| ||||
|
w tym wydaniu:
|
Mariusz Dawid Dastych Ares i Harfa Praw Stojąc na progu Nowego Roku 2003, przez chwilę spójrzmy wstecz: oto rok 1903, sto lat temu. Rok raczej spokojny, zapowiadający erę nauki i techniki. W roku tym Henry Ford rozpoczął produkcję Modelu A – pierwszego seryjnie wytwarzanego samochodu, a firma motocyklowa Harley-Davidson opracowała silnik do motocykli o pojemności 494 cm3 i wypuściła pierwsze trzy pojazdy. W tym samym roku brytyjski dziennik „Daily Mirror” wydrukował pierwsze na świecie zdjęcie prasowe, a we Lwowie powstał pierwszy polski klub piłki nożnej „Sława”, przemianowany potem na „Czarni Lwów”. W roku 1903 nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki otrzymali Antoine Henri Becquerel wraz z Piotrem Curie i Marią Skłodowską-Curie. Niektóre wydarzenia tamtego roku mają swoje następstwa do dziś: 19 lipca 1903 roku ruszył pierwszy wyścig kolarski Tour de France, dzień później wybuchło w Macedonii powstanie przeciwko Turkom okupującym kraj, a 23 sierpnia VI Kongres Syjonistyczny obradujący w Bazylei ogłosił po raz pierwszy, że podstawowym celem Ruchu Syjonistycznego jest utworzenie państwa żydowskiego w Palestynie. W 1903 roku urodzili się m.in. francuski komik Fernandel (właściwie: Fernand Joseph Constandin) i brytyjski pisarz, publicysta George Orwell (prawdziwe nazwisko: Eric Arthur Blair), którego wizje totalitarnego państwa miały się ziścić w XX wieku. Ale tamten rok, jedno stulecie wstecz, był na ogół rokiem pokoju i nadziei na postęp i dobrobyt, przynajmniej w Europie i Ameryce. W 1903 roku polski malarz, Józef Mechoffer, namalował obraz pt. „Dziwny ogród”, który poniżej zamieszczam, wraz z życzeniami, aby pokój i piękno zapanowały w Polsce i na świecie choć na chwilę w rozpoczynającym się właśnie roku 2003 i w XXI stuleciu. Rok 2003 zapowiada się dość ciekawie, choć nie najlepiej. W Chinach ciężarne kobiety śpieszą się rodzić dzieci jeszcze w poprzednim roku, gdyż następny „Rok Owcy” ma być niezbyt szczęśliwy. Chiński kalendarz jest księżycowy, więc do nowego roku pozostało nieco czasu. Tymczasem w Europie szykują się zmiany: Unia Europejska powiększy się (dopiero 1 maja 2004) o 10 nowych państw, w tym o Polskę. Ale rok 2003 będzie decydującym, ponieważ o wstąpieniu poszczególnych państw do Unii zdecydują powszechne referenda: w Polsce będziemy głosować na początku czerwca. Jak zagłosują Polacy? Mam nadzieję, że przewaga zwolenników Unii nie zmaleje i większość obywateli RP odda głos na „TAK”, za przyłączeniem się naszego kraju do największej od czasu Cesarstwa Rzymskiego wspólnej Europy. Europy ojczyzn, a nie nowego imperium. Imperia na ogół mają to do siebie, że rzadko powstają dobrowolnie i upadają w pogardzie. W ramach kilku z nich już przyszło nam żyć – pod zaborami, a potem w PRL. O przystąpienie do RWPG nikt nas nie pytał: zadeklarowano z góry. Do NATO i do Unii Europejskiej wstępujemy dobrowolnie, widząc w tym korzyści dla Państwa Polskiego i dla obecnych i przyszłych pokoleń Polaków. W roku 2003 rozstrzygają się przynajmniej dwie kluczowe sprawy: podpisanie kontraktu na dostawy nowych samolotów bojowych (już wiemy, że mają to być amerykańskie F-16) i akcesja Polski do Unii Europejskiej. Będzie to więc rok ważnych decyzji, które zaowocują na wiele lat, a może i dziesięcioleci. Rok 2003 może też rozpocząć się od wojny – amerykańsko-brytyjskiej inwazji w Iraku dla obalenia dyktatury Saddama Husajna. Jeśli do wojny dojdzie (sprawa nie jest jeszcze przesądzona ostatecznie), to powinna się rozpocząć najpóźniej w lutym. Niezależnie od wojny o Irak, trwa nieprzerwanie (od jesieni 2001 roku) światowa wojna, prowadzona przez wiele krajów (w tym Polskę) przeciwko islamskim Józef Mechoffer, „Dziwny ogród” (olej), namalowany w roku 1903 terrorystom. Ta wojna, spowodowana bezprecedensowym atakiem na Nowy Jork i Waszyngton 11 września 2001 roku, nie ma określonych frontów ani jednolitego charakteru. Toczy się wszędzie tam, gdzie powstają zagrożenia: w USA, w Europie, w Azji, w Afryce, w Ameryce Łacińskiej czy w Australii. Kampania afgańska z jesieni 2001 roku była tylko fragmentem tej powszechnej wojny. Tak jak były jej częścią zamachy terrorystyczne w Izraelu, Afganistanie, Pakistanie, Indiach, Indonezji, na Filipinach, na wodach koło Jemenu, w rejonie Zatoki Perskiej, w Moskwie czy w Groznym. I choć w roku 2002 ponad 100 zamachów terrorystycznych udaremniono – ich liczba nadal rośnie, a organizacje terrorystyczne dzielą się lub łączą, zmieniają nazwy, siedziby i bazy, wymykając się pościgowi. Również w tym roku musimy przywyknąć do tej przykrej sytuacji, oswoić się z „Wojną z terrorem”, lepiej poznać przeciwnika, który nam zagraża. Wszelkie rozumowanie, że Polska jest wolna od terroryzmu, że nie jesteśmy dla nikogo ważnym celem – jest po prostu naiwne. Jako kraj katolicki i ojczyzna papieża-Polaka, dla tych fanatycznych bojowników islamu jesteśmy takim samym narodem i państwem „Krzyżowców” jak Stany Zjednoczone, Niemcy, Włochy, Hiszpania czy Francja. A na Jana Pawła II co najmniej trzykrotnie islamiści próbowali zamachów: raz (skutecznie) w Rzymie (1981), a potem dwukrotnie na Filipinach, w latach 1995 i 1999 (zamachy udaremniono). Nie można wykluczyć, że Kościół i sam papież będą dla terrorystów islamskich jednym z głównych celów także w 2003 roku. I nie wystarczy tylko się modlić, by tak nie było!
Rys. Deklaracja Praw 1789r. Nawet jeśli rok 2003 zapowiada się jako rok Aresa (greckiego boga wojny, w Rzymie zwanego Marsem), to dokonujące się w Europie przemiany przytłumią głos wojennych werbli milszą dla ludzi muzyką „Harfy Praw”. Prawa człowieka, w Europie i nie tylko tam, coraz bardziej wysuwają się na czoło spraw ważnych, nawet jeśli nie są powszechnie respektowane. Od uchwalenia przez francuskie Zgromadzenie Narodowe „Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela” (26 sierpnia 1789) minie w tym roku 224 lata, lecz aktualność Deklaracji w niczym nie zmalała. Przeczytajcie zresztą sami (link: http://republika.pl/k_sidorczuk/deklar_fr.htm), a następnie porównajcie z tekstem współczesnej „Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka”, uchwalonej i proklamowanej przez Zgromadzenie Ogólne ONZ 10 grudnia 1948 roku (link: http://republika.pl/k_sidorczuk/pdpc_onz.htm). Deklaracja ONZ jest zresztą oparta na tekście francuskim z przed prawie 2 i pół wieku, a wiele postulatów prawnych zawartych w obu podstawowych tekstach do dziś pozostaje niespełnione. Unia Europejska opiera się na trzech zasadniczych „filarach”: (1) idea zjednoczenia Europy, (2) fundament prawny i (3) wspólnota gospodarcza. Rok 2003 przyniesie dalsze doskonalenie podstaw zjednoczonej Europy i jej systemu prawnego. A naszym zadaniem i obowiązkiem jako państwa kandydującego do UE jest dostosowanie polskiego prawa do wymogów Unii, co czynimy już od paru dobrych lat i będziemy robić nadal do momentu akcesji (1 maja 2004) i potem.Jednym z najsilniejszych argumentów za wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej jest (przynajmniej dla mnie!) właśnie przysposobienie prawne do życia we wspólnej Europie. I choć często narzeka się na biurokratyczne i zbyt szczegółowe stosowanie unijnego prawa, a i u nas