now@ on-line  czerwiec  2002

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


w tym wydaniu: 

Mariusz Dastych:

Krzysztof Jakubowski:

Zbyszek Koreywo:

Maciej Korkuć:

czerwone szwadrony śmierci

Józef Krenz:

siekacz

Radom 1976

Radosław Sikora:

Marcin Zaręba:

 

 

Krzysztof Jakubowski

Wystawa "Czerwiec 1976 - lekcja "socjalistycznej demokracji"
Bunt nie tylko konsumentów

"Zgarnęli nas na rogu Żeromskiego i 1 Maja. Do nyski. Tak nas porzucali, jak worki z kartoflami. Na podłogę. Leżałem na plecach, a oni - chyba milicjanci MO albo ZOMO - nie pamiętam - stanęli mi na dłonie i na stopy i dawaj okładać tymi pałami. W kwietniu tego roku byłem operowany na wyrostek. Bałem się, że od tego bicia szew mi się otworzy, i prosiłem, żeby mnie chociaż w brzuch nie bili... A oni tłukli jeszcze mocniej". Stanisław Górski.

Takich - lapidarnych, ale niezwykle ekspresyjnych - relacji jest na wystawie kilkanaście. Nosi ona tytuł "Czerwiec 1976 - lekcja "socjalistycznej demokracji". Przygotowało ją Biuro Edukacji Publicznej warszawskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. W drugiej połowie sierpnia tę ekspozycję można było oglądać w sali konferencyjnej Starostwa Powiatowego w Mławie. Jednakże zeznania świadków i pozostałe dokumenty pisane są drugorzędnym materiałem poglądowym wykorzystanym na tej "lekcji". Zasadniczy środek wyrazu stanowią zdjęcia z wydarzeń, do jakich doszło w czerwcu 1976 r. w Radomiu i innych polskich miastach. Wykonali je funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej i Służby Bezpieczeństwa (do celów operacyjnych), reporterzy Centralnej Agencji Fotograficznej (agendy rządowej, obsługującej prasę), a także osoby prywatne - po kryjomu. Nie bez powodów wystawę otwierają portrety Edwarda Gierka, ówczesnego I sekretarza Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, i pozostałych członków Biura Politycznego, wybranego w grudniu 1970 r. w wyniku protestów klasy robotniczej Wybrzeża, krwawo stłumionych przez wojsko i milicję. Dalej widzimy fotografie małego fiata, Trasy Łazienkowskiej , Zamku Królewskiego w Warszawie, Gierka z gospodarską wizytą u wielkopolskiego chłopa. Starsi pamiętają: to propagandowe symbole "drugiej Polski" - hasła, które rzucił szef partii, rozbudzając konsumpcyjne apetyty społeczeństwa. Ów "przyspieszony rozwój", który miał doprowadzić do zbudowania czegoś, co można by nazwać komunistycznym kapitalizmem, realizowany był głównie za kredyty zaciągane na Zachodzie. Ogromnych sum dolarów nie mogła racjonalnie spożytkować scentralizowana, oparta na "księżycowej" ekonomii gospodarka. Załamanie nastąpiło w połowie lat siedemdziesiątych, kiedy trzeba było zacząć spłacać pożyczki. Pod sklepami (kolejne charakterystyczne zdjęcie ) pojawiły się "ogonki".

Władze zdecydowały się zrównoważyć podaż z popytem sposobem administracyjnym. 24 czerwca 1976 r. premier Piotr Jaroszewicz zapowiedział podwyżki cen artykułów żywnościowych. I tak: mięso i jego przetwory miały zdrożeć o 69%, masło i nabiał - o 50%, cukier - o 100%. Wzrost cen powiązany został z rekompensatami pieniężnymi, ale obliczanymi podług skrajnie niesprawiedliwych zasad. Ci, których pensje nie przekraczały 1300 zł, mieli otrzymać tzw. osłonę socjalną w wysokości 240 zł, podczas gdy lepiej sytuowani - zarabiający ponad 8000 zł - nawet po 600 zł. Z politycznego punktu widzenia była to po prostu głupia decyzja. Trudno nie odnieść wrażenia, że ekipa Gierka - mająca przecież w pamięci Grudzień '70, zapoczątkowany również podwyżkami cen żywności - zupełnie straciła głowę. Jednorazowego i prawie 70-procentowego wzrostu cen mięsa nie mogła zaakceptować klasa robotnicza, oficjalnie nazywana "przewodnią siłą". Nazajutrz z rana pracownicy Zakładów Metalowych im. Waltera w Radomiu - niezadowoleni ze skali podwyżek - rozpoczęli strajk. W południe wyszły na ulice, dołączyły się do nich załogi innych przedsiębiorstw. Liczny tłum zgromadził się przed gmachem Komitetu Wojewódzkiego PZPR. Część demonstrantów wdarła się do wnętrza budynku, po czym wyrzucano przez okna dywany, meble, telewizory, a także markowe wędliny, które było znaleźć w normalnych sklepach. W końcu zapłonęła siedziba partii; nie wiadomo, kto podłożył ogień.

