| ||||
|
w tym
wydaniu:
AKI: burak wydania: Magdalena: |
niuko Uwagi do rozważań gospodarczych pt. INNA GOSPODARKA Czytając różnego rodzaju pomysły dotyczące spraw gospodarczych zwłaszcza jeżeli dotyczą one spraw „makro” staram się możliwie jak najdłużej powstrzymywać się od jakichkolwiek ocen i cenzurek. Nie chcę zbyt szybko odrzucić lub uprzedzić się do czegoś co może być w swych elementach słuszne lecz jest podane w „niestrawnej” postaci. W przypadku artykułów gospodarczych w now@ jest podobnie. Nie mam zastrzeżeń co do konieczności i samej idei ale dalej zaczynają się przysłowiowe schody. Jeżeli zrozumiałem intencje autora (-ów) to pomysł realizowany byłby w pewnym sensie wbrew centralnym władzom.No tak jak autorzy się powołują na historyczny przykład zaboru pruskiego! Autor (autorzy) jako główne podmioty uczestniczące (wspomagające działanie) widzą Episkopat (rozumiany z zapleczem Banku Watykańskiego oraz KUL) i tu się pojawia moje pytanie czy te jednak było nie było instytucje wiedzą i czy chciałyby uczestniczyć w takim pomyśle? Na poziomie centralnym musiałyby być tez podjęte zmiany odnośnie obowiązujących aktów prawnych, podatki i inne obciążenia fiskalne (jakiego byśmy tu określenia nie używali). Zresztą autorzy piszą sami „>Faktury będą generowane dopiero w momencie sprzedaży końcowej, a dochód przechodzący przez fundację pozwoli część podatków przeznaczyć na inne cele skierowane na naszych ludzi, zgodnie z celami statutowymi (czyli w ramach wtórnego podziału dochodu narodowego zatwierdzonego co do metody wraz z statutem przez Ministra Finansów).<W innym miejscu dalej „>>utworzenie gwarancji rz ądowych /banku centralnego/ dla całego systemu restrukturyzacyjno -oddłużeniowego<Ale aby to mogło w ogóle „odpalić” do startu na poziomie władz centralnych muszą zapaść decyzje dotyczące finansowania całości projektu. To troszkę przypomina kwadraturę koła. Brutalna znajomość życia chichocze mi do ucha, że aczkolwiek może by i doszło do „porozumienia ponad podziałami” ale sprawujący władzę układ polityczny swoich reprezentantów lub „znajomych królika” w grupę pilotującą i nadzorującą w to by wsadził, no może tytułem porozumienia coś by i kapnęło i opozycjonistom. I tu jest możliwy pierwszy grzech pierworodny pomysłu. Bo co tu ukrywać politycy (niezależnie od opcji) jako całość nie są grupą uwiarygodniającą przedsięwzięcie tego typu. Moje wewnętrzne „zjeżenie” wywołuje niewinne określenie „nasi ludzie”. Nasi to znaczy konkretnie kogo? Tym bardziej, ze w kolejnych „odsłonach” naturalną koleją rzeczy widać i polityczne ambicje. Osobiście zbyt dużo razy miałem okazję się przekonać, że „nasi” w kategoriach politycznych to po prostu „są swoi”. Nie chcę tu powielać ogólnikowych populistycznych „wyszli na naszych grzbietach” bo to jest tyle razy nadużywane, czasami z rozmysłem przez przeciwników w celu dokonywania dezawuowania wszelkich konstruktywnych działań. Przyznaję, że jest to poniekąd nieco dziecinne, ale niestety takie jest odczucie tej nieaktywnej milczącej i na ogół poszkodowanej większości. I nie należy się zżymać, ze taki pogląd panuje, bo to nic nie da. Już padały bowiem stwierdzenia że władza jest mądra tylko społeczeństwo głupie. A kreowanie siebie na kolejną mądrą elitę akurat w tego typu projektach moim zdaniem położy projekt na starcie lub wydłuży w nieskończoność „okres niemowlęcy”, co też pomysłowi dobrze nie wróży. Problem tkwi w tym jak umożliwić działania gospodarcze lokalne w skali mikro aby z działań lokalnych mogły na zasadach federacyjnych tworzyć się większe struktury. A że z takich gospodarczych federacji z czasem byłyby artykułowane oczekiwania do władz ustawodawczych to dalsza bajka. Natomiast snucie zamierzeń politycznych na wstępie, przynajmniej mnie by przyhamowało przed osobistym zaangażowaniem się, bo gołym okiem byłoby widać prymat POLITYCZNYCH aspiracji tworzonej struktury nad GOSPODARCZYMI. Tym bardziej, że przy moim przewrażliwieniu kolejny cytat nakazuje zwiększoną ostrożność > wprowadzenie naszych najlepszych specjalistów z zakresu rachunkowo ści i prawa na kierownicze stanowiska w Urzędach Skarbowych , Izbach Skarbowych , Urzędach Kontroli Skarbowej, Ministerstwie Finansów < Jakbym to już raz przerabiał.Kolejna grupa z rewelacyjnymi pomysłami która będzie ćwiczyć dociskanie paseczka na nie swoim brzuszku? Czyli wygląda na to że jak mówi rezolutny ludek „jak by nie patrzeć d... zawsze z tyłu”. Bo decyzję o odsunięciu obecnych partyjnych elit politycznych od gospodarki muszą podjąć obecne elity. Słuszne i wzniosłe, tyle że nieprawdopodobne. Chyba, że zacznie się tworzyć kolejną „mgławicę polityczna” w stylu platforma, która he he he nikomu nie ujmie a wszystkim frustratom da „bo chce dobrze”. Tylko co będzie czyniło obecne lobby pilotujące interesy kapitału zagranicznego, oraz Zarządy firm „dorabiające” sobie „bonusy” walone w koszty firm, itd. itp. A i nowi „kapitaliści” których interesem nie jest prowadzenie firm lecz swoista „inżynieria finansowa” polegająca na zadłużaniu firm po wyprowadzeniu wartości majątkowych do kolejnych firm i dalej? Takie wydmuszki to i pewnie chętnie jakimś jeleniom odstąpią za symboliczną opłatą. | |||