now@ on-line  grudzień  2002

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


w tym wydaniu: 

David M. Dastych:

Zbyszek Koreywo:

Marcin Małek:

 

 

David M. Dastych (*)

Zabij lub nawróć dla Allaha

„Wybitni amerykańscy muzułmanie wypowiadają się na rzecz islamizacji Stanów Zjednoczonych. Śmierć 5,000 Amerykanów jest dostatecznym powodem, aby uznać te głosy za przestrogę.” – napisał Dr. Daniel Pipes w komentarzu zamieszczonym w „Jewish World”, pod tytułem „Na podbój Ameryki”:

http://www.aish.com/jewishissues/middleeast/Conquering_America.asp. Ilustracja poniżej przedstawia flagę USA, na której muzułmańskie półksiężyce sąsiadują z gwiazdami symbolizującymi poszczególne stany.

Islamizacja Ameryki? Sama myśl o tym wydaje się dziś nonsensem, w sytuacji kiedy liczba muzułmanów w USA obliczana jest (przesadnie) na 6 – 7 milionów, w kraju liczącym prawie 300 milionów ludności. Jednakże stopień zorganizowania wyznawców islamu, ich aktywność, zamożność i rosnące wpływy polityczne i fakt, że jest to najszybciej rosnąca społeczność religijna w USA – nakazuje poważnie traktować wypowiedzi muzułmańskich przywódców. Tym bardziej, że agresywna ideologia „Wojującego Islamu” dała o sobie znać poprzez serię zamachów w ostatnich 10 latach, których kulminacją był samobójczy atak islamskich terrorystów na Nowy Jork i Waszyngton 11 września 2001 roku. Wojujący odłam islamu wydał wojnę Ameryce i całemu Zachodowi. Ogłosił też „Dżihad” (świętą wojnę) przeciwko wszystkim niewiernym i przeciw umiarkowanym muzułmanom i ich rządom. Okrutne akty terroryzmu islamskiego dotykają wiele krajów świata. Ameryka i jej sprzymierzeńcy (także Polska) zadeklarowali wojnę z terroryzmem, którą prowadzą wszelkimi środkami i metodami od 11 września ub. roku. Wojna ta trwa już ponad rok i nie widać jej końca. Ciosy zadane muzułmańskim fanatykom w Afganistanie okazały się, jak dotąd, mało skuteczne. Kraj ten nadal jest w stanie wojny, przywódcy al. Kaidy - Osama bin Laden i Talibów – mułla Mohammed Omar nadal pozostają na wolności. Wpływy islamistów w świecie muzułmańskim nie zmalały, a zamachy terrorystyczne nie ustały ( Afganistan, Pakistan, Kaszmir, indonezyjska wyspa Bali, Kuwejt, Kenia). Być może konflikt zbrojny między Wojującym Islamem a Zachodem i umiarkowanymi wyznawcami Allaha potrwa jeszcze wiele lat, nawet dziesięcioleci. Czy przeistoczy się w zapowiadaną przez niektórych filozofów i pisarzy „wojnę cywilizacji”? Czy jest swoistą zemstą świata muzułmańskiego za Wyprawy Krzyżowe z przełomu pierwszego tysiąclecia? Czy Europie grozi ponownie muzułmańska inwazja? Czy zagrożony jest byt Izraela? Czy umiarkowane państwa muzułmańskie, w tym najludniejszą Indonezję, czeka krwawa „islamizacja” wymuszona przez odłam Wojującego Islamu? Czy cywilizacji judeo-chrześcijańskiej, obejmującej Europę, obie Ameryki, Australię z Nową Zelandią i sporą część Azji grozi śmiertelne niebezpieczeństwo? Czy uda się powstrzymać falę nieokiełznanego terroru? Czy zamachy terrorystyczne dosięgną Polskę i Polaków, w kraju i na świecie? Takie pytania i wiele innych zadaje sobie dziś bardzo wielu ludzi różnych wyznań i narodowości, także my - Polacy. Dlatego ważne jest by zrozumieć przyczyny powstania obecnego zagrożenia, jego zasięg, prawdziwe zamiary islamistów (często ukrywane) i uświadomić sobie istotę grożącego nam niebezpieczeństwa. Warto sięgnąć po odpowiednią lekturę, po książki napisane przez specjalistów. Jednym z nich jest amerykański historyk i arabista, Dr. Daniel Pipes, który już 7 lat temu ostrzegał Amerykę przed groźbą ze strony Wojującego Islamu. W 1995 roku był to przysłowiowy „głos wołającego na puszczy” (raczej na pustyni!). Dziś Daniela Pipesa czyta i słucha większość Amerykanów i znaczna część republikańskiej administracji prezydenta George W. Busha. 11 września 2002 roku, w pierwszą rocznicę zamachów z 11 września 2001, odbyła się promocja jego najnowszej książki pt. „Militant Islam Reaches America” (“Wojujący Islam sięga po Amerykę”). Polski przekład tej książki jest w przygotowaniu i – być może jej polskie wydanie ukaże się w roku 2003. Tymczasem przedstawiamy najważniejsze tezy i wnioski, zawarte w pierwszym, amerykańskim wydaniu książki Daniela Pipesa.

