| ||||
|
w tym
wydaniu:
AKI: zamach
Anna Rataj: burak wydania: micra: Paweł Kos-Nowicki: sir
John Eliot Gardiner
Solidarność: Zbyszek Koreywo: |
fran Jedna pani pewnego razu...! czyli hymn na cześć ukochanej żony Tak się złożyło, iż ostatnio na pewnym czacie poznałem pewną sympatyczną panią, która namówiła mnie do napisania jakiegoś kawałka na tę stronę. Byłem trochę zaskoczony! Zastanawiałem się kilka dni, co ostatecznie mógłbym spłodzić. Wiersz, satyrę a może jakąś polemikę? Zastanawiałem się i zastanawiałem a pomysłu jak nie było tak nie było! Cholera myślę sobie nie mogę tej przesympatycznej pani zawieść! Co robić? Na początku myślałem o wierszu, ale, o czym ja mogę napisać o miłości ( drętwo i co może napisać o miłości facet z przeszło siedmioletnim stażem małżeńskim ). Podobno najlepiej pisze się wiersze o niczym! Wtedy czytelnicy sami dorobią sobie temat! I będą sobie gaworzyć w Internecie “...A autor miał zapewne na myśli...”. A autor nic nie miał na myśli. Poskładał tylko kilka wyrazów do kupy aby odwalić chałturę. No nie, chałtury nie odwalę, jak by to wyglądało wobec tej przemiłej pani z czatu! Potem wpadłem na pomysł, aby pobujać się w fantazjach i napisać jakąś niestworzoną satyrę. Zawsze przychodziło mi to łatwo! Ale nie tym razem. Paraliż mózgu! Kurcze po kilku godzinach zastanawiania się, co by tu wyśmiać, kogo zmieszać z błotem. Doszedłem do lapidarnego wniosku! “...Już wszystko zostało wyśmiane i zmieszane z błotem...”. No i masz babo placek! Człowiek chce napisać cos ładnego, niosącego wielkie przesłanie, a jego własna głowa, jego własny umysł prowadzi go na manowce. Wtedy to spojrzałem na kalendarz i wpadłem na desperacki pomysł. Mamy początek maja, dwa wielkie święta, jedno wesołe i obecnie reżyserowane na amerykańską modłę (pikniki, piwko i ogólna zabawa), a drugie pompatyczne, doniosłe (kościoły, wielkie słowa o prekursorach demokracji). Jaki dziwny zbieg okoliczności jeszcze kilkadziesiąt lat temu to pierwsze było pompatyczne (pochody, wiece) a o tym drugim prawie nikt nie pamiętał (drobna wzmianka, że w ogóle coś takiego miało miejsce). Ale po chwili zapał we mnie opadł! Też mi temat do pisania “święta majowe”. Niezły debiut facet nie wie o czym napisać to piszę pierdoły o Maju! Ale niestety taka prawda, a pani z czatu śle mi emalie, że czeka na moje wypociny. A niech to ... a ja się dalej pocę, a tu nic. Kiedy zaczęły mi przychodzić pomysły typu “Wyścig Pokoju”, “Przepis na jajecznicę” czy “Skrócony kurs obsługi śrubokręta” postanowiłem nie pisać nic! Zawsze będę mógł powiedzieć, że zachorowałem albo komputer mi się zepsuł i jakoś się tam przed tą sympatyczną panią wytłumaczę. I kiedy tak z markotną miną siedziałem przed pustym arkuszem Word. Za moimi plecami pojawiła się zawsze niewiele mówiąca moja żona (to skarb, kobieta, która tak mało mówi). -No i co tak siedzisz? - zapytała. Opowiedziałem jej swoje problemy, a ona bez namysłu rzekła! -To proste napisz o tym. -O, czym? - Zapytałem zaskoczony! -O tym, co mi przed chwilą opowiadałeś. - Odparła krótko i poszła gotować obiad! Eureka! Mój honor został ocalony! Dzięki Ci Stwórco za obdarzenie mnie taką żoną! | |||