Od godz. 15.00 na ulicy Żeromskiego grupa osób -- nie nękana przez siły porządkowe - rozbijała witryny sklepów; część z nich zostanie splądrowana i okradziona. Tymczasem do Radomia nadciągnęły posiłki milicji, funkcjonariuszy służb specjalnych i wojska. Otrzymały rozkaz rozproszenia zgromadzeń, napotkały opór. Rozpoczęła się regularna bitwa uliczna. Zakończyła się ok. 19.00. Zginęło dwu manifestantów Jan Łabędzki i Tadeusz Ząbecki. Rannych zostało - według źródeł Ministerstwa Spraw Wewnętrznych - 75 funkcjonariuszy MO i co najmniej 121 cywilów. Ze zgromadzonych na wystawie zdjęć wieje grozą: płonący komitet, barykady, wywrócone samochody, armatki wodne, uciekający w popłochu robotnicy, uzbrojeni w pałki i gaz łzawiący ZOMO-wcy. W tym samym dniu - o czym przypomina ekspozycja - do demonstracji ulicznych doszło również w Płocku i w Ursusie. Strajki protestacyjne zaś objęły 97 zakładów w 24 województwach (dane KC PZPR).

Władze postanowiły surowo rozprawić się z manifestantami. Według oficjalnych informacji: w Radomiu zatrzymano 634 osoby, w Ursusie - 172, w Płocku - 55. Dane środowisk opozycyjnych mówią o znacznie większej liczbie szykanowanych. Tylko w Radomiu miano zwolnić z pracy w trybie natychmiastowym 939 osób. Symbolem represji, przypominającym najbardziej ponure lata stalinowskie, stały się wszakże tzw. "ścieżki zdrowia". Nazwa jest przewrotna. Nawiązuje - o ironio losu! - do popularyzowanego wtedy w telewizji nawyku codziennego biegania i powstających tu i ówdzie miejsc do uprawiania sportu dla zdrowia. W Radomiu "ścieżka zdrowia" wyglądała tak: schwytanych na ulicach demonstrantów, a nierzadko i przypadkowych przechodniów, przywożono do budynku MO, gdzie przepuszczano ich między ZOMO-wcami z pałami w rękach i pianą na ustach. "Trzeba było szybko biec. Twarz zasłoniłem , to tłukli po rękach. Puchły mi. Cztery palce złamane, po dwa w każdej ręce" - wspomina jeden z mieszkańców miasta. Dlaczego Gierek - strojący się w szaty liberała - aprobował tak brutalne i perfidne metody karania niepokornych robotników? Niewątpliwie I sekretarz był zaskoczony protestem, potraktował go nader osobiście. On -- uważający się za opatrznościowego przywódcę narodu - nawet nie dopuszczał do siebie myśli, że świat pracy może podnieść na niego rękę. "Ścieżki zdrowia" i pozostałe formy represji były zemstą za "niewierność" i "niewdzięczność". Jednocześnie została uruchomiona ogromna i agresywna machina propagandowa. Nie przebierała w słowach. Uczestników demonstracji nazywano "warchołami" i był to chyba najbardziej wulgarny epitet od czasów owego "łańcuchowego psa reakcji". Co więcej, partia chcąc podtrzymać mit o swoim powszechnym autorytecie, organizowała masowe spędy. Na wielotysięcznych wiecach wybrani "przedstawiciele robotników" wygłaszali, najczęściej w prymitywny sposób, deklaracje o całkowitym poparciu dla "kierowniczej siły" i jej szefa.

W rzeczywistości Czerwiec'76 był wyrazem klęski polityki "przyśpieszonego rozwoju", a przede wszystkim stanowił przestrogę, z której rządzący nie potrafili wyciągnąć właściwych wniosków. Gospodarka zaczęła staczać się po równi pochyłej. Wystraszone władze wycofały się z planu podwyżki cen, ale w zamian wprowadziły kartki na cukier. W następnych latach reglamentacja obejmowała coraz to nowe towary codziennego użytku, przybierając nierzadko groteskowy charakter. System karkowy dotrwał w Polsce do 1989 r. Nie ma wątpliwości, iż bezpośrednią przyczyną wystąpień robotniczych w 1976 r. była zapowiedź wzrostu cen. Ale nie był to tylko bunt rozgoryczonych konsumentów. Miał również głębsze źródła. Szukać ich trzeba w ekonomicznej i politycznej niewydolności ustroju komunistycznego.
-- Takie sceny, jak robotnicy na wózkach z biało-czerwoną flagą czy płonący komitet partii, świadczyły o tym, że nie chodziło tylko o kiełbasę - na otwarciu wystawy w Mławie mówił prof. Jerzy Eisler, naczelnik Biura Edukacji Publicznej IPN.

Czerwciec'76 - choć pozostaje w cieniu Czerwca'56 czy Grudnia'70 - miał również kapitalne znaczenie dla kształtowania się opozycji demokratycznej. Działalność utworzonego wtedy Komitetu Obrony Robotników i już wcześniej powstałych niezależnych grup zaczęła przybierać formy zorganizowanej, systematycznej i jawnej pracy. W społeczeństwie polskim została wówczas przełamana kolejna bariera strachu przed władzą. To już historia. Niemniej jeszcze długo będziemy odczuwać skutki polityki gospodarczej, przed którą ostrzegał Radom. Gierkowskie długi należy bowiem spłacić. Na przykład w 2008 r. z tego tytułu na statystycznego Polaka przypadnie ponad 800 zł.

Wystawa powstała według scenariusza Pawła Sasanki - w dwu niemal identycznych egzemplarzach. Jeden z nich przeznaczony jest do prezentacji w regionalnych oddziałach IPN, drugi - w powiatowych ośrodkach Mazowsza. Oprócz fotografii i dokumentów pisanych w klimat tamtych czasów wprowadzają widza nagrania dźwiękowe i audiowizualne, m.in. przemówienie premiera Jaroszewicza i relacje z "wieców poparcia". W Mławie zainaugurowano wędrówkę ekspozycji po województwie mazowieckim. Stąd trafiła ona do Przasnysza, potem znajdzie się w Ciechanowie, Pułtusku i innych miastach.

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów        http://nowamedia.w.interia.pl