 „Wojujący Islam sięga po Amerykę”

ALIBRIS:

http://www.alibris.com/search/search.cfm?qwork=4366154&matches=9&qsort=r

AMAZON :

http://www.amazon.com/exec/obidos/ASIN/0393052044/qid%3D1030789717/sr

%3D11-1/ref%3Dsr%5F11%5F1/102-2901923-4984920

Książka pod tym tytułem, jedenasta z kolei książka Dr. Daniela Pipesa o problemach islamu i Bliskiego Wschodu, jest owocem studiów i przemyśleń 30 lat pracy badawczej. W 23 rozdziałach i na 309 stronach pierwszego (amerykańskiego) wydania (W.W.Norton & Company, 2002) autor pisze o genezie Wojującego Islamu, zwanego także fundamentalizmem islamskim albo islamizmem oraz o konsekwencjach, jakie wynikają z tej totalitarnej ideologii (porównywanej często do faszyzmu i komunizmu) dla Ameryki i dla świata. Praca składa się z dwu odrębnych części: Części I: Wojujący Islam oraz Części II: Islam sięga po Amerykę. Tytuły poszczególnych rozdziałów odnoszą się bezpośrednio do najważniejszych problemów, na przykład: (w Części I) „Czy islam jest zagrożeniem?”, „Wyimaginowana zielona zagłada”, „Walka o ducha islamu”, „Czy źródłem Wojującego Islamu jest bieda?”, „Zachodnia mentalność Wojującego Islamu”, „Czy rząd Stanów Zjednoczonych jest patronem islamu?” (D.Pipes & M. Stillman); (w Części II) „Podbijemy Amerykę”, „Nawrócenie i anty-amerykanizm”, „Wyłapywanie ‘śpiochów’”, „Jak śmiecie obrażać islam”, „Lekcje wynikające z dyplomacji Proroka Mahometa”, „Amerykańscy muzułmanie przeciwko amerykańskim żydom”, „Muzułmanie-niewolnicy w amerykańskiej historii” itp. Ostatni, 23-ci rozdział, nosi znamienny tytuł: „Wnioski: kto jest wrogiem?”.

