now@ on-line  czerwiec  2001

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


w tym wydaniu: 

AKI:

zamach

Anna Rataj:

burak wydania:

bur@k

Andrzej Olędzki:

micra:

Paweł Kos-Nowicki:

 
 

Echa mordu w Jedwabnem:

Andrzej W. Olędzki

Kto przeprosi?

Przedruk za AdoZ & Relacje http://www.adoz.net

Herszl Szebes - morderstwa w Czartajewie - marzec 1944, oraz podobne w Miłkowicach Maćkach i Kłyzówce. Korespondencja Głosu Siemiatycz http://box.zetobi.com.pl/glos_siemiatycz

W okresie międzywojennym Siemiatycze były drugim, co do wielkości miastem w ówczesnym powiecie bielskim. W 1931 roku liczyły 6816 mieszkańców. Według spisu ludności z 1921 roku wiarę rzymsko - katolicką wyznawało 25 procent mieszkańców, prawosławną 9 procent, zaś wyznania mojżeszowego było 65 procent. Przynależność do narodu polskiego zadeklarowało 33 procent, do żydowskiego 61 procent i białoruskiego 5 procent mieszkańców Siemiatycz.

Przedstawiony podział w/g wiary i narodowości, a zasadniczo podział na chrześcijan i Żydów przekładał się na życie społeczne, polityczne i gospodarcze. W rękach Żydów skupiona była większość przemysłu i handlu w miasteczku. Podział ten jednak nie zakłócał w miarę zgodnego współżycia wszystkich nacji. Mimo trwałych wpływów endecji w mieście, nie odnotowano jakiś wystąpień antyżydowskich, jak to miało miejsce n.p. w pobliskim Ciechanowcu.

Sytuacja diametralnie zmieniła się po zajęciu Siemiatycz w październiku 1939 roku przez wojska sowieckie. Znaczny odsetek żydowskiej i białoruskiej społeczności miasta upadek Państwa Polskiego przyjął z zadowoleniem lub z obojętnością.
Dotyczyło to w szczególności skomunizowanej biedoty, która wraz z polskimi komunistami kolaborowała z okupantem.

Aczkolwiek poważniejszych wystąpień wobec Polaków nie odnotowano, to, jak wspominają starsi mieszkańcy miasta - „widoczna była powszechna pycha i buta prezentowana szczególnie przez żydowskich wyrostków”

Sytuacja powtórnie zmieniła się 22 czerwca 1941 roku, kiedy Siemiatycze ponownie zajęli Niemcy. Według nomenklatury przyjętej przez nowego okupanta, Żydzi z dominującej pod okupacją sowiecką, uprzywilejowanej grupy, stali się „podludźmi”, wyjętymi spod prawa. Pomimo prób, polska ludność Siemiatycz nie dała się sprowokować przez Niemców do wystąpień antyżydowskich. Dzisiaj już wiemy, że scenariusze były zawsze podobne. Zaczynały się niszczeniem symboli władzy sowieckiej okupacji (jak w przypadku Siemiatycz - pomnika Lenina), a kończyły pogromem. Nieliczni uczestnicy zajścia - chrześcijanie - po zajęciu w 1944 r. Siemiatycz przez Sowietów zostali aresztowani i osadzeni w Brześciu, gdzie zginęli.

W sierpniu 1941 roku władze niemieckie zorganizowały getto. Usytuowano je w kwartale ulic: Słowiczyńskiej, Górnej, Wysokiej, Koszarowej (obecnie Kościuszki) na Zamościu. Na obszarze tym skupiono ponad 4200 osób narodowości żydowskiej. Getto w Siemiatyczach istniało do 2 listopada 1942 roku, kiedy to zgromadzonych w nim Żydów Niemcy wywieźli do Treblinki. Godnym odnotowania jest fakt, że miejscowa placówka AK, wiedząc o zamiarze likwidacji getta, ostrzegła Judenrat (Radę Żydowską), co w konsekwencji spowodowało ucieczkę z getta ok. 300 Żydów, którzy znaleźli schronienie u okolicznych gospodarzy. Również miejscowy „Kedyw” AK w grudniu 1942 roku wykoleił pociąg wiozący Żydów do Treblinki. Jednak z szansy ucieczki nikt nie skorzystał...

Liczbę ukrywających się Żydów, uciekinierów z siemiatyckiego getta powiększyła grupa, która dokonała brawurowej ucieczki, przerywając druty z niemieckiego obozu zagłady w Treblince. Jak wspomniałem wyżej, część uratowanych Żydów znalazła schronienie u okolicznych gospodarzy. Należy tu przypomnieć, że za ukrywanie Żydów, z rąk Niemców groziła kara śmierci, oraz spalenie gospodarstwa, Stąd postawy wobec ukrywających się były różne.

Pozostali ukrywali się bezpośrednio w okolicznych lasach, tworząc w jakiejś mierze zorganizowane grupy, niejednokrotnie uzbrojone. Grupy te sporadycznie utrzymywały kontakt z operującymi w okolicy sowieckimi grupami wywiadowczymi przysyłanymi z Białorusi. Niezwiązane z żadną organizacja, aby przeżyć rabowały okoliczną ludność, dopuszczając się niejednokrotnie morderstw. Motyw ten przewija się we wspomnieniach lokalnych d-ców partyzancki Ak-woskiej i NSZ-owskiej.

