| ||||
|
w tym
wydaniu:
AKI: zamach
Anna Rataj: burak wydania: micra: Paweł Kos-Nowicki: sir
John Eliot Gardiner
Solidarność: Zbyszek Koreywo: |
Magdalena Dążenie do szczęścia Jeżeli chcemy, by postępki i życie miały większą wartość, duch powinien mieć jeden pewny punkt, jedną myśl przewodnią – człowiek powinien mieć cel! Myśl ta powinna być w zupełności określona, zawsze ta sama i łatwa do odtworzenia; ze względu na zbytnio analizujące duchy wyjaśniam: nie jest w mojej mocy odtworzenie myśli w całości. Która myśl może być – oczywiście tylko w przypadku wysokiego ducha – tą? „Powinienem pracować, by jak najbardziej wzmocnić pozytywny stan mojego ducha”. Przy tym należy koniecznie ustanowić sobie środkową pomiędzy „teraźniejszością” i bliską, oddaloną i najdalszą przyszłością. Jak można na ten cel pracować? Wywoływaniem aktywnych instynktów lub tylko środków do nich. W każdej chwili powinno się pojawić naturalne, nieprzymuszone pytanie: jak ją wykorzystać względem mojego celu? Piecza nad przyszłością może dziać się tylko w teraźniejszości, jest zagospodarowaniem teraźniejszości, najlepiej się opiekujemy przyszłością, jeżeli dobrze zagospodarujemy teraźniejszość. Która z dróg prowadzących do tego celu jest najważniejsza? Doskonalenie swego ducha, wzmacnianie dobrych, osłabianie złych instynktów poprzez powtarzanie i odtrącanie – mądrość do najlepsza droga do szczęścia. Co należy przede wszystkim doskonalić? Wolę, siłę woli, charakter jako najważniejszą część ducha i jako środek do wszystkiego pozostałego? Co to jest charakter? Wiedzieć, co robię! Łatwo powiedzieć... Słyszałam kiedyś świetną historię. Włoski szewc, mieszkający w Nowym Jorku, był obiektem wyzwisk, wykrzykiwanych z zapałem przez wyrostków z sąsiedztwa: ”Brudny makaroniarz!”, „Smoluchu, wracaj na Sycylię” oraz nie nadające się do druku sprośności. Na próżno szewc ów ignorował chłopców, przekonywał ich i próbował ich przepędzić. Pewnego dnia, gdy zobaczył, że się zbliżają, spróbował, więc nowego sposobu. „Nie pytajcie mnie, dlaczego”, powiedział do nich, „lecz dam każdemu z was 50 centów, jeśli zawołacie 10 razy, tak głośno jak tylko potraficie: Brudny makaroniarz! Smoluchy, precz z naszej dzielnicy!”. Chłopcy byli zachwycani i zachwyceni i entuzjastycznie wykrzykiwali te hasła, ile tylko mieli sił w płucach. Następnego dnia, zaraz po szkole, chłopcy pojawili się znowu, oczekując dalszego ciągu. Szewc powitał ich z uśmiechem i powiedział: „Ćwierć dolara każdemu chłopcu, który będzie wykrzykiwał to samo, co powiedziałem wam wczoraj i doda przynajmniej jedno wyzwisko”. I znowu chłopcy zgodzili się, wrzeszcząc na całe gardło, dopóki nie ochrypli. Gdy jednak przyszli następnego dnia, wówczas szewc powiedział smutno: „Przykro mi, lecz interesy idą źle i dzisiaj stać mnie zaledwie na 10 centów dla każdego”. Na co, jak głosi opowieść, chłopcy odeszli gderając, że mają coś lepszego do roboty, niż dogadzać głupiemu makaroniarzowi za jedyne 10 centów. To, co dotąd było czynnością, która sama w sobie dawała im zadowolenie, zaczęli oni uważać za coś, co robi się dla nagrody; gdy zaś nagrodę cofnięto, to nie widzieli już powodu, by robić to nadal – jak trafnie przewidział szewc. Co motywuje ludzi do pracy czy do nauki? Można na to odpowiedzieć, że pracują oni dla nagród zewnętrznych, takich, jak pieniądze, stopnie szkolne i prestiż, a nie, dlatego, że praca sama w sobie jest pociągająca. Ludzie w gruncie rzeczy nie lubią pracy i robią wszystko, co można, aby jej uniknąć. Chociaż pragną oni mieć poczucie bezpieczeństwa, to jednak mają niewielkie ambicje i nie lubią odpowiedzialności. W każdej sytuacji trzeba, więc ludzi w jakiś sposób „przekupywać” lub zmuszać. Odmienny pogląd jest taki, że ludzie są w zasadzie twórczy i odpowiedzialni, że wydatkowanie energii w formie pracy jest procesem naturalnym. Jeżeli cele tej pracy zaspokajają osobiste potrzeby (takie, jak szacunek dla siebie, ciekawość, kompetencja), to ludzie będą wewnętrznie motywowani do dobrej pracy. Z pewnością znacie bajkę Ezopa „ Lis i winogrona”? Głodny lis zobaczył piękne, winne grona zwisające z wysokich podpór w winnicy. Próbował wielokrotnie dosięgnąć ich, skacząc jak najwyżej zdołał, lecz wszystkie jego wysiłki były próżne, ponieważ grona wisiały zbyt wysoko. Zmęczony swymi usiłowaniami, opuścił w końcu winnicę. Z udaną obojętnością powiedział: Naprawdę nie byłem specjalnie głodny. Poza tym myślałem, że te winogrona są dojrzałe, lecz teraz wiem, że są one kwaśne.Gdy nie dostajemy tego, czego chcemy (lub potrzebujemy), gdy musimy odłożyć na później gratyfikację lub znosić jakiś nieprzyjemny, awersyjny stan, wówczas możemy regulować działanie bodźców biologicznych i środowiskowych za pomocą kontroli poznawczej. Myśl może ująć daną sytuację w pewien sposób, a procesy poznawcze – w inny. Ludzie nie muszą reagować na sytuację, taką, jaka jest im dana; mogą oni, za pomocą swej wyobraźni określić sytuację tak, by dopasować ją do swoich potrzeb, motywów i uznawanych wartości. Można, zatem stwierdzić, że procesy kontroli poznawczej mogą wprowadzić spójność tam, gdzie jej brakuje, nawet, jeśli wymaga zwykłej relacji pomiędzy bodźcem fizycznym a reakcją organizmu na niego. Lecz jak daleko sięga wpływ kontroli poznawczej? Magdalena http://strony.wp.pl/wp/eia_mag | |||