now@ on-line styczeń 2003

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


w tym wydaniu: 

Mariusz Dastych:

StefanDetko:

Andrzej Dudziński:

Marcin Małek:

Leszek Wątróbski:

 

 

yogi

lista cywilna

Znów czarny dzień dla polskiej demokracji i poczucia sprawiedliwości. Zakończył się fiaskiem kolejny proces w sprawie generała SB Ciastonia, bezpośredniego przełożonego zabójców księdza Jerzego Popiełuszki.

Zadziwia mnie nagła drobiazgowość i skrupulatność sędziów, nie mogących wydać wyroku skazującego bez pisemnych dowodów winy; sądów, które w innych przypadkach bardzo chętnie ferowały orzeczenia na podstawie poszlak i pomówień. Nie tylko sąd, ale każde dziecko w tym kraju wie, że dowody pisemne, tzn. stenogramy odpraw służbowych etc., SB dawno usunęła, a w sprawach zlecania zabójstw politycznych nigdy dowodów pisemnych nie było. O życiu człowieka często decydowało kiwnięcie głową, dyskretny gest, lub szczególna intonacja głosu.

Wiadomym jest także, że mocno zdyscyplinowana SB nie tolerowała żadnych „inicjatyw oddolnych” i taka operacja jak porwanie księdza musiała zostać zatwierdzona i sterowana przez zwierzchników Piotrowskiego i spółki. To, że kierownictwo wydziału IV musiało być powiadomione dowodzi zwykła proza życia: kilkudniowa, usprawiedliwiona, absencja w pracy sprawców, użycie samochodu służbowego, wypiska na paliwo, etc. No i czy ktokolwiek sobie wyobraża, że pracownicy wszechwiedzącej ubecji „na boku”, bez zgody przełożonych, mordują niewygodnego księdza?

Do takich wyroków, podkreślających bezsilność „wymiaru sprawiedliwości”, opinia publiczna w naszym kraju już się przyzwyczaiła i naprawdę, dużą sensacją byłaby wiadomość o skazaniu jakiegokolwiek zbrodniarza w mundurze. Dowodzą tego skandaliczne wyroki w sprawie zabójstwa górników z kopalni Wujek, procesy grudnia 70 i wiele innych „spraw” gdzie pokotem leżały trupy, wiedziano, kto kazał strzelać, widziano winnych, słuchano ich przechwałek, który ilu zabił, i nawet zanotowano opowieści o tym, że „padali jak kaczki”.

Stan ten wywołuje bardzo niezdrowe społecznie odruchy, polegające na poczuciu całkowitej bezkarności w przypadku, gdy ma się tak zwane „plecy”, no i oczywiście kasę. Gdy w 1998 roku wróciłem z emigracji do kraju, jeden z moich znajomych, wzięty adwokat, powiedział mi wprost: „możesz robić co chcesz, kraść, napadać, oszukiwać, wyłudzać etc., bylebyś nie latał po mieście z gnatem i na oczach ludzi nie strzelał. Wyciągnę cię z każdej sprawy – sędzia 200.000, prokurator 100.000, sędzia śledczy 50.000, będziesz odpowiadał z wolnej stopy, a wyrok uniewinniający gwarantowany”.

Oczywiście, powyższy taryfikator to tak zwana „lista cywilna” dla zwykłych przestępców, gdyż w przypadku funkcjonariuszy SB wysokiego stopnia a nawet szeregowych zabójców z ZOMO, honoraria nie są potrzebne, uniewinnienie dostaje się „z urzędu”.

A najbardziej tragicznym w tym wszystkim jest fakt, że przecież cała „polityka” organów represji podlegała dyrektywom KC PZPR, którego byli członkowie, dziś wielcy demokraci o czystych rękach, apostołowie z odzysku, negocjują za mnie i za cały kraj warunki wstąpienia do Europy...

PS. Ostatnie doniesienia prasowe omawiają projekt utworzenia nowej partii centrowej, której "naturalnym" przywódcą ma zostać prezydent Aleksander Kwaśniewski. Na pytanie, jaki ma być program, cele i tradycja tej organizacji najlepiej odpowie poniższa fotografia:

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów        http://nowamedia.w.interia.pl