| ||||
|
w tym
wydaniu:
AKI: burak wydania: Doti: erenice: Barbara Litwiniukowa: PiS: Sveeg: Marek Wojciechowski: Romuald Szeremietiew: TG: |
TG „Orły Temidy” serial nie mający końca.Polskie sądownictwo i tzw. Wymiar Sprawiedliwości.... szczęśliwy ten, co nie miał okazji zaznać przyjemności poznania tej instytucji.. Instytucji mającej na celu pomoc i ochronę Praworządnych Obywateli. I ja postanowiłem zabawić się w takiegoż – poruszony niesprawiedliwością , zaniosłem pozew do Sądu Pracy w Poznaniu. Sprawa tak prosta, że aż głupio mi było ją uzasadniać. Firma nie wypłaciła mi trzech ostatnich pensji.... nie wypłaciła i już. Przysłałem na początek PIP (Państwowa Inspekcja Pracy) – ta przejęła się okrutnie moją sprawą i ... pouczyła firmę , że tak postępować – to be be jest. Z opinią na piśmie i innymi dowodami – już jako były pracownik – poszedłem do wyżej wspomnianego sądu. Uniosłem się – a co, a i kasa niebagatelna była. Sąd pozew przyjął, rozprawy termin podał. Pierwsze starcie – sprawa prosta, myślę sobie, po co mi adwokat – poszedłem z dumnie uniesionym czołem. Cud uchronił mnie przed porażką. Okazało się , że w Polsce bez pomocy mecenasa można przegrać nawet sprawę o ustalenie płci. Mecenas – szanowany i stary wyga - przyjął mnie z uśmiechem na ustach. „Może w ciągu roku uda nam się to wygrać” – zażartował. O tym, że jednak nie był to żart dowiedziałem się po roku.... sprawa jeszcze się toczy, na ostatniej rozprawie (02.kwietnia) oczywiście została odroczona do 02 sierpnia tego roku! W listopadzie miną 2 lata od złożenia pozwu. Zastanawiam się czy nie umieścić tej kwoty w testamencie – kto wie jak będzie. Zacząłem badać przyczyny takiego stanu rzeczy. Już pierwszy szał mi minął i na spokojnie popytałem odpowiednie Urzędy. Oto odpowiedzi: bo sądy muszą rzetelnie zbadać sprawę by wydać sprawiedliwy wyrok; bo nie maja pieniędzy – tzn. mają, gdyż instytucje te pobierają masę opłat, nakładają grzywny – ale wszystko muszą odprowadzić do Skarbu Państwa – ten wg budżetu część z tej sumy wraca; bo przybyło wydziałów (z 10 przed 12 laty do 25 obecnie); bo są zmęczeni, nie mają ludzi i w ogóle. Sędziowie siedzą cicho, politycy ględzą o sprawiedliwości – a Ja żałuję, że nie poprosiłem mafii o pomoc. O przewadze interesów z mafiami – w następnym odcinku... Na rozprawach byłem grzeczny – już kiedyś „obraziłem” Sąd śmiertelnie. Apel! Pracodawco polski! Nie płać wypłat pracownikom – będą na początku czekać i pracować ze trzy miesiące, potem pobiegną na skargę do Sądu Pracy (zahaczając o PIP) - ty zatrudnisz sobie nowych (patrz bezrobocie) i masz co najmniej 2 lata spokoju. Wystarczy nie przyjść na rozprawę (odroczenie to kolejne 4 miesiące), nie przesłać w terminie odpowiednich dokumentów (sędzia wprawdzie da termin dwóch tygodni „pod rygorem”, ale to bajka ) a na rozprawie – jak już zaszczycić ją raczysz obecnością swoją – należy przypomnieć sobie nagle o świadkach, co to mają kluczową rolę do odegrania. Świadkowie – jak to świadkowie – na kolejnej sprawie nie stawia się.... Tyle chorób ostatnio.... Ech... A my płacimy podatki, zabawiamy się – zgadzamy się poprzez milczenie i brak reakcji. Na kogo czekamy? Na kolejne wybory? Na eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie? Na ...? Na Boga! Ludzie – jak nie My, to kto?! Akcja kolejnej sprawy działa się w Poznaniu – wręcz pod moim bokiem (i blokiem). Był słoneczny chociaż mroźny ranek. Sąsiad mój – jak co dzień wyszedł na parking przed blokiem, by wsiąść w swoją nową Corsę i udać się do pracy. Z podziwem zerknął na lśniąca karoserię swojego cacka i... i zdębiał. Karoserię wprawdzie lśniącą ujrzał, ale zamiast na kołach – jego autko stało sobie na cegłach! Zniknęły cztery koła z nowymi oponami zimowymi! Sąsiad – jak już doszedł do siebie, pierwsze kroki skierował na Policję. Tam funkcjonariusz spisał wszystkie dane – 90% zupełnie niepotrzebnych do sprawy – ale biurokracja papieru nie oszczędza przecież. Okradziony nie miał dotąd kontaktu z naszą dzielną mundurówką, o czym świadczyło naiwne pytanie skierowane do znudzonego policjanta; „Jakie mam szanse na odzyskanie kół i kiedy ewentualnie je znajdziecie?” Trzeba przyznać, że oficer dyżurny powstrzymał śmiech i w miarę uprzejmie odburknął, że „zrobią co w ich mocy”. Normalny obywatel wie już, że to oznacza; „w dupie mamy te koła”. Sąsiad do pracy nie dojechał – wziął urlop i usiadł przy telefonie, czekając na wiadomość z komendy. Po kilku dniach – już nieco mądrzejszy, kupił nowe koła i znów jeździł do pracy swoją Corsą. Budził się jednak w nocy i wyglądał przez okno – wypatrując czy przypadkiem nie dostanie kolejnych cegiełek. Nie oznacza to wcale, że miał zamiar się budować. Jak na każdym osiedlu, wieści rozchodzą się szybko. A ponieważ to nowe osiedle, był to pierwszy tego typu przypadek. Kolejne wydarzenia zaskoczyły mojego sąsiada – jeszcze wówczas jednak wierzącego w Prawo. Zjawiło się u niego kilku młodych, uprzejmych ludzi. Zapytali o przebieg zdarzenia – zadali kilka bardzo profesjonalnych pytań i obiecali odnaleźć skradzione rzeczy. Na pytanie – dlaczego i za ile – odpowiedzieli lapidarnie; „To nasz teren i żaden gówniarz nie będzie tu kradł”. Już po dwóch dniach sprawcy i zguba się znalazły. Rzeczywiście za całą sprawą stało trzech młodocianych – chcieli sprzedać łup i wypić parę piwek. Nie zdążyli. Sińce im znikną po paru tygodniach, ale wiem na pewno że nie ukradną nawet leżącego długopisu z tego osiedla. Koła wróciły do właściciela – za darmo. Ten uradowany chciał pobiec z dobra nowina na policje, żeby niebiescy niepotrzebnie nie biegali całymi dniami po mieście i nie szukali już jego opon. Mili panowie wybili mu ten pomysł z głowy, twierdząc że to bez znaczenia. Zaproponowali też właścicielowi corsy spokojny sen – za drobna opłatą miesięczną. Sąsiad zgodził się bez wahania, gdyż cena była niska a profesjonalizm widoczny gołym okiem. W cenie jest też gwarancja odzyskania wszystkiego, co ewentualnie mogło zginąć z auta (koła, lusterka, radio, antena itd.) Od tamtej pory mój znajomy nie potrzebuje właściwie Policji. Nie potrzebuje a ją opłaca. Opłaca za nic. Jak prawie my wszyscy. Płaci za to ludziom nazywanym przez Prawo „zorganizowana grupa przestępcza”. Ale ma pewność, że w razie czego będą skuteczni, że nie ma u nich korupcji, że naprawdę może spać spokojnie i rano zawsze ujrzy lśniący lakier na swojej Corsie – gotowej do jazdy. Cdn... niestety | |||