now@ on-line luty 2003

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


w tym wydaniu: 

Andreas:

Mariusz Dastych:

StefanDetko:

Zbyszek Koreywo:

Marcin Małek:

Steyr Daimler Puch:

oświadczenie

Paweł A.Sztandera:

 
 

Andreas

Quo Vadis Polonia?

Rok 2053 zapowiada się nader ciekawie, przyjrzyjmy się ostatniemu półwieczu. W 2002 zakończono negocjacje w sprawie przystąpienia nowych członków do UE. Trzy państwa środkowo-europejskie: Polska, Czechy i Węgry, oraz siedem małych państewek znalazło się dwa lata później w tzw. Unii Europejskiej. Największa z tej trójki – Polska - przez 50 lat nie osiągnęła poziomu, jaki sama sobie nakreśliła. Jaki był powód tych niepowodzeń? Z dzisiejszego punktu widzenia odpowiedź jest jasna:

Polska nie zrozumiała Europy, pomimo działalności polityków w Parlamencie EU, pomimo tego, że wielu z nich piastowało stanowiska ministerialne w rządzie EU, a nawet niektórzy kandydowali na fotel Prezydencki Unii, nie zdołali przekonać swojego narodu do Europy.

Rozbieżność pojęć – laickich i katolickich, narodowościowych i separatystycznych, niechęć do cudzoziemców, nietolerancyjność, odrzuca Polaków systematycznie od reszty Europy. Są jeszcze inne aspekty owych nieporozumień: nieomal 6 milionów ludzi wyjechało z kraju w ramach umów, porozumień międzynarodowych oraz z prywatnych powodów. Byli to w większości ludzie młodzi i dobrze wykształceni.

Polacy, poza Ameryką (gdzie niestety jest więcej biedoty polskiej aniżeli w Europie) integrują się w krajach EU niezwykle szybko. Samo wykształcenie powoduje często, że ludzie ci widząc korzyści osobiste z integracji przechodzą na system życia, tradycji i obyczajów kraju, i społeczności, w której się znajdują.

Dla Polaków zamieszkałych w kraju, akceptacja Polaków za granicą jest niewielka, i o nich jako o swoich się nie mówi. Promowanie kraju z zewnątrz napotyka permanentnie na niezrozumienie w ojczyźnie.

Po krótkich latach euforii po wejściu do EU, nastąpił marazm rozwojowy – gospodarka stanęła na poziomie poniżej średniej, korupcja wzrosła, a nacjonalizm osiągnął punkt krytyczny. Mimo wszelkich prób nie stworzono w kraju powszechnej klasy średniej, system ten nie wyszedł, ponieważ z gruntu rzeczy Polak nie zgadza się na nic, gdyż wszystko wie lepiej. Aktualnie mieszka w Polsce 5 milionów cudzoziemców. Konflikty i problemy z tego wynikające są na porządku dziennym. Jak i przed pięćdziesięciu laty, nietolerancyjność pozostała nadal jedną z pięt Achillesowych narodu polskiego.

Dzisiaj nie ma państw narodowych, interesów strategicznych, czy też tzw. własnych wartości. Europa mimo tego nie jest systemem dyktatorskim. Mamy Prezydenta, Radę EU, lewicę, prawicę i centrum polityczne, wspólny język i wspólne prawo. Ciągniemy wszyscy za jeden sznurek, mniej czy więcej jest to interes unijny, europejski, w świecie szanowany, kulturalny i mądry. Jesteśmy kontynentem pokoju i jest to naszym głównym celem w polityce światowej...

W Madrycie chodzimy na Corridę, w Paryżu na malutkie ciasteczka, w Berlinie na Love Parade, a w Warszawie na spacer.

Zachodni Europejczycy akceptują ogólnie – wszystko (polecenia Parlamentu i Prezydenta), a miejscowo – własne zalecenia (swojego regionu, gminy, rządu). Polacy, niestety, nie akceptują niczego, co nie jest ich, lub dla nich, ani ogólnie, ani miejscowo. Trzeba powiedzieć, że podobne problemy w przeszłosci miały też Bułgaria, Rumunia i Ukraina. Lecz dzisiaj, wiele lat po wejściu do Unii zmieniły swoje oblicze diametralnie. Wielką przeszkodą w lepszym rozwoju w/w krajów jest do dzisiejszego dnia niewysoki poziom wykształcenia, brak klasy średniej. Niemniej, żądania tych krajów nie są wysokie, a poziom gospodarczy zadowala większość.

W Polsce przeciwnie - niewielu ludzi, około 1%, osiągnęło, co chciało. A reszta narzeka i chciałaby dostać wiecej, nic nie robiąc. Historia tego kraju nie interesuje nikogo, bo przyszłość jest ważniejsza od przeszłości. Niestety, wiekszość Polaków żyje przeszłością i taki też system życia kreuje – przeszły.

Niestety nie zrozumieliśmy Europy. Począwszy od zakupów samolotów F16, poprzez katolickie zwariowanie (telewizja, radio, etc. poza kontrolą państwową). Jest to niewłaściwe rozumienie Papieża, którego stanowisko pomieszano z polskim i sprowadzono tym sposobem działalność Watykanu do polityki narodowej. To błąd polityczno – pojęciowy, za którego skutki winę ponoszą jednocześnie polscy politycy, jak i sam Papież.

Polska mogłaby znajdować się w czołówce gospodarczo – politycznej Starego Kontynentu, niestety nie wyszło. Brak zrozumienia, konfliktowość, niskie morale, pieniactwo i zarozumiałość ustawiają ten kraj w rzędzie państw niepewnych socjalnie, nieustabilizowanych merytorycznie; krajów, w których istnieje duże ryzyko dla inwestycji. Jeszcze jest czas na zrozumienie reszty UE.

Interes Europejski jest ważniejszy aniżeli amerykański. Europa jest laicka i Polacy nie mają żadnej misji do spełnienia, bo nikt tego nie chce. Europa jest tolerancyjna i wykształcona, a każdy człowiek, który zdobywa wiadomości na kontynencie jest więcej warty we własnej wsi niż wójt czy sołtys. Niestety do dzisiaj - nie w Polsce. Religia jest sprawą państwową, nie prywatną. To wszystko nie dotarło do większości rodaków, ale jest jeszcze czas na zrozumienie. I oby to się zaczęło od 2053 roku – prawie pięćdziesiąt lat po wejściu do UE.

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów        http://nowamedia.w.interia.pl