znane jest rzymskie przysłowie „Gdzie więcej praw, tam więcej bezprawia” – unifikacja naszego systemu prawnego z systemem prawnym Unii Europejskiej przyniesie każdemu obywatelowi Rzeczypospolitej więcej korzyści niż kłopotów. Jak dotąd bowiem wiele postanowień Konstytucji RP pozostawało tylko na papierze, a „dziurawe” polskie prawo pozwalało na liczne obejścia, zaniechania lub wręcz na ordynarne „przekręty”. Rok obecny może być więc znaczącym na drodze do poprawy naszego prawa, sądownictwa i całego systemu prawnego. Unia Europejska spełnia tu rolę katalizatora przemian i – po trosze – wymusza postęp. Ten powolny lecz skuteczny proces integrowania się Europy dostrzegają też Amerykanie, którzy na ogół są skłonni posługiwać się innymi metodami: ideologią, dyplomacją i siłą. Sławna amerykańska dziennikarka, Georgie Anne Geyer, której komentarze ukazują się co tydzień w tysiącach gazet, pisała o tym jesienią ub. roku, w komentarzu pt.„Ameryka i Europa szerzą demokrację różnymi drogami”: Europejczycy rozpowszechniaj ą demokratyczne instytucje od wewnątrz: „Chcecie przyłączyć się do Europy?” – proponują. „A więc zreformujcie się sami i stańcie się takimi jak my”. I, faktycznie, w samej Europie Zachodniej odnieśli niezaprzeczalny sukces. Tam europejskie subsydia dla biedniejszych krajów jak Hiszpania i Portugalia pozwoliły wyrównać ich poziom to reszty kontynentu.”Ta sama dziennikarka pisała z Polski jesienią 1981 roku, w reportażu pt. „Ludzie z żelaza”: „Polska rewolucja”, jeśli tak możemy lub powinniśmy ją nazywać – jest różna od wszelkich innych rewolucji, które opisywałam. To była prawdopodobnie najbardziej intelektualnie pobudzająca historia, którą dotąd przyszło mi dziennikarsko „obsługiwać”. Po części dlatego, że Polacy są naprawdę wysoko inteligentnym i ku wnętrzu ukierunkowanym narodem. Po części z tego powodu, że faktycznie znalazłam się w środku rozpolitykowanego społeczeństwa, które wywracało się na wierzch – i w którym każdy z osobna miał odrębne pomysły na to, jak uratować swój kraj. Każdego ranka budziłam się i wstawałam wypełniona uczuciem podniecenia z powodu oczekujących mnie rozmów, a także pomysłów i planów ratunkowych, o których miałam usłyszeć. Bo jest to społeczeństwo, w którym ludzie racjonalnie i ostrożnie, lecz systematycznie (czasami wbrew swej historycznie ukształtowanej romantycznej i samobójczej naturze) są zaangażowani do końca w skomplikowany proces uwalniania samych siebie. Proces ten, zapoczątkowany w 1980 roku przez „Solidarność”, doprowadził do upadku komunizmu w Polsce latem 1989 roku i trwa nadal. W 2003 dalej będziemy „uwalniali samych siebie”, myśląc o przyszłości i pracując na rzecz przyszłych pokoleń Polaków, dla których to, co dzisiaj nas jeszcze niepokoi – nasz powrót do Europy – będzie już tylko normalnym i niezauważalnym elementem ich życia. Jako człowiek już nie młody, wspominam dziś rok 1963 (to już 40 lat temu!), kiedy wypływałem z nowojorskiego portu na statku m/s „Domeyko”, kierując się do Europy. Po szoku, jakim był tzw. kubański kryzys rakietowy jesienią 1962 roku zakończony zwycięstwem Ameryki nad sowieckim ekspansjonizmem, wydawało się że świat już na zawsze pozostanie podzielony a nam, Polakom, pozostanie tkwić w moskiewskim obozie wbrew naszej woli. Tymczasem, jakże zmienił się świat i nasze położenie. W roku 2003, już prawie 14 lat, jesteśmy narodem wolnym i sami decydujemy o sobie. Życzmy więc sobie na początku Nowego Roku 2003, byśmy podejmowali zawsze słuszne i mądre decyzje, dla dobra i przyszłości Ojczyzny. Mariusz Dawid Dastych dawid.dastych@wp.pl 2002-12-29 | |||