now@ on-line  kwiecień  2002

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


w tym wydaniu: 

AKI:

 
 

Doti

7 rano. Rozważania o utopii

Patrzyłam dziś jak budzi się dzień. Po raz kolejny słońce przegląda się w szybie samochodu. Wszystkie wątpliwości związane z tym czy warto wstawać rozpuszcza jego ciepło. Takie same ciepło, jakie można odnaleźć w przypadkowym uśmiechu, spojrzeniu innych ludzi. To właśnie ulica, droga, parki powoduje, ze ludzie wypełzają ze swojego "bogactwa". Wtedy można im się przyglądnąć.

Wczoraj sprowokowałam dyskusję o pojęciu kłamstwa. Jest we mnie dużo rozpaczy. To może nie
rozpacz, ale walka z godzeniem się na istnienie kłamstw w naszym świecie. Można je akceptować lub nie. Ja nie umiem ich zrozumieć. W moim życiu szybko odkrywam nieszczerość, szkoda ze czasem dotyczy ona znajomych mi osób. Wpada się na drobiazgach. Czasem wolę usłyszeć kilka cierpkich zdań, fragment prawdy, ale nie lubię gry, zabawy w "różową prawdę'. I dlatego pewnie tak trudno mi ufać.

Zawsze chciałam uczyć, to coś, co we mnie tkwiło, ale tylko dzieci ze szkoły podstawowej. By dać im początki rozumienia pojęć, zjawisk, mechanizmów. Dać początki, czyli kształtować. I robiłam to tylko przez rok. Potem świat pieniądza nakazał mi dokonywać wyboru takiego by nie wracać do miejsc, w których nie chciałam przebywać. Wiec zamieniłam pasję uczenia... na zupełnie inne rzeczy odkrywając nowe powołania. Chciałabym, by kiedyś moja bratanica umiała zrozumieć pojęcie odkrywania siebie. Największe podziękowanie z tamtego okresu - to kwiaty, pełny ich samochód. To łzy dzieci i to dzieci, teraz już starsze, które jeszcze długo pytały mnie o to, kiedy do nich wrócę. Wśród tych dzieci był chłopak, któremu właśnie świat pieniądza zabrał bardzo wiele, ale los obdarzył go niesamowitym talentem malowania i zapamiętywania. To dziecko było wiele razy głodne.
Przyzwyczaiłam się i przynosiłam mu do szkoły śniadania. Zapewniając jednocześnie "komfort" ich przyjmowania bez wylewnej wdzięczności. Czasami zastanawiam się, co się z nim dzieje. Nie miał zbyt wielu szans na to by wypłynąć na powierzchnię. Życie go po prostu uwięziło.

Jakie będzie następne pokolenie? Mam nadzieję, że nie takie jak ja. Takim ludziom nie jest dobrze w życiu. Kiedyś wydawało mi się, że pojęcie łapówki, kupowania stanie się w naszym życiu pojęciem marginalnym, Ale ono gości coraz częściej. Do tego można dorzucić zdradę itd. Owszem są ludzie pełni bogactwa i prawdy, czystej bieli. Ale to są wyjątki. Świat pieniądza wymusza reguły, które niepostrzeżenie wykradają dusze. Wiesz wydaje mi się, ze wszystko można zaakceptować, dopóki pieniądz nie wymusza walki o przetrwanie w środowisku gdzie wszystko jest w zasięgu ręki.

CYWILIZACJA, nauka - to również pojęcia z zakresu problemu... dlaczego my ludzie uzurpujemy sobie prawo do wkraczania w świat przyrody? Wkraczamy i zagarniamy go, nie pytając jej o zgodę. A kto nam do tego dał prawo. Kiedyś oglądałam film, w którym to człowiek jako rasa został sprowadzony do roli nie rządzącego, ale poddanego. I musiał nauczyć się rozumieć prawa innego gatunku. Biologia zawsze była moim życiem i pasją. Najcięższe zajęcia na studiach, które wspominam to chyba zajęcia, w których "w imię nauki" trzeba było "zabijać" zwierzęta (żaby, gołębie) itd. Zabijać by zrozumieć...

A nie sadzisz, że ona towarzyszy nam każdego dnia. Wyobraź sobie XXI wiek - czas pieniądza techniki i postępu. CYWILIZACJA:

- ludzie umierają...bo szpital z powodów "biurokratycznych" odmawia ich przyjęcia, lekarze

(przysięga „Hipokratesa") nawet nie mają ochoty wyjść przed budynek by do nich zajrzeć,
- pod Kościół podrzucane są dzieci, bo matki nie mogą ich wychować (za co?) zabrania się

kobietom (w imię religii) decydować o losie swoich nienarodzonych dzieci (w końcu to jest

prywatna, sprawa każdego człowieka) - ludzie nie mają pieniędzy na chleb, a Kościół stawia ołtarze z bursztynu (przecież to jest chore), - w zatopionym okręcie „KURSK”, w ciemności i zimnie umierają ludzie, którym nie można pomóc,

bo okręt zawiera tajemnice wojskowa (wyobrażasz sobie taka śmierć....?????)

Takich przykładów jest mnóstwo. Czasem zastanawiam się gdzie są granice między światem bogactwa i biedy. Gdzie zaginęła lub schowała się nasza moralność?·

To jest właśnie mój idealizm. Wewnętrzny bunt przeciw wszystkiemu, co jest czarne. Nie umiem zaakceptować właśnie skrajności, o przykładach, której ci pisałam. Może powinniśmy powrócić jednak do epoki kamienia, albo zastąpić bogactwo (pieniądz) namiastką czegoś, co nie jest materialne. Nie potrafię zrozumieć... jak w naszej cywilizacji (ludzkości) z jednej strony umierają ludzie z głodu i pragnienia, a z drugiej strony stawiamy pałace na pustyni, w których woda leje się strumieniami.
POMYŚLISZ IDEALISTKA, KTÓRA PRAGNIE ZBAWIAĆ ŚWIAT. Może. Nie umiem zaakceptować zabijania w imię napędu, rozwoju gospodarki... Nasza cywilizacja umiera i to pewnie już od dawna. A my ( ja ty, inni) jesteśmy zaledwie częścią tego mechanizmu. Gdzieś w tym świecie materializmu zagubiło się pojęcie uśmiechu, szczęścia, dobra. Takim ludziom jak ja jest źle. Mój świat, oprócz kolorów, ma dwie barwy czarną i białą. Jednocześnie wszystko, co jest szare wprowadza mnie w labirynt błędów. Stąd tak trudno zrozumieć mi pojęcie „zaufanie”. Dlatego staram się fakty przyjmować, nie próbując szukać ich interpretacji, gdyż wiele czynników w faktach powoduje u mnie raczej szukanie ciemniejszych ich barw niż wiarę w barwy cieple.

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów        http://nowamedia.w.interia.pl