| ||||
|
|
Joanna A miało być tak wspaniale... Start młodego człowieka w dorosłe życie to niełatwa sprawa. Tak było i jest od zawsze. Nagle w życiu dotychczas beztroskim pojawiają się problemy o jakich nie miało się pojęcia lub nie chciało się go mieć. Na taki start składają się problemy psychologiczne obok materialnych. To czas podejmowania trudnych decyzji, które zaważyć mogą na całym późniejszym życiu ... Dzisiaj – w XXI wieku, jakże wyczekiwanym przez ideologów i naukowców, i tych wszystkich, którzy łudzili się nadzieją na lepszy świat jutra – dzisiaj start młodego człowieka w dorosłe życie wiąże się najczęściej z niemocą podejmowania jakichkolwiek decyzji; życie podejmuje je za niego... Jesteśmy pokoleniem ludzi wykształconych, ciekawych świata, wiedzących czego chcą od życia. Nieobce są nam nowoczesne technologie, które zmieniają świat w globalną wioskę. Jesteśmy pokoleniem, któremu urosły skrzydła, aby nagle ktoś brutalnie je podciął. Czy jesteśmy pokoleniem straconych szans? Wszystkich szans ... ? Radzono nam, byśmy uczyli się języków obcych, kazano nam nauczyć się doskonale obsługiwać komputer, bez którego przepływ informacji byłby dzisiaj praktycznie niemożliwy, a na tym przepływie budowane jest dziś i jutro świata, w którym żyjemy. Uczono nas kreatywności, asertywności, głośnego mówienia o swoich potrzebach. Nastawiono nas na rozwój – w każdym tego słowa znaczeniu. Jesteśmy dziećmi XX wieku, które wkroczyły w wiek XXI z dyplomem ukończenia wyższej uczelni i wielkim zapałem do życia i do pracy. To do nas miał ten wiek należeć. I my – młodzi, ambitni, układający niezwykłe plany na przyszłość, żyjący po trosze marzeniami, z drugiej strony świadomi, że na marzenia musimy sobie zapracować – wierzyliśmy, że przed nami jest szansa. I że tylko od nas zależeć będzie jak tę szansę wykorzystamy. W rzeczywistości od nas nie zależy nic, a nawet jeszcze mniej ... Szansa – do wielkiej rangi urosło to słowo w naszych słownikach – choćby nawet malutka szansa. Czy ktoś jeszcze nam ją da? Czy wyrok jest już przesądzony? Bo wydano na nas wyrok: M a r n e s z a n s e ! ... Spoglądamy ze smutkiem na nasze piękne dyplomy – wiemy już, że poszukiwanie pracy kończy się niczym, że nie mamy i nie będziemy być może mieli na czym budować naszej przyszłości, że nie będziemy brali ślubów i rodzili dzieci, że nie będzie nas stać na najmniejszy własny kąt, w którym schować się można przed całym złym światem, że nasze jutro stoi pod wielkim znakiem zapytania – i ze zdumieniem wysłuchujemy stawianych nam zarzutów ... : Pierwszy zarzut: Jest nas zbyt dużo. Zbyt dużo młodych, ambitnych, chętnych do pracy. Nie powinniśmy domagać się pracy, nie powinniśmy odczuwać potrzeby bycia przydatnym. Nie powinniśmy wyobrażać sobie, że ktoś zechce wykorzystać naszą wiedzę – tę, której często brakowało poprzednim pokoleniom. Jest nas zbyt dużo. Powinno nas być mniej. Dużo mniej! Zwłaszcza tych z wyższym wykształceniem. Tacy w ogóle nie są tu potrzebni. Uczyli się długie lata, noce zarywali, żeby jeszcze więcej wiedzieć i rozumieć, żeby umieć sobie radzić w różnych sytuacjach. Tacy mogą mieć duże wymagania – nie chcą, żeby ich nauka poszła na marne i – co gorsza – chcą, żeby ich wysiłek został doceniony. Nie byliby tacy wykształceni – nie mieliby takich wymagań. W dodatku jest ich tak dużo! Drugi zarzut, ściśle związany z pierwszym: Wymagania! Za duże! Dlaczego młodzi ludzie nie chcą pracować za darmo? Powinni godzić się na takie warunki, jakie są. Powinni cieszyć się, że ktoś w ogóle zechciał ich zatrudnić i nie domagać się za to zapłaty. Bo przecież w gruncie rzeczy nie są nikomu potrzebni – oni i ich wiedza. To stanowczo za wiele – domagać się godnej pensji za swoją pracę. I kto ich tego nauczył? Żeby tak się domagać ... Nie mają gdzie mieszkać? Niech coś wynajmą. Albo wezmą kredyt na mieszkanie. Przecież buduje się mieszkania, ładne, luksusowe, kiedyś takich nie budowano... Zarzut trzeci, bardzo ważny: Są nieprzystosowani. Tak, właśnie. Nieprzystosowani do zmieniających się warunków. Powinni byli się przystosować! Jak? Powinni wiedzieć! Rynek pracy jest taki jaki jest, gospodarka też – trzeba umieć się przystosować. A oni tego nie zrobili. Przecież to ich sprawa umieć się dostosować do takich warunków. To oni chcą pracować i .... zarabiać! Nie wystarczy zdobywać wiedzę, mieć ambicje i plany, trzeba jeszcze w międzyczasie przewidywać, dostosowywać się, przewidywać, dostosowywać ... Gdyby się dostosowali, nie mieliby teraz takich problemów, na pewno! Zarzut czwarty: Za dużo sobie wyobrażają. Wyobrażają sobie, że w kraju, w którym liczba osób z wyższym wykształceniem wynosi niecałe 10 % społeczeństwa, oni są jakimś ósmym cudem świata. Wydaje im się, że dzięki temu mogliby w tym kraju zmienić coś na lepsze. Wyobrażają sobie, że są w stanie szybko pojąć na czym polega praca i uzyskać w niej szybko dobre wyniki. Wyobrażają sobie, że skoro są elastyczni, gotowi poszerzać swoje kwalifikacje, nauczyć jeszcze więcej i nawet zmienić miejsce zamieszkania, żeby tylko móc pracować i rozwijać się, to znajdzie się w końcu dla nich jakieś miejsce. Wyobrażają sobie, że kogoś wzruszy to, że mieszkania są drogie, i oni nie są w stanie sami na nie zarobić. Wyobrażają sobie, że kogoś obchodzi, że oni boją się zakładać rodziny. W końcu – wyobrażają sobie, że ktoś się wreszcie opamięta i zauważy, że stawia się im bardzo wysokie poprzeczki, tak wysokie, że nie do przeskoczenia. Że w dzisiejszych warunkach, w sytuacji, jaka panuje w kraju i w związku z tym na rynku pracy, wszelkie poprzeczki są zbyt wysokie do przeskoczenia! Jesteśmy pokoleniem, które postawiło na naukę, na wykształcenie, na rozwój. Jesteśmy pokoleniem, którego nikt nie chce. Jesteśmy niepotrzebni pracodawcom. Najlepiej, jakbyśmy sobie dokądś poszli, wyjechali za granicę, zeszli z oczu i z sumień, jeżeli takowe jeszcze gdzieś się odzywają. Stawia się nam zarzuty. My nie przyznajemy się do winy. Ale do niej nikt nie chce się przyznać. Nawet, gdyby znalazł się winny – czy nam to pomoże? My nie będziemy przepraszać za nasze istnienie – nie my jesteśmy mu winni. Ani za nasze wykształceni i potrzebę stabilności. Nie my powinniśmy przepraszać... | |||