Jedną z takich żydowskich grup, ukrywających się w okolicach Kłopot, przewodził niejaki Herszl Szebes. Grupa ta w nocy z 30 na 31marca 1944 roku dokonała najścia na dom rodziny Wilińskich i Siemieniuków, mieszkających na kolonii czartajewskiej. Jak liczna to była grupa (banda) trudno ustalić, wszak na tyle zorganizowana, że miała przywódcę, oraz środki lokomocji - wozy konne (po zajściu widziana była w okolicy wsi Grzyby Orzepy). Któryś z uczestników napadu musiał być znany napadniętym, ponieważ ci ufnie otworzyli im drzwi domostwa. Po otworzeniu drzwi domownicy zostali zaatakowani nożami i siekierami (tak wynika przynajmniej z późniejszych oględzin zwłok). W wyniku zdradzieckiego napadu śmierć poniosło osiem osób (wliczając w to nienarodzone dziecko). Zamordowani zostali: Jan Siemieniuk lat ok. 45-50, żona Jana - Stanisława w zaawansowanej ciąży, ich 3-letnie dziecko, oraz Stanisław Wiliński lat ok. 70, jego żona Maria lat ok. 70 i ich synowie: Adam, lat ok. 30, oraz Jan, lat ok. 15.

W ferworze wywiązanej walki 15-letni Jan zdołał uciec, oprawcy dopędzili go jednak nad rzeką Kamionką, ok. 1 km od miejsca zdarzenia i tam dobili. Całe mienie zostało zrabowane a gospodarstwo spalone. Z całej rodziny uratowały się trzy córki Stanisława Wilińskiego, które w tym czasie przebywały poza domem (dwie na „robotach” w Prusach Wschodnich i jedna w Drohiczynie). Prawdopodobnie nie był to odosobniony tak drastyczny wypadek związany z żydowskimi grupami (bandami). Podobny miał jakoby miejsce w Miłkowicach oraz Tonkielach.

Niezależnie od motywów, jakimi kierowali się oprawcy, mord pozostaje mordem. Powstaje również retoryczne pytanie - czy sprawą mordu w Czartajewie nie powinna się zająć IPN? 

Inne przypadki, w swojej istocie bardzo podobne do wydarze
ń na kolonii Czartajew w marcu 1944 roku.

W nocy z 5 na 6 grudnia 1944 roku, a więc już po ustąpieniu Niemców z rejonu siemiatyckiego i po zainstalowaniu się władz sowieckich, oraz tzw „władzy ludowej”, grupa Żydów, ukrywająca się w czasie niemieckiej okupacji w okolicach Sieniewic i Kłyżówki, pod przywództwem niejakich Grudów, dokonała najścia na dom Maksymiuków, zamieszkałych na kolonii Miłkowice Maćki. W podobny sposób, jak Siemieniukowie i Wilińscy w Czartajewie, zamordowani zostali: Michalina Maksymiuk lat ok. 60, Stanisław Maksymiuk lat ok. 30, Marian Bojara lat ok. 11, oraz trzy nieznane z nazwiska kobiety, nocujące w tym czasie na miejscu zdarzenia. Pochodziły one prawdopodobnie „zza Buga”.

Tej samej nocy, prawdopodobnie ta sama grupa - banda Żydów, dokonała najścia -napadu na dom rodziny Jarockich, zamieszkałych we wsi Kłyżówka, mordując: Halinę Jarocką lat ok. 12, Marię Jarocką lat ok. 30. Z pogromu uratowały się ciężko ranne: Maria (córka Marii Jarockiej) oraz Felicja Jarocka. Oprawcy bowiem nie zauważyli, że obie dają jeszcze oznaki życia.
Gospodarstwa zostały obrabowane i spalone.
Znamienne jest, że w okresie 1942-43 państwo Jaroccy ukrywali w swoim gospodarstwie rodzinę Żydów z Drohiczyna.

Autorzy książki „Białystok Okręg AK-AKO”, monumentalnej pozycji z dziejów AK na Białostocczyźnie - Kazimierz Krajewski i Tomasz £ubaszewski, na str 174 przywołują „Raport sytuacyjny i wywiadowczo - polityczny nr 11 za grudzień 1944 r”, w którym czytamy m.in.: „Żydzi współpracują z NKWD i prawie wszyscy posiadają broń krótką. Szpiegują ludność miejscową i przyjezdną. Gdy w Drohiczynie żołnierze sowieccy zabili Żyda, tamtejsi Żydzi, sądząc, że zabójcami są Polacy, w odwecie zamordowali dziesięciu Polaków” (koniec cytatu).

Brak reakcji tzw. „władzy ludowej” na opisane zdarzenia, spowodował, że po przejęciu frontu oraz ustąpieniu wojsk sowieckich, na początku 1945 roku podziemie (AK-AKO, NSZ-NZW), które faktycznie przejęło władzę w rejonie siemiatyckim, zaczęło reagować na podobne incydenty.

W obecnym stanie wiedzy trudno jest stwierdzić, jaki jest związek przyczynowy i jaka grupa zbrojnego podziemia (AK, NSZ?) ostrzelała grupę uzbrojonych Żydów, gromadzących się w Siemiatyczach w tzw „mechanicznej piekarni” przy ulicy (nomen - omen) Berka Joselewicza, przed wyjazdem do Palestyny. Niemniej jednak postawione ultimatum o opuszczenie Siemiatycz zostało przyjęte - następnego dnia Żydzi opuścili miasto.

W tym miejscu można by stwierdzić, że wraz z wyjazdem tej grupy skończyła się historia siemiatyckich Żydów.
Historia nie zawsze niejednoznaczna, jak w opisanych wyżej przypadkach.

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów        http://nowamedia.w.interia.pl