokół spraw jest ciężki, tajemniczy i korupcjogenny. Nie sprzyja to osiąganiu konsensusu, ale dzieli i odsuwa od siebie i tak nastawione antagonistycznie ugrupowania. W okresie szczególnej odpowiedzialności za Państwo (okres od 1989 roku powstanie III RP) dochodzi do przykładów delikatnie mówiąc - warcholstwa i prywaty. Skutkować to musi pogarszaniem się sytuacji w kraju, niezadowoleniem społecznym i coraz większa biedą. Traktowanie społeczeństwa jak plebs, masę, której można wmówić co się żywnie podoba, i którą nie należy się zbytnio przejmować nie raz doprowadziło do zmiany biegu historii. Czyżbyśmy stali w przededniu podobnych wydarzeń?

W oczekiwaniu na dalszy ciąg należy mieć nadzieję, że scenariusz do kolejnych odcinków napisze życie i, jak to bywa w takich przypadkach, intryganci zostaną ujawnieni i poniosą słuszną zapłatę za swe niecne zamiary. Sprawiedliwości stanie się zadość, a ludzie będą żyli długo i szczęśliwie – Niemożliwe?

W serialach wszystko może się zdarzyć. Mętna woda może zmienić się w krystalicznie czystą. Łowić się będzie tylko grube ryby, a tych u nas dostatek. Może jeszcze nie w tym odcinku...A może wyłączyć ten „kanał”? Pstryk. Jaka miło...

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów        http://nowamedia.w.interia.pl