| ||||
|
w tym
wydaniu:
AKI: burak wydania: Magdalena: |
ZIM Prawybory AD 2001 Polska prawica przeżywa ciężki, aczkolwiek bardzo płodny okres. Im bliżej wyborów, tym więcej powstaje ugrupowań po prawej stronie sceny politycznej. AWS pękła jak nadmiernie nadmuchany balon i obecnie, to niegdyś silne ugrupowanie, przedstawia obraz nędzy i rozpaczy. Nędzy politycznego poparcia (10% według OBOP z kwietnia – jeszcze nie znam wyniku prawyborów) i rozpaczy z powodu niespotykanej dotychczas ilości politycznych rozwodów. Nie ma już w Akcji SKL, któremu nie udał się mariaż z Platformą. Sukces Platformy zachęcił panów Niesiołowskiego, Walendziaka i Ujazdowskiego do stworzenia własnego ugrupowania nazwanego górnolotnie Przymierzem Prawicy (skrót PP można również odczytać – Prawdziwi Polacy), które jeszcze jest wewnątrz Akcji, ale prorokuje mu rychłe z niej wyjście. Prawdopodobnie, po zakończonych klęską prawyborach (jeżeli będzie klęska) AWS będzie się składała z radykałów spod znaku toruńskiej radiostacji o. Rydzyka i działaczy NSZZ „Solidarność”. Być może słaby wynik zmusi w końcu do rezygnacji z dotychczasowej działalności politycznej Mariana Krzaklewskiego i jego popleczników, oraz zastąpienia ich ludźmi „spółdzielni” Tomaszewskiego. Marian Krzaklewski chodzi po Sejmie przygnębiony i posępny. Wszystkie plany i marzenia o wiekopomnej sławie, są w chwili obecnej niemożliwe do spełnienia. Ten, który całkiem niedawno żył otoczony mirem pogromcy lewicy, pretendował do objęcia najwyższego urzędu w Rzeczypospolitej, jest dziś cieniem żyjącym dniami minionej chwały, która już nie wróci. Zastanawiam się w tym cierpieniu znajduje czas na refleksję nad własnymi błędami, czy też nadal tkwi, w typowym dla megalomana, poczuciu bycia skrzywdzonym przez innych? Pewne jest samo cierpienie. Kto był w Nysie i widział twarze chyłkiem przemykających działaczy z AWS, wie doskonale, o jaki rodzaj bólu tu chodzi. Zmęczeni pokerzyści z parą dziewiątek w ręku, wiedzący że ich przeciwnicy mają lepsze atuty. Blade twarze i zmęczone oczy, oraz poseł Janiak, który na pytanie dotyczące braku posła Rybickiego odpowiedział, tu zacytuję „Rybicki jest, ale się przygotowywuje”. Zupełnie inaczej wyglądali przedstawiciele innych ugrupowań. Nawet przewodniczący, mającej obecnie kiepskie notowania UW, prof. Geremek tryskał humorem. Wtórował mu w tym, rozdający zupę (bardzo smaczną), pierwszy kucharz RP Maciej Kuroń i wielu zwolenników UW. Ci ostatni wykazywali autentyczny entuzjazm, odbiegający od typowo amerykańskiego keep smiling, reprezentowanego przez zwolenników PO. Będąc przy PO warto zwrócić uwagę na wypowiedź Andrzeja Olechowskiego, który wyraźnie szukał poparcia wśród swojego elektoratu z poprzednich wyborów prezydenckich. „Liczę na głosy ludzi, którzy na mnie głosowali w zeszłym roku”. Szczególne zadowolenie wyrażali ludzie z SLD, którzy choć oficjalnie twierdzili, że traktują prawybory w kategoriach zabawy i wynik ma tu znaczenie drugorzędne, nieoficjalnie wyrażali nadzieję na zdobycie około 50% głosów. Nie można się temu dziwić. Wszystkie przedwyborcze sondaże dawały ugrupowaniu L. Millera realną szansę na uzyskanie takiego poparcia. Ponadto, w samej Nysie, SLD