Już w pierwszym rozdziale Części I Autor wyjaśnia czym jest Wojujący Islam (nie tyle sekta religijna, co ruch zrodzony z totalitarnej ideologii) i zaznacza, że istnieje ogromna i zasadnicza różnica pomiędzy islamem jako religią, wiarą, a Wojującym Islamem (islamizmem, fundamentalizmem islamskim) jako ideologią. Dalej Daniel Pipes pisze, że nie idzie tu o starcie odrębnych cywilizacji, lecz o walkę o ducha islamu, która to walka toczy się wśród samych muzułmanów. Wskazuje przy tym, że prawdziwą przyczyną powstania Wojującego Islamu nie jest głównie bieda, a jego zwolennicy to nie „proletariusze” muzułmańscy, lecz – przeciwnie – ludzie wykształceni, utalentowani i nawet bardzo podatni na wpływy cywilizacji Zachodu. Charakterystyczne jest przy tym uderzające podobieństwo ideologii Wojującego Islamu do poprzednich ideologii totalitarnych: faszyzmu i komunizmu. Religia Proroka Mahometa i miliarda jej wyznawców opiera się na Koranie – świętej księdze mahometan. Jest uważana za objawienie Boga (Allaha) i źródło prawdy. Wojujący Islam wypacza wiarę, selektywnie interpretuje Koran dla własnych celów. Islamiści pragną podporządkować sobie ogół wiernych i zwrócić ich przeciwko niewiernym (chrześcijanom, żydom i in.) oraz przeciwko tym muzułmanom, którzy inaczej rozumieją zasady i ducha wiary. Ostatecznym celem Wojującego Islamu nie jest więc szerzenie wiary a dominacja ich odmiany islamu nad światem. Innymi słowy: władza nad wiernymi i poddanie sobie niewiernych. Środki prowadzące do ostatecznego celu są bardzo zróżnicowane: od pokojowego nawracania do podboju siłą. Taktyka także zależy od sytuacji i wyboru drogi: może to być zamach stanu w kraju muzułmańskim (przykład: Sudan), wygranie demokratycznych wyborów (nieudana próba w Algierii i Pakistanie; wygrana umiarkowanych islamistów w Turcji), wojna o władzę (przykładem jest inwazja Talibów na Afganistan), wojna partyzancka (o władzę nad Kaszmirem) i wreszcie taktyka terrorystyczna (całe serie zamachów przeciwko wybranym celom: od Izraela i Libanu po Stany Zjednoczone, Kenię, Indonezję, Filipiny, Pakistan, Afganistan i Indie). Wojna terrorystyczna praktycznie nie zna granic, może być (i jest) toczona przez militarne i cywilne grupy Wojującego Islamu na całym świecie, zarówno w państwach muzułmańskich jak i we wszystkich innych.

W Części II, odnoszącej się do Stanów Zjednoczonych, Autor pisze, że islam jest stosunkowo nowym zjawiskiem w USA (jeśli nie liczyć afrykańskich niewolników-muzułmanów i nie tak licznej imigracji do Stanów z krajów arabskich i muzułmańskich). Ale w ostatnim dziesięcioleciu islam stał się popularnym, najszybciej rosnącym ruchem religijnym, werbującym swoich członków wśród emigrantów jak również (głównie) wśród czarnych Amerykanów. Sytuacja materialna i wpływy niektórych grup islamskich w USA wzrosły na tyle, że postulują one jawnie zastąpienie Konstytucji USA przez Koran i praw demokratycznego państwa przez islamskie prawo szariatu. Zdziwieni tym zjawiskiem Amerykanie odkrywają, iż w Stanach Zjednoczonych można pisać krytycznie o Jezusie, a nie wolno tykać Mahometa, bez narażenia się na brutalne protesty i krytykę ze strony amerykańskich muzułmanów. Wbrew powszechnie głoszonym (przez muzułmanów) opiniom, że spotykają się oni w USA z dyskryminacją, bezstronne dane statystyczne dowodzą, że jest to nieprawda. Muzułmanie amerykańscy nie tylko mogą bez przeszkód wyznawać wiarę, budować meczety, zakładać szkoły i uczelnie wyższe, organizacje społeczne i charytatywne – ale ich status materialny (dochody roczne) jest przeciętnie wyższy od średniej krajowej. Brak obiektywizmu w samoocenie muzułmanów dotyka także ich stosunku do obowiązującego prawa. Przykładem może być popularność Jamila Al.-Amina (dawniej H. Rap. Browna), skazanego prawomocnym wyrokiem na dożywocie bez prawa łaski za zabicie czarnoskórego oficera policji. Osobnik ten nadal cieszy się poparciem i jest gloryfikowany przez główne organizacje muzułmanów w USA.

