now@ on-line  grudzień  2002

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


w tym wydaniu: 

David M. Dastych:

Zbyszek Koreywo:

Marcin Małek:

 

 

StefanDetko

Liczy się tylko władza

Emocje związane z wyborami samorządowymi już ucichły, więc spróbuję dokonać krótkiej analizy zmian, jakie zaszły na naszej scenie politycznej i dokonać próby obrony tezy zawartej w tytule. Oczywiście, ostrze mojej krytyki zwrócone jest przeciwko poczynaniom powyborczym SLD, ale o tym na końcu. Nie będę także przytaczał liczb i statystyk, które można znaleźć dosłownie wszędzie, a ograniczę się do swobodnej i subiektywnej oceny kilku zaistniałych faktów.

Moim zdaniem, w wyborach największy sukces polityczny odniosło konsorcjum braci Kaczyńskich, których powrót na scenę polityczną wielu lewicowych propagandzistów uważało za niemożliwy, zwłaszcza po brudnych denuncjacjach TVP, sugerujących kłamliwie uczestnictwo liderów Prawa i Sprawiedliwości w spektakularnej aferze FOZZ.

Konsekwentna i twarda postawa polityczna Lecha Kaczyńskiego znalazła także uznanie warszawiaków, którzy nie tylko gremialnie oddawali głosy na PiS ale i właśnie temu politykowi powierzyli fotel prezydenta Warszawy, uważany za „odskocznię” w kierunku urzędu Prezydenta RP. Jestem pewien, że to właśnie Lech Kaczyński zmierzy się z Jolantą Kwaśniewską w nadchodzących wyborach prezydenckich. (Chyba, że pani Jola, wzorem małżonka, spłata podzielonej prawicy zasłużonego psikusa i wygra w pierwszej turze).

Sukcesem pochwalić się może także Liga Polskich Rodzin, która spektakularnymi akcjami w Sejmie oraz konsekwentną anty-europejskością zdobywa coraz szersze rzesze, przerażonych stanem negocjacji i warunkami wejścia Polski do UE, wyborców, których strach przed Unią jest większy od krytycyzmu wobec nieprofesjonalnych, amedialnych i często wręcz antypatycznych liderów LPR. Wzrost poparcia dla LPR oznacza wzmocnienie postaw i nastrojów radykalnych w społeczeństwie.

Na tym tle, wydaję mi się zbędne omawianie sytuacji Platformy Obywatelskiej, która swoich wyborców po prostu zawiodła.

Ogromny krok naprzód wykonała także Samoobrona, która pomimo zapowiadanego szumnie totalnego zwycięstwa nic nie uzyskała, oprócz dorwania się miejscami do koryta i to pospołu ze znienawidzoną przez siebie (podobno) SLD.

Sojusz Lewicy Demokratycznej po raz kolejny dowiódł, że za nic ma poczucie honoru, uczciwość i wstyd (tak zwane imponderabilia, z którymi walczą wszyscy lewicowi publicyści), i obnażył swoje, niczym nie skrępowane dążenie do władzy, za każdą cenę, nawet po trupach. Koalicje powyborcze z Samoobroną stanowią jawne pogwałcenie najprostszych zasad dobrego smaku i są, moim zdaniem, wysoce niemoralne, gdyż jak inaczej określić sojusz z dotychczasowym przeciwnikiem czynnie znieważającym wysokiej rangi polityków - także SLD, nawołującym w swej kampanii wyborczej do porachunków i ustąpienia z życia publicznego, gwałcącego i uniemożliwiającego swoimi ekscesami prace Sejmu.

Kolejnym przykładem dążenia do władzy za wszelką cenę jest bezkrytyczna postawa SLD w toczących się negocjacjach z Unią Europejską. Jestem pewien, że gdyby nie presja całego społeczeństwa, to politycy Sojuszu podpisaliby akces do UE na każdych, nawet najbardziej haniebnych i niekorzystnych dla Polski warunkach, aby tylko uzyskać nobilitację jako członkowie Parlamentu Europejskiego, co dla byłych aparatczyków PZPR stanowi o niebotycznej wręcz, życiowej karierze – od pogardzanych sprzedawczyków i służących Moskwy, do elitarnej grupy demokratów rangi europejskiej.

SLD pokazała również swoją małostkowość i brak troski o obywateli nie przyznając, wbrew poprzednim zapewnieniom, funduszy na budowę warszawskiego metra, w ten sposób karząc mieszkańców stolicy za masowe poparcie dla Lecha Kaczyńskiego, z którego opinią o zemście Sojuszu na warszawiakach zupełnie się zgadzam.

Podobne uderzenie „karzącej ręki klasy robotniczej” zostało skierowane w bastion Ligi Polskich Rodzin, jakim bez wątpienia jest rozgłośnia Radia Maryja. Demaskatorski film, w którym wykorzystano bez wiedzy i zgody Anny Pietraszek fragmenty jej materiału filmowego, zawierający prawie same insynuacje a minimum dowodów, świadczy dobitnie, że duch i metody Urzędu Bezpieczeństwa są w – zdaniem ekspertów z Unii Europejskiej – skorumpowanej telewizji publicznej nadal żywe.

W czasie ostatniej debaty sejmowej na temat stanu negocjacji z UE, szef sejmowej komisji europejskiej Józef Oleksy wygłosił bardzo znamienną tezę, iż grupy niezadowolonych z warunków przystąpienia do UE nie mają prawa blokowania dostępu do korzyści płynących z akcesji grupom z tych warunków zadowolonych. No cóż, jak zwykle wszystko dla swoich...

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów        http://nowamedia.w.interia.pl