| ||||
|
|
chenio OKIEM MUZYKA Od blisko 4 miesięcy mamy nowy parlament i rząd. Ludzie stojący dziś u władzy w trakcie kampanii bili na alarm, niemalże dopatrując się końca Polskiej Kultury. Obiecywali zwiększenie dotacji dla instytucji kulturalnych i edukacyjnych. Krzyczeli, kiedy rząd Jerzego Buzka nie wywiązywał się z obietnic danych nauczycielom czy pielęgniarkom. Teraz sami ratując Polskę przed katastrofą zamrażają pensję pracownikom budżetówki, obcina dotacje dla filharmonii, teatrów i innych instytucji, które maja za zadanie pielęgnowanie tejże kultury. Niepewna sytuacja gospodarcza zmusza także prywatnych sponsorów do wycofywania się z obietnic finansowania różnych przedsięwzięć. Taka sytuacja nie powstała jednak ani wczoraj ani rok temu. Przerażający deficyt finansów publicznych nękający Polskę w tym roku, dla nas artystów trwa już od wielu lat. Kiedy pokolenie dzisiejszych 30 – latków rozpoczynało edukacje muzyczną sale koncertowe były niemal zawsze pełne. Czasami oczywiście wypełniane żołnierzami czy zorganizowanymi wyjazdami z zakładów pracy. Obecnie przeciętny obywatel Polski musi pracować na dwóch etatach żeby utrzymać siebie i swoja rodzinę. Nic zatem dziwnego, że po kilkunastu godzinach pracy woli zasiąść przed telewizorem i oglądać niewymagające żadnego zaangażowania umysłu programy serwowane przez stacje telewizyjne. Środki masowego przekazu idąc za „zapotrzebowaniem” społecznym coraz później emitują programy, które mogłyby zadowolić widza wymagającego dobrego poziomu. Doszło do tego, że w tym roku pierwszy raz odkąd sięgam pamięcią, zabrakło w Nowy Rok transmisji lub nawet retransmisji z Koncertu Noworocznego odbywającego się w Wiedniu. Nie powinno to jednak nikogo dziwić skoro nasze sale koncertowe świecą pustkami. Ale w czasie, w którym zalewa nas tania i czasami bezwartościowa kultura masowa pojawił się nowy wróg „wysokiej kultury” – urzędnicy. Ostatnio dowiedziałem się o kłopotach mojego dobrego znajomego z Urzędem Skarbowym. Po wielu staraniach udało mu się zarejestrować fundację mogącą prowadzić działalność gospodarczą. Zbliżał się termin złożenia pierwszego comiesięcznego zeznania podatkowego. Postanowił więc udać się do swojego urzędu celem pobrania odpowiednich formularzy. Nie było to jednak takie proste. Pierwszy problem pojawił się w informacji. Pani urzędująca tam okazała całkowicie bezużyteczna, ponieważ nie potrafiła odpowiedzieć, na jakim druku powinna rozliczyć się fundacja. Sytuacja dziwna lecz kolega nie dał za wygraną. Poszedł do kancelarii. Niestety i tam nie uzyskał odpowiedzi na dręczące go pytania. W czasie swojej wizyty w Urzędzie odsyłany od urzędnika do urzędnika odwiedził jeszcze dwa inne pokoje. Zirytowany niewiedzą pracowników wrócił do domu. Ale niestety termin złożenia zeznania zbliżał się nieubłaganie. Postanowił więc zadzwonić do innego urzędu skarbowego. Niestety sytuacja powtórzyła się. Cóż wygląda na to, że ci, którzy powinni dbać o państwową kasę zupełnie się do tego nie nadają. Wygląda na to, że aż około 10 urzędników, bo tylu siedziało za biurkami odwiedzonych przez niego pokoi pobiera co miesiąc honorarium za nie wykonana pracę. Czyli utrzymywanie armii urzędników skarbowych jest zwykłą rozrzutnością. A takie przykłady są niezliczone i to nie tylko w urzędzie skarbowym. Może niechęć do wykonywania swoich obowiązków wypływa z faktu, że nie dbają oni o swoją własność, ale o państwową, czyli niczyją. Najwyższy jednak czas aby uświadomić sobie, ze te niczyje państwowe pieniądze tak naprawdę są naszą własnością. Jaki to ma jednak związek z muzyką? Na pierwszy rzut oka żaden. Jednak rozsądne gospodarowanie państwowym budżetem może w przyszłości pozwolić na lepsze finansowanie kultury. Oczywistą rzeczą jest fakt, iż najpierw należy ratować szkolnictwo i służbę zdrowia. Artyści nie będą potrzebni niewykształconym i chorym obywatelom. Nie będą także potrzebni biednemu narodowi, którego nie stać na kupno biletu do teatru, kina czy filharmonii. Nie można jednak, w walce o poprawę bytu całkowicie zapomnieć o dofinansowaniu kultury, ponieważ bogaty i zdrowy obywatel nie wybierze ambitnej rozrywki, bo tej po prostu nie będzie. | |||