| ||||
|
w tym wydaniu:
|
Leszek Wątróbski NKWD WOBEC LUDNOŚCI POLSKIEJ -rozmowa z Eugeniuszem Skrobockim, redaktorem naczelnym „Magazynu Polskiego” z Grodna -Od kilku już lat zajmuje się Pan badaniem dziejów ludności polskiej zamieszkującej tereny dzisiejszego obwodu grodzieńskiego. Czego one dotyczą? -Dotyczą wszystkiego, co związane jest z dziejami ludności polskiej w naszym obwodzie, powstałym 20 września 1944 roku z byłych przedwojennych powiatów województwa białostockiego, nowogródzkiego i wileńskiego II Rzeczpospolitej. Szczególnie interesują mnie sprawy ciągle niewyjaśnione. -Dlaczego więc nadal ich nie znamy? -Dlatego m.in. że na Białorusi nadal nie są w całości udostępniane badaczom zasoby archiwalne, w których znajdują się materiały dotyczące działalności partyzanckich oddziałów poakowskich, podziemia niepodległościowego i antysowieckiego, wynaradawiania, repatriacji do ojczyzny, stosunku do władzy sowieckiej i partii komunistycznej czy wreszcie metody działalności organów NKWD i KGB oraz milicji i aparatu partii bolszewickiej. Przez dziesiątki lat badania powojennych losów Polaków na Białorusi były po prostu ignorowane. Nieraz mówiono nam, że polska tematyka należy do bardzo złożonych problemów, reperkusje których sięgają do dna dzisiejszego i dotyczą ludzi, którzy jeszcze żyją, a w powojennych latach byli po różnych stronach „barykady”. -Wszystko więc, co znalazło się na łamach czasopism było z góry kontrolowane... -Nie chciano zaogniać sytuacji i psuć przyjaznych stosunków z ówczesnym PRL. „Gospodarze” zespołów archiwalnych najbardziej istotne materiały źródłowe dotyczące tematyki polskiej objęli klauzulą „ściśle tajne” i ograniczyli dostęp do nich wszystkim historykom i badaczom najnowszej historii Grodzieńszczyzny. Trzeba też pamiętać, że przez wiele lat prawie wszystkie archiwa w Rosji Sowieckiej należały do resortu NKWD – MWD, a ich dyrektorzy byli etatowymi pracownikami służb specjalnych i bardzo gorliwie obserwowali osoby, które ciekawiły się przeszłością swego narodu i ziemi ojczystej. Przypomnieć warto również, że ewentualne pozwolenie do zapoznania się z materiałami archiwalnymi otrzymywali zazwyczaj najbardziej oddani partii komunistycznej i władzy sowieckiej, którzy jednostronnie zniekształcali następnie historyczne fakty i w sposób zdecydowanie uproszczony prezentowali je opinii publicznej. Chodziło im o próbę „wybielenia” działań partii bolszewickiej i jej organów w represyjnych działaniach wobec ludności, czym zasłużyli się na znienawidzenie u żywych świadków tamtych wydarzeń historycznych. -Co i gdzie udało się Panu już odnaleźć? -Badanie tematu i kwerendę w archiwach Grodna i Wilna rozpocząłem w lipcu 1997 roku. Wybór tematu wynikał z chęci zapoznania się z powojenną sytuacją ludności polskiej i jej problemami – takimi jak: życie codzienne, stawianie biernego i czynnego oporu wobec władzy sowieckiej, jej polityki gospodarczej, oświatowej, kulturalnej, narodowościowej i religijnej, losy żołnierzy AK oraz II Korpusu gen. W. Andersa i sowieckie działania represyjne na ludności polskiej. -Jakie więc szczegóły już znamy? -Zacznijmy od lipca 1944 roku, kiedy na dawne tereny II Rzeczpospolitej wkroczyły frontowe jednostki sowieckie. Ich spontaniczne powitanie przez ludność Nowogródczyzny, Wileńszczyzny i Grodzieńszczyzny nie było już tak radosne jak we wrześniu 1939 roku. Ludzie dobrze pamiętali jeszcze, co przyniosła wówczas władza sowiecka: bezpodstawne aresztowania, prześladowania, terror, wywózki, wywłaszczenia, kołchozy, biedę, puste sklepy. Rodacy, którzy tam jeszcze ocaleli, mieli w pamięci samosądy, mordy i grabieże dokonywane w chwili wkraczania jednostek Armii Czerwonej. Na szczęście tym razem żołnierze sowieccy byli trochę inni, bardziej przyjaźni. Spotkanych żołnierzy Armii Krajowej nazywali nawet „biełymi orłami”, wyrażając tym swoje uznanie za podjęta walkę z okupantami hitlerowskimi. Taki stan rzeczy trwał jednak bardzo krótko. Czternastego lipca 1944 roku Stalin wydał rozkaz o traktowaniu oddziałów Armii Krajowej. Przytoczę jego fragmenty. Pierwszy z nich wyraźnie nakazuje, aby: w żadne stosunki z tymi oddziałami nie wchodzić i natychmiast po stwierdzeniu ich obecności rozbrajać je i kierować do specjalnie utworzonych punktów zbornych dla kontroli. I drugi: w przypadku stawienia oporu przez polskie oddziały użyć wobec nich siły zbrojnej.