| ||||
|
w tym
wydaniu:
AKI: |
ZASADA Czym powinno? Czym powinno się charakteryzować dobre prawo? Prawdopodobnie wieloma różnorodnymi cechami, ale na pewno jest kilka cech oczywistych. Jedną z nich jest spójność prawa. Z tym niestety w naszym prawodawstwie jest nienajlepiej i nie jest to winna tego czy innego rządu, lecz po prostu władzy ustawodawczej, a dokładniej niechlujności pracy, lenistwa i braku kompetencji większości posłów i senatorów. (Można by zapytać czyja to jest wina. Lecz, czy w ustroju demokratycznym odpowiedź na tak postawione pytanie nie byłaby zbyt przykra dla pytających. Typowym przykładem bałaganu w prawie tworzonym przez parlamentarzystów jest wprowadzony na początku tego roku pakiet ustaw gospodarczych, gdzie nowe Prawo Handlowe nie bardzo koresponduje z ustawami okołopodatkowymi, a z ustawą o Krajowym Rejestrze Sądowym czasami zupełnie się rozmija. Kolejną cechą takiego prawa jest jego prostota i czytelność. Tu również przykładem stanu naszego prawa może być ordynacja podatkowa. Acz przy rozliczeniach z fiskusem zawsze wiemy czego możemy się spodziewać. Ale chyba najważniejszą chyba cechą dobrego prawa jest możliwość jego egzekwowania. Oczywiście obie powyższe cechy są warunkiem koniecznym trzeciej, czy też inaczej mówiąc są integralnie związane z nią. Jednak aby prawo mogło być sprawnie egzekwowane musi być jeszcze spełnionych kilka warunków jak na przykład nie mnożenie bytów ponad potrzebę, czy też związek prawa z rzeczywistością. W tym ostatnim celują, o paradoksie, prawodawcy, którzy powinni mieć bliższy kontakt z obywatelami – radni miast. Od paru lat dla dobra ogółu społeczności miejskich masowo wprowadzany jest dodatkowy podatek drogowy, lepiej chyba powiedzieć uliczny. Podatek w wysokości około trzech tysięcy złotych rocznie jest nałożony, oczywiście, na tych najbogatszych, zgodnie z zasadami sprawiedliwości społecznej, właścicieli Mercedesów, SAAB-ów, beemek, ale również na właścicieli Trabantów, Maluchów, FIAT-ów itp., których zresztą jest znacząca większość, nie mówiąc już o tym, że obywatele z pierwszej grupy mają często możliwość bezpłatnego parkowania w centrach miast, bo o tych opłatach mowa. I zapewne da się jakoś wytłumaczyć wprowadzenie takich opłat, zapewne miasta, w teorii, maja z tego same korzyści, a co za tym idzie również większość szarych obywateli. Tylko, że jest jeden problem – w większości miast umowy z firmami zbierającymi opłaty lub obsługującymi parkometry są tak skonstruowane, że lwią większość zysków zostaje właśnie w tych firmach. To być może da się też jakoś uzasadnić, ale ozłocę tego, kto mi wyjaśni czemu w niektórych miastach, w których, aby było śmieszniej, rządzą ci, którzy mianują się obrońcami sprawiedliwości społecznej i tępicielami dysproporcji, wprowadzone rozporządzenia wykluczają niektóre grupy zawodowe z uiszczania opłat parkingowych , a owymi grupami są tylko i wyłącznie właśnie ci radni. Wszyscy pewnie znają też rozporządzenie rady miejskiej, nagłośnione odpowiednio przez media ogólnopolskie, mówiące o ograniczeniu prędkości w centrum miasta do pięćdziesięciu kilometrów na godzinę. Pomijając fakt, że wcześniej obowiązujące ograniczenie do sześćdziesiątki praktycznie nie było respektowane – bo egzekwowanie tego przepisu w praktyce jest awykonalne, to nowe ograniczenie zapewne zaskutkowało jedynie konsternacją u kierowców, którzy postanowili się do tego przepisu dostosować. Dlaczego? Ano dlatego, że są oni obtrąbieni i obrzuceni słowami powszechnie uznanymi za obelżywe przez kierowców, dla których wartością istotniejszą niż prawo jest czas i którzy są chyba liczniejsi. Ale to stare dzieje. Ostatnimi czasy maniera oderwania od rzeczywistości dotarła do parlamentu, a może zawsze tam była. Parlamentarzyści ustalili, że spożywanie alkoholu w miejscach do tego nie wyznaczonych jest przestępstwem. Może mnie ktoś oświeci ilu policjantów powinno się zaangażować, aby tę ustawę w polskich warunkach egzekwować. Ale to tylko jeden aspekt. Przecież jeżeli się głębiej zastanowić to dotychczasowe prawo jasno określało, co ma się dziać z osobami będącymi w stanie upojenia alkoholowego w miejscach publicznych, jak i z osobami zachowującymi się agresywnie, czy też zachowującymi się w sposób powszechnie uznany za obraźliwy. Dlaczego powstaje ustawa, która w uzasadnieniu mówi o powiększeniu bezpieczeństwa na ulicach miast, jeżeli ustawa łagodniejsza jest nie egzekwowana? Osobiście widzę w tej ustawie metodę odcinania całej ręki, gdy chory jest mały palec, czy też wybijania całego stada krów, gdy w stadzie sąsiada pojawi się chora jedna sztuka. Idąc za logiką uzasadnienia ustawy należałoby zamknąć wszystkie sklepy, ponieważ można się spotkać z nieuczciwymi handlowcami. A swoją drogą dlaczego mam być pozbawiony przyjemności napicia się zmrożonego piwa w słoneczny, upalny dzień na plaży nad polskim Bałtykiem? | |||