otrzymał wspaniały prezent w postaci wspólnej manifestacji związkowców z OPZZ i NSZZ „Solidarność” (sic!). Nic tak nie cieszy wodza przed bitwą, jak widok rozłamu w szeregach przeciwnika. Wynik prawyborów powinien być cenną wskazówką dla Unii Wolności i Platformy Obywatelskiej. Ta pierwsza przejdzie egzamin skuteczności prowadzonej od kilku miesięcy kampanii medialnej. Wynik powyżej 5% daje dobrą prognozę przed zbliżającymi się wyborami. Będzie on szczególnie cenny biorąc pod uwagę fakt, iż UW (podobnie jak PO) cieszy się większym poparciem wśród elektoratu z dużych miast. W przypadku PO każdy rezultat poniżej 14% będzie sygnałem, że skończył się okres popularności budowanej na elektoracie Andrzeja Olechowskiego i tzw. nowości politycznej. Pewność siebie, reprezentowana przez polityków SLD – UP, znalazła swoje potwierdzenie w uzyskanym wyniku – 46,5 % głosów. Gdyby taka tendencja miała się utrzymać do wyborów, oznaczałoby to, iż Sojusz ugrupowań lewicowych mógłby samodzielnie sprawować władzę (pamiętajmy o relatywnie wysokim wyniku KPEiR – 6,3) niezależnie od przyjętej ordynacji wyborczej. Największym ugrupowaniem opozycyjnym zostałaby Platforma Obywatelska (16,6), której wynik jest niemal identyczny z uzyskanym przez Andrzeja Olechowskiego w wyborach prezydenckich. Oznacza to, że Platforma zdobyła „twardy” elektorat i do czasu wrześniowych wyborów może liczyć na powiększenie grona sympatyków. Jest to bardzo prawdopodobne zważywszy na fakt tragicznie słabego rezultatu uzyskanego przez UW, który to stawia polityków tego ugrupowania w bardzo trudnej sytuacji. Bardzo słabo wypadła AWS, zdobywając jedynie 7,6% głosów poparcia, co chyba przyczyni się do ostatniej w tym ugrupowaniu rewolucji i przejęcia władzy przez „spółdzielnię” Tomaszewskiego (pisałem o takim scenariuszu na początku, kiedy jeszcze nie znałem rezultatu prawyborów). Dalsze przedłużanie wewnętrznych sporów może jedynie doprowadzić do unicestwienia Akcji przed wyborami. Również słaby wynik uzyskało PSL, ale ugrupowanie „ludowców” cechuje się tym, iż zawsze w prawyborach ma słabe wyniki, mocno odbiegające od rezultatu z normalnych wyborów. Zaskoczeniem jest 6,7% poparcie udzielone Samoobronie. Ten niewątpliwy sukces ugrupowania Andrzeja Leppera jest wyraźnym sygnałem niezadowolenia społeczeństwa z istniejącej sytuacji, co w tym przypadku zaowocowało oddaniem głosów na radykalną w swych postulatach partię (takie zjawisko jest symptomatyczne dla społeczeństw krajów przeżywających problemy gospodarcze). Biorąc pod uwagę zapowiadany przez analityków dalsze pogłębianie się problemów naszej gospodarki (co ma bezpośrednie przełożenie na nastroje społeczne) można się spodziewać wzrostu notowań Samoobrony w najbliższych miesiącach (warto podkreślić, że w ostatnim czasie Samoobrona nie istniała w mediach). Jak będzie we wrześniu zobaczymy już za kilka miesięcy. Prawybory, jak podkreślała większość polityków, to tylko zabawa. Zabawa jednak kojarzy się z radością, tymczasem wielu jej uczestników opuszczało Nysę w kiepskim nastroju, zdając sobie sprawę, że do wyborów parlamentarnych pozostało mało czasu, a słabe wyniki nie pozwalają z optymizmem patrzyć w przyszłość. | |||