To prawda, że po terrorystycznych zamachach w Nowym Jorku i Waszyngtonie, których sprawcami byli znani dziś powszechnie „żołnierze-samobójcy” Wojującego Islamu, powiązani z organizacją terrorystyczną al. Kaida – pod wodzą Osamy bin Ladena – sytuacja amerykańskich muzułmanów i odwiedzających USA obywateli państw arabskich i muzułmańskich uległa pogorszeniu. Niemniej akty agresji przeciwko muzułmanom są nieliczne i z urzędu ścigane przez prawo. Prezydent George W. Bush i jego rząd oraz Kongres i cała administracja federalna i stanowa starają się chronić i nawet wyróżniać amerykańskich muzułmanów. Czasami – jak pisze Daniel Pipes – posuwają się nawet zbyt daleko, nie odróżniając ludzi i organizacji wspierających Wojujący Islam od praworządnych wyznawców Allaha. Tymczasem – głosi Autor – Stany Zjednoczone prowadzą wojnę z (islamskim) terroryzmem także po to, by uwolnić od Wojującego Islamu kraje muzułmańskie, traktujące islam wyłącznie jako religię i tradycję, wyznawaną przez blisko miliard ludzi na świecie. W ten sposób – czy kto lubi, czy nie – Ameryka przyczyni się do globalnej reformy i modernizacji islamu na świecie. Wspierając umiarkowaną większość przeciwko agresywnej i nietolerancyjnej mniejszości. ( Inna sprawa, czy umiarkowane kraje muzułmańskie, takie jak Egipt czy Turcja, Indonezja, a także Pakistan lub Malezja podobnie jak USA oceniają groźbę ze strony Wojującego Islamu. Wiele wskazuje, że nie. Egipt i inne kraje rozpętują nastroje antyżydowskie emitując w telewizji serial oparty na „Protokołach Mędrców Syjonu” – fałszywce opracowanej jeszcze przez carską Ochranę. Arabia Saudyjska, sojusznik USA rządzony przez wahabitów, ma często dwuznaczny stosunek do islamistów, a niektórzy bogaci saudyjczycy wspierali i nadal wspierają ten ruch finansowo). Przyszła batalia między zwolennikami umiarkowanego islamu a mniejszością Wojującego Islamu rozegra się głównie w krajach muzułmańskich, a zainicjowana przez Amerykę wojna z terroryzmem powinna wspierać rządy i społeczeństwa tych krajów, którym Wojujący Islam zagraża. Radość większości Afgańczyków po amerykańskim zwycięstwie nad Talibami dowodzi, że warto było walczyć o wyzwolenie tego kraju spod ucisku islamskich fanatyków. Podobnie w Pakistanie, którego władza opowiedziała się po stronie USA i sojuszników, dyktatura wojskowa mogła przystąpić do demokratycznych reform. Nie łudźmy się jednak, że wojna z islamskim terroryzmem, wypowiedziana po 11 września 2001 roku, będzie krótka i stosunkowo łatwa. Czas pokaże, czy jest ona skuteczna. Jedno jest pewne: konieczna jest determinacja i wytrwałość. Do tego zachęca właśnie Amerykanów (i nie tylko ich) książka Daniela Pipesa.

Kilka cytatów z książki „Wojujący Islam sięga po Amerykę” :

        Czy istnieje związek pomiędzy islamem a aktami przemocy popełnianymi w jego imieniu? Trzeba z pożytkiem odróżniać islam od skrajnej wersji tej religii, znanej pod różnymi określeniami jako Wojujący Islam, Radykalny Islam, Fundamentalistyczny Islam, czy Islamizm (...) Islamizm jest – jak się wydaje – najbardziej żywotnym i spójnym ruchem ideologicznym we współczesnym świecie; zagraża nam wszystkim. Umiarkowani muzułmanie i nie-muzułmanie powinni zjednoczyć siły w walce z tą plagą.

        Ani poziom życia ani tempo wzrostu gospodarczego nie decydują o tym, czy jednostka lub społeczeństwo zwróci się ku Wojującemu Islamowi.