-Co było potem? -Po zajęciu byłych terenów II Rzeczpospolitej we wszystkich miejscowościach kresowych panoszyli się oficerowie jednej z najstraszniejszych służb specjalnych świata Wydziału Kontrwywiadu Armii Czerwonej „Śmiersz” – „śmierć szpionom” – czyli szpiegom. Oficerowie ci, na podstawie informacji wywiadowców z oddziałów sowieckich partyzantów oraz specjalnych oddziałów NKWD – NKGB ZSSR, którzy w czasie okupacji niemieckiej byli zesłani dla prowadzenia działalności agenturalnej i wywiadowczej, zdobywali adresy zamieszkania oficerów i żołnierzy Armii Krajowej, których mieli aresztować i przekazać do swoich frontowych komórek śledczych. Na zajęte przez Rosjan dawne ziemie polskie przybywali funkcjonariusze NKWD, a potem NKGB i natychmiast przystępowali do poszukiwania i likwidacji ludzi wrogo nastawionych do sowieckich porządków oraz polskiego podziemia niepodległościowego. Aktywnie pomagali w tym członkowie rejonowych batalionów ścigania, składających się z aktywu partyjnego, byłych partyzantów sowieckich i różnorodnego elementu kryminalnego. -Walka z polskim podziemiem niepodległościowym była więc sprawą wagi państwowej... -Do walki, jak to oni wówczas nazywali, z nacjonalistycznym antysowieckim bur żuazyjnym podziemiem powołane zostało specjalne kolegialne ciało – Zarząd Walki z Bandytyzmem – Uprawlenije Borby z Banditizmom, którym kierował płk. L. Groński. Kompletowanie kadry na terenie Grodzieńszczyzny dokonywało się w drodze przenoszenia funkcjonariuszy z Rosji, wschodnich obwodów Białorusi, odwoływanie z wojska byłej kadry operacyjnej oraz partyzantów sowieckich. Przeważnie byli to ludzie niedoświadczeni, o niskim poziomie wykształcenia. Zdecydowana większość z nich była członkami partii komunistycznej lub komsomołu i „dobrze rozumiała dyscyplinę i porządek rewolucyjny”.Wszystkie te czynniki, a więc: niski poziom wykształcenia, arogancja rewolucyjna, przypadkowy dobór kadr, nędza, wpojona przez wieloletnią propagandę sowiecką nienawiść do Polaków, ludzi mądrzejszych i bogatych prowadziły często do samowoli, licznych nadużyć, bezprawnych aresztowań, co zresztą było następnie przyczyną częstych rotacji w tym resorcie. Na okres przeprowadzania operacji tworzona była w każdym rejonie grupa operacyjna składająca się z siedmiu pracowników NKWD – NKWD BSSR. Sztab operacyjny na całą Grodzieńszczyznę ulokowano w Lidzie po likwidacji podziemia akowskiego i niepodległościowego. Dowodził nim trzy osobowy zespół złożony z dwóch pułkowników bezpieczeństwa państwowego: Iwaszczenko i Polityko oraz naczelnika wojsk wewnętrznych NKWD gen. Kisielowa. Kierownikami zaś rejonowych grup operacyjnych byli oficerowie bezpieki: w Lidzie ppłk Pierfiljew, w Szczuczynie kpt. Rozowski, w Żołudku por. Szewczenko, w Raduniu mjr Maksimienko, w Werenowie kpt. Milenikow, w Zdzięciole por. Czerkasow, w Mostach kpt. Sołowych, w Wasiliszkach kpt. Charuwin, w Nowogródku kpt. Afanasjew, w Lubczy kpt. Szłoma, w Iwiu kpt. Aristow, w Juraciszkach mjr Morozow, w Wołozynie kpt. Michajłow, w Iwieńcu kpt. Gubariew. -Jakie zadania stały przed tymi grupami? -Ich zadaniem była praca agenturalna w celach: wykrycia i aresztowania kierowników i uczestników podziemnych oddziałów powstańczych, szpiegów oraz innego kontrrewolucyjnego elementu, poszukiwanie i konfiskowanie broni i amunicji, antysowieckiej literatury, podziemnych drukarni i aparatury powielającej, środków łączności, partyzanckich baz broni i żywności.Podam przykład. Grupa operacyjna otrzymała wiadomość o istnieniu w wiosce Andruszewcy „bandy” w ilości trzech osób. W nocy, z 7 na 8 września 1944 roku została przeprowadzona łapanka, siłami wojsk NKWD, w celu wykrycia uczestników grupy. Operacja odbyła się pod kierownictwem członków grupy operacyjnej porucznika Archipowa oraz podporuczników bezpieki: Diaczenki i Kolesowa. Podczas operacji trzeba było aresztować członków AK, którzy werbowali do oddziału miejscową młodzież. W tą samą noc członkowie innej grupy operacyjnej odwiedzili domy mieszkańców miasta Szczuczyna: Marii Szczuko - łączniczki AK i kolporterki prasy podziemnej, Józefa Pronkiewicza, Adama Psiucha, Jerzego Łobockiego – oficera lotnika WP, jednego z organizatorów polskiego oddziału partyzanckiego w tamtejszym rejonie. Takich przykładów mógłbym podać dziś znacznie więcej. Zależy mi jednak bardziej na ukazaniu metod działania NKWD wobec ludności polskiej na Grodzieńszczyźnie zaraz po zakończeniu tam II wojny światowej. Więcej na ten temat powiem po skończeniu swoich badań w archiwach państwowych Białorusi i Litwy. Może uda mi się dotrzeć do materiałów z lat pięćdziesiątych, sześćdziesiątych i późniejszych. -Czekamy więc cierpliwie i dziękujemy za rozmowę. Tekst udostępniony przez: | |||