now@ on-line marzec 2003

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


w tym wydaniu: 

Karol Badziak:

F. Bednarz:

StefanDetko:

Zbyszek Koreywo:

Paweł A.Sztandera:

rywingate

Ks. J.Wiśniewski 

 

StefanDetko

rozmowa sprowokowana

Od dnia 27 grudnia ubiegłego roku, po dość sensacyjnej publikacji Gazety Wyborczej, przed oczami polskiej opinii publicznej toczy się spektakl medialny nazywany potocznie, a nie wiadomo czy słusznie: Rywingate, którego punktem kulminacyjnym stały się, przyciągające uwagę milionów telewidzów, transmisje z przesłuchań prowadzonych przed Sejmową Komisją Śledczą. Najpoważniejsze media od tygodni prześcigają się w publikowaniu coraz to nowych hipotez, dotyczących powiązań pomiędzy polityką a biznesem, a kwestią łączącą te teorie jest - narzucona przez ośrodki opiniotwórcze i tym samym jednomyślnie orzeczona - bezsprzeczna wina głównego protagonisty tej afery. Uwagi wielu komentatorów uszedł jednak znamienny fakt, iż podejrzewanemu o przestępstwo płatnej protekcji, Lwu Rywinowi przysługuje konstytucyjne prawo domniemania niewinności.

Z dotychczasowych ustaleń, jakich dokonała Prokuratura Apelacyjna w Warszawie, Sejmowa Komisja Śledcza oraz z prowadzonych przez wiele redakcji śledztw dziennikarskich, wynika bezsprzecznie jedynie to, co znajduje się w nagranej przez Adama Michnika, w dniu 22 lipca 2002 roku, rozmowie z Lwem Rywinem. Pozostałe ustalenia, a przede wszystkim zeznania redaktora naczelnego Gazety Wyborczej oraz Wandy Rapaczyńskiej i Roberta Kwiatkowskiego, to konglomerat często sprzecznych ze sobą interpretacji, hipotez, niesprawdzonych faktów, i niekiedy pomówień.

Na wartość dowodową jedynego materialnego faktu w tej sprawie, czyli nagrania rozmowy odbytej w gabinecie naczelnego GW, poważnie wpływa okoliczność, potwierdzona zresztą w zeznaniach Adama Michnika złożonych przed Sejmową Komisją Śledczą, o tendencyjności w sposobie prowadzenia przez niego rozmowy z Lwem Rywinem i zastosowanie prowokacji w celu uzyskania korzystnych dla nagrywającego rezultatów.

Tendencyjność w sprawach naświetlanych opinii publicznej przez Adama Michnika na łamach Gazety Wyborczej ma długą tradycję, a rzetelność ich autora najlepiej ilustrują wywiady przeprowadzone z Wojciechem Jaruzelskim i Czesławem Kiszczakiem ukazujące generałów, odpowiedzialnych za wprowadzenie i zbrodnie stanu wojennego, zwierzchników i mocodawców bezpośrednich sprawców wielu zabójstw, jako osoby całkowicie niewinne, nijak za podwładnych nie odpowiedzialne, Ojców Narodu. Takich przykładów przeinaczania faktów i zdarzeń oraz interpretacji historii do własnych celów, Adam Michnik dokonał w swojej karierze już wiele, i z tego właśnie powodu należy bardzo ostrożnie podchodzić do spraw, w których redaktor naczelny Gazety Wyborczej angażuje się osobiście.

Nie wdając się w spekulacje dotyczące prawdziwych kulis tej historii, mając jednak cały czas na uwadze możliwość, że Lew Rywin padł ofiarą intrygi koncernu Agora, gdyż ośmielił domagać się fotela prezesa adasiowej telewizji, chciałbym zwrócić uwagę na odsuwany na boczny tor i przez wszystkich komentatorów pomijany, ludzki aspekt tej sprawy, mający także znaczące przełożenie na kulturę polityczną naszej, ułomnej demokracji.

Nie ulega żadnej wątpliwości, że nikt w mediach publicznych nie respektuje konstytucyjnego prawa Lwa Rywina do domniemania jego niewinności i właściwie vox populi, za który uważa się większość dziennikarzy, nie opierając się na żadnym orzeczeniu niezawisłego sądu, wydał w tej sprawie wyrok, skazujący prezesa Heritage Films, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami Adama Michnika, na prywatną, i biznesową banicję. Co gorsza, podczas sesji przesłuchań przed Sejmową Komisją Śledczą dopuszczono, bez ani jednego głosu sprzeciwu któregokolwiek z posłów, do osobistej obrazy podejrzanego, pozwalając Adamowi Michnikowi wielokrotnie i bezkarnie lżyć Lwa Rywina słowami „łobuz”, i „gangster z Wołomina”. W ustroju demokratycznym, za jaki się ma III RP, takie praktyki są niedopuszczalne i podobnymi epitetami nikt, nawet pozujący na skrzywdzonego opozycjonistę i szarego człowieka bez jakichkolwiek wpływów politycznych „Imperator”, nie ma prawa obrażać powagi Sejmu.

Niezrozumiała jest także powszechna krytyka odmowy przez Lwa Rywina zeznań przed Sejmową Komisją Śledczą, gdyż w świetle obowiązującego prawa nikt nie może być przesłuchiwany jako świadek w sytuacji, kiedy równocześnie w toczącym się postępowaniu karnym występuje jako podejrzany. W tym kontekście, wręcz karygodne są wszelkie wypowiedzi ministra sprawiedliwości Kurczuka, odnośnie ewentualnych zmian w ustawie o powoływaniu komisji śledczych. Przypomina to nie tak całkiem odległe czasy, kiedy nagminnie kierowano się zasadą: „jest człowiek, znajdzie się paragraf”.

Kwestionowanie prawa do obrony, milcząca zgoda na epitety w gmachu Sejmu i pogwałcenie zasady domniemania niewinności stanowią zjawiska bardzo niepokojące, a milcząca zgoda na łamanie w ten sposób elementarnych praw człowieka nie może stać się kanonem postępowania na przyszłość.

Niezależne od dalszych losów śledztwa i postępowania sądowego w tej sprawie, nie należy także zapominać, że prawdziwym tłem tak zwanej afery Rywina jest fakt, iż za jej kulisami toczy się bezpardonowa walka o przejęcie kontroli nad stacjami telewizyjnymi, o rząd dusz i dywidendy, w której prymat wiedzie zdominowana przez SLD telewizja publiczna i „trochę inna”, ale równie szkodliwa społecznie, zakłamująca historię Polski grupa Adama Michnika, a jedyną szansą obrony przed ich dominacją jest konstytucyjnie zagwarantowane prawo... wyciągnięcia wtyczki telewizora.

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów        http://nowamedia.w.interia.pl