        We wnioskach, „Kto jest wrogiem?”, [książka ta] proponuje drogę do zwycięstwa w wojnie z terroryzmem, poprzez dwa etapy: osłabienie Wojującego Islamu w dziesiątkach krajów świata, także w Stanach Zjednoczonych, a następnie udzielanie pomocy umiarkowanym muzułmanom w głoszeniu swego przesłania. Chociaż umiarkowani wydają się być – i faktycznie są – słabi, to oni mają najważniejszą rolę do odegrania. Oni bowiem i tylko oni mogą pogodzić islam ze współczesnością i pomóc muzułmanom powrócić na drogę sukcesów, których potrzebują i na które zasługują .W konkluzji [tej książki] proponuję więc drogę, która prowadzi do wyjścia z problemów i zgrozy dnia dzisiejszego. Jednakże, by droga ta okazała się skuteczna, rząd USA musi uznać, że wrogiem nie jest bezosobowy „terroryzm”, lecz Wojujący Islam.

 

Islamizm, czy jak kto woli fundamentalizm islamski, popularnie zwany Wojującym Islamem jest wrogiem ukrytym i podstępnym. W rozlicznych deklaracjach ideowych, które krążą po Ameryce, Europie i po świecie czołowi ideolodzy islamizmu pokazują dwie drogi do zwycięstwa islamu (w ich wersji): pokojową i wojenną. Wersja pokojowa to stopniowe przejmowanie władzy i zastępowanie miejscowych praw przez koranistyczne Prawo Szariatu, w wyniku szerokiej działalności misyjnej i nawracania na islam przywódców i wpływowych osobistości w danym kraju. Droga wojenna to użycie siły, zastraszenie ludności i obalenie siłą aktualnej władzy. Tej drugiej drodze służy terroryzm. A więc dwa hasła: „nawróć dla Allaha” albo „zabij dla Allaha”. Jak dotąd, to drugie hasło zdaje się dominować wśród Wojujących Islamistów. Choć nie zaniedbują oni też pierwszej drogi. I mimo to, że Polska nie posiada silnej reprezentacji muzułmańskiej (trudno spodziewać się zagrożenia ze strony garstki polskich Tatarów!), nasz udział w koalicji antyterrorystycznej, obecność polskiego wojska i wywiadu w krajach, gdzie trwa walka z terroryzmem islamskim – nie wykluczą nas z wojny i nie zapewnią bezpieczeństwa Polsce i Polakom. O to musimy zadbać sami, tak jak pod Wiedniem i wcześniej w polskiej historii.

David M. Dastych

Grudzień, 2002 roku

 Nota o autorze książki:

Daniel Pipes, -syn profesora Josepha Pipesa (ur. w Cieszynie) amerykańskiego historyka i politologa, doradcy prezydentów USA - ma obecnie 53 lata i ponad 30 lat doświadczeń jako historyk, arabista i publicysta, autor 11 książek i niezliczonych artykułów, komentarzy i wywiadów poświęconych problematyce islamu, krajów arabskich i muzułmańskich. Jest również ekspertem od spraw terroryzmu w Departamencie Obrony (Ministerstwie Obrony) USA, doradcą Kongresu (Parlamentu) i wielu instytucji publicznych i prywatnych. Obecnie jest dyrektorem Middle East Forum z siedzibą w Filadelfii – instytucji doradczej w sprawach Bliskiego Wschodu. Jako publicysta znany jest z temperamentu i radykalnych poglądów, których nie musiał rewidować po 11 września 2001 roku. Jego prace były dotąd tłumaczone na 17 języków. Jest stałym komentatorem dzienników New York Post i Jerusalem Post.

(*) David M. Dastych to ta sama osoba, co współpracownik now@on-line Mariusz Dawid Dastych. Tym podpisem opatruje wszystkie swoje publikacje obcojęzyczne. Ich aktualną listę można znaleźć w Internecie wrzucając do każdej przeglądarki hasło: „David M. Dastych”.

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów        http://nowamedia